Projekt denko nr 6


Dzień dobry! Przychodzę do Was dziś, w poniedziałek, z projektem denko. Przyznam szczerze, że nadając mu kolejny numer byłam w szoku, że to dopiero szóste denko na moim blogu! Wydawało mi się, że było ich o wiele więcej. Biorąc pod uwagę fakt, że na blogu niedługo stuknie roczek, sześć postów ze zużyciami to całkiem niezły wynik. Nie za dużo, nie za mało, a w sam raz. Zauważyłam, że na blogach dziewczyny wracają do denka i publikacji takich wpisów. Często jest to związane z bardzo modnym ostatnio detoksem kosmetycznym. Ich postawa jest naprawdę godna podziwu i projekt denko staje się wtedy jeszcze bardziej uzasadniony. U mnie, jak na razie, takiego detoksu nie będzie. Po ilości pustych opakowań możecie stwierdzić, że mam niezły przerób i niczego nie oszczędzam. Przez lata też wyrobiłam w sobie asertywność i nawet podczas szalejącej promocji, gdy możemy kupić coś za pół darmo, potrafię sobie powiedzieć: nie, nie potrzebujesz tego. Przy zaskoczeniu wielu potrafię wyjść z Rossmanna jedynie z kostkami toaletowymi ;). Oczywiście mam całkiem pokaźne zapasy, są to jednak głownie kosmetyki polskie, których nie mogę kupić tam, gdzie obecnie mieszkam. Staram się wszystko na bieżąco denkować, ponieważ gdy zapasy przekroczą akceptowaną przeze mnie ilość, zaczynają mnie przytłaczać i czuję, że nie panuję już nad tą ilością i nie wiem, co dokładnie posiadam. Znacie to uczucie? ;) Po krótkim wstępie zapraszam na nową porcję zużyć... 
PS, w tym tygodniu pojawi się jeszcze jeden, nadprogramowy post pt. Jesienne nowości. Zainteresowani? ;)

Cien kremowy żel pod prysznic z Lidla,Mydło do rąk w płynie z Oliwkowo-pomarańczowe z Alverde, Dove żel pod prysznic z lawendą i rozmarynem,

Mydła, żele pod prysznic, produkty do oczyszczania, to rzeczy, które zużywają się u mnie w największej ilości. 
✔ Cien kremowy żel pod prysznic z Lidla. Tani, dobry, przepięknie pachnący, kremowy żel. Zużyłam wiele wariantów zapachowych, za każdym razem byłam zadowolona. Nie podrażnia i nie wysusza skóry, wręcz jest po nim przyjemnie gładka.
✔ Mydło do rąk w płynie z Oliwkowo-pomarańczowe z Alverde. Miałam już wersję lawendową, ta sprawdziła się również bardzo dobrze. Zapach był bardzo odświeżający, neutralizujący kuchenne aromaty. Mydełka z tej serii charakteryzują się niesamowitą łagodnością, myją bez wysuszania. 
✘ Dove żel pod prysznic z lawendą i rozmarynem, który uwiódł mnie zapachem. Uwielbiam zapach lawendy, a tym aromatem przyprawionym nutką rozmarynu można było się rozkoszować. Liczyłam na coś mocno nawilżającego, na kemowy żel - jak to Dove. Jest to jednak gęsty, fioletowy żel, który myje i do tego niemiłosiernie wysusza skórę. Nie mogłam się cieszyć relaksującą kąpielą, wiedząc, że podrażniam swoje ciało. Opakowanie 250 ml skończyło się całkiem szybko i się pożegnaliśmy, nie będę tęsknić. 

Pharmaceris Oczyszczający Peeling Trychologiczny do skóry głowy, Tołpa Green Szampon nadający objętość do włosów cienkich, Alverde 2in1 Haarkur Express Bio-Zitrone und Bio-Papaya,

✔ Pharmaceris Oczyszczający Peeling Trychologiczny do skóry głowy. Wspaniały produkt w bardzo przemyślanym opakowaniu. Aplikator w kształcie dzióbka ułatwia równomierną aplikacje produktu na skórę głowy. Drobinki zawarte w peelingu mają odpowiednią wielkość i nie są ostre, nie zrobimy sobie nim krzywdy. Po zastosowaniu tego peelingu śmiało można nakładać wszelkiego rodzaju wcierki, maski na skórę głowy. Mają wtedy lepszą możliwość działania. Przy regularnym stosowaniu tego produktu pozbyłam się problemu łupieżu i podrażnień/wyprysków na skórze głowy. Więcej o nim i o mojej pielęgnacji włosów możecie przeczytać tutaj.
✔ Tołpa Green Szampon nadający objętość do włosów cienkich. To bardzo fajny, prawdziwie naturalny, niesamowicie łagodny produkt. Przy pierwszym myciu praktycznie się nie pieni. Skóra głowy bardzo go polubiła, mył, ale nie pozbawiał włosów i skóry głowy warstwy ochronnej. Przy takim szamponie konieczne było stosowanie raz w tygodniu mocniejszego specyfiku. Faktycznie delikatnie włosy unosił i nadawał im lekkości. Wspomnę jeszcze, że faktycznie nie jest to kosmetyk dla każdego i producent dobrze zrobił, że go zadedykował. Moja siostra, posiadaczka włosów grubych i gęstych, nie mogła nim domyć włosów. Ja osobiście szampony z Tołpa polubiłam i na pewno do nich wrócę. 
Alverde 2in1 Haarkur Express Bio-Zitrone und Bio-Papaya, czyli ekspresowa odżywka w saszetce. Miałam jej inny rodzaj z olejkiem migdałowym i arganowym, która sprawdziła się o niebo lepiej. Produkty Alverde lubię, natomiast kompletnie nie dogaduje się z ich produktami do włosów, oczywiście są wyjątki. Ta maska nie dawała żadnego efektu na włosach, wręcz sprawiała, że były sztywne i splątane. Nie wrócę i nie polecam! 

Tołpa Green Oczyszczanie: Łagodny żel i delikatne mleczko do demakijażu twarzy i oczu, Tołpa Dermo Face Physio żel do mycia twarzy,Tołpa Dermo Face Physio dwufazowy płyn do demakijażu oczu - bubel, Tołpa Simply Mycie twarzy Łagodny żel-pianka,

Tołpa w koszyku, czyli całkiem spora ilość zużytych produktów tej marki. Nie cofam swojej opinii i nadal bardzo ją lubię. Mimo że zdarzył mi się jeden bubel, nie zraziłam się. 
✔ Tołpa Green Oczyszczanie: Łagodny żel i delikatne mleczko do demakijażu twarzy i oczu. Uwielbiam tą serię z bławatkiem i lukrecją, wszystkie produkty z tej serii idealnie się u mnie sprawdzają. Żel był gęsty, bardzo łagodny, mył i nie wysuszał skóry. Mleczko, stosowane jako pierwszy krok w oczyszczaniu, pomagało mi w szybki i łagodny, a co najważniejsze, skuteczny sposób, wykonać demakijaż. Szczegółową recenzję znajdziecie w tym wpisie.
✔ Tołpa Dermo Face Physio żel do mycia twarzy, to bardzo przyjemny w użyciu i łagodny produkt, jak żel z serii Green. Nie widzę między nimi wielu różnic. Jeśli szukacie dobrych, tanich i delikatnych żeli do mycia twarzy, to polecam właśnie te z Tołpy. Często może je dostać w Biedronce.
✘ Tołpa Dermo Face Physio dwufazowy płyn do demakijażu oczu - bubel. Och jak wielki to bubel, odczuły najbardziej moje oczy, które z dnia na dzień stały się czerwone, podrażnione w zewnętrznych kącikach i łzawiły w nocy. Po przyłożeniu płatka kosmetycznego nasączonego tym produktem do powieki, czułam lekkie uczucie rozgrzewania - nic przyjemnego. Jego właściwości usuwające makijaż też są mizerne. Czuję się okłamana, ponieważ miał być to łagodny, hipoalergiczny produkt, przeznaczony dla tych najbardziej wrażliwych osób. Inne produkty z tej serii sprawdzają się u mnie fantastycznie, tutaj rozczarowanie. Całe opakowanie wylądowało w koszu. 
Tołpa Simply Mycie twarzy Łagodny żel-pianka. Z tą sugerowaną łagodnością trochę bym polemizowała, ponieważ jest to całkiem mocny żel oczyszczający. Myjąc nim buzię dwa razy praktycznie pozbywamy się makijażu, do zera, do czystego wacika. Miał bardzo mocny, chemiczny zapach. Nie podrażniał, natomiast przy częstym stosowaniu okazywał się zbyt agresywny. Był to ciekawy, skuteczny produkt, natomiast chyba nie jest już dostępny w sprzedaży. 

Veet Natural Inspirations, Plastry do depilacji z aloesem, Balea żel do golenia z awokado i aloesem,

Veet Natural Inspirations, Plastry do depilacji z aloesem, których używam do depilacji rąk kilka razy w roku. Ciężko mi je ocenić, ponieważ sam zabieg nie należny do przyjemnych, a moje ręce płoną po nim żywym ogniem. Mam bardzo wrażliwą skórę, która potrzebuje czasu, żeby po tak inwazyjnym zabiegu dojść do siebie. Moja pozytywna ocena wynika z tego, że są skuteczne i jeden, dobrze przyklejony plaster, zrywa z cebulkami większość włosków. W opakowaniu znajdziemy również chusteczkę łagodząca. Moim zdaniem, to jedne z lepszych produktów z tej kategorii. 
✔ Balea żel do golenia z awokado i aloesem. To bardzo gęsty, wydajny, przyjemnie pachnący żel. W zetknięciu z wodą tworzy się z niego bardzo zbita pianka, która nie spływa z nóg. O wiele bardziej odpowiadają mi żele tej marki niż wodniste pianki. Żel ma dość dobry skład, wysoko sok z aloesu. Faktycznie ułatwia golenie i przyczynia się do zmniejszenia podrażnień. 

Żel aloesowy Sun Dance, Nacomi mus mango, Nacomi bioaktywny peeling kokosowy, Compeed plastry na pęcherze/odciski,

✔ Żel aloesowy Sun Dance - kolejna butelka wykończona. Używałam go na włosy, ale nie zauważyłam spektakularnych efektów. O wiele lepiej sprawdził się stosowany na ciało, zmieszany z olejkiem migdałowym lub awokado. Powstały w ten sposób lekki balsam-emulsja ekspresowo się wchłaniał, pozostawiając skórę miękką i nawilżoną. To idealny sposób na nawilżenie skóry o poranku. 
✔ Nacomi mus mango. Marce Nacomi poświęciłam cały, osobny post (klik), opowiadam w nim o swoich ulubionych produktach. Po musie ciasteczkowym sięgnęłam dla odmiany po mango, trochę zawiódł mnie już nie tak naturalny zapach, natomiast w działaniu były bardzo podobne. U mnie musy najlepiej sprawdzają się aplikowane na noc, rano skóra nie wymaga już balsamu, nawet po szybkim, porannym prysznicu. Widocznie odżywiają skórę, nawilżają i poprawiają jej stan. Dla mnie hit!
✔ Nacomi bioaktywny peeling kokosowy zaskoczył mnie naturalnym zapachem, połączeniem olejku z cukrem i wiórkami kokosa. Delikatnie zdzierał martwy naskórek i pozostawiał skórę gładką i przyjemnie pachnącą, pokrytą lekką, olejkową warstwą. Uwielbiam peelingi, po których nie muszę już nakładać balsamu. Ten właśnie taki jest i teraz możemy go dostać w odświeżonym opakowaniu i większej pojemności, więcej tutaj.
✔ Compeed plastry na pęcherze/odciski. Czy jest na sali ktoś, kto ich nie zna? Moim zdaniem powinny być dorzucane do pudełka każdych, nowych butów, przynajmniej dla mnie ;). Nowe, skórzane botki założone zaraz po sezonie na sandały i baleriny, to dla moich stóp koszmar. Po krótkim spacerze tworzą mi się duże otarcia, odciski. Zanim buty się rozejdą mam gwarantowany tydzień cierpienia. I wtedy z pomocą przychodzą te plastry! Uwielbiam je za to, że działają natychmiastowo uśmierzając ból, goją ranę i można mieć je przyklejone dłużej niż jeden dzień. Plaster naklejam, gdy tylko czuję, że w danym miejscu tworzy mi się pęcherz, dając sobie więcej czasu na rozbicie butów. Plastry przydadzą się też na różnego rodzaju imprezach, gdzie zakładamy niewygodne, ale za to efektowne, wysokie obcasy. Każda z nas powinna mieć je w swojej kosmetyczce!
✔ Yves Rocher peeling do stóp, który polecam i polecać będę. Zawiera ostre drobinki pumeksu, podobne do drobnego piasku na plaży. Działa mocno i skutecznie. Cały zabieg umila relaksujący aromat lawendy. Mój trik na zimne miesiące: wieczorem porządnie peelinguje stopy, następnie nakładam grubą warstwę kremu i zakładam ciepłe skarpety. Rano budzę się z miękkimi stópkami ;). 

Płyn do płukania jamy ustnej Smile 3D Protection z Biedronki,Listerine Green Tea,

Płyny do płukania jamy ustnej to dla mnie must have. Po samej paście nie czuję, że moje zęby zostały dokładnie umyte. Poza tym w profilaktyce wrażliwych dziąseł takie płyny bardzo dobrze się sprawują. Wciąż szukam idealnego płynu. W denku znalazły się dwa, całkiem warte uwagi.
Płyn do płukania jamy ustnej Smile 3D Protection z Biedronki, który jest produkowany przez Tołpe (Torf Corporation...). Lubię go za łagodny, niealkoholowy smak i uczucie czystości, które pozostawia. Na jego korzyść przemawia też duża pojemność i niska cena. Polecam spróbować! 
Listerine Green Tea. Nie przepadam za wypalaczami ust od Listerine. Większość płynów od nich strasznie mnie piecze i podrażnia mi język i dziąsła. Płukanie takim specyfikiem ust to żadna frajda. Skusiłam się jednak na ten, ponieważ ma być delikatniejszy i faktycznie taki był. Miał dość specyficzny, chemiczny posmak zielonej herbaty, dobrze oczyszczał i odświeżał jamę ustną. Tą wersję mogę spokojnie polecić.

L'Oréal Detox Masken Multi-Masking Mini Set, Plastry na nos z węglem Balea, Balea Aqua Tuchmaske, Vianek wzmacniająca maseczka do twarzy z czarowną glinką,

L'Oréal Detox Masken Multi-Masking Mini Set, czyli zestaw trzech maseczek z serii czysta glinka. Cieszę się, że zakupiłam te produkty w formie miniaturek, bo żaden mnie nie przekonał do zakupu pełnowymiarowego opakowania. Jeden kubeczek wystarczył na dwie aplikacje. Maski mocno ściągały skórę, mocno ją wygładzały. Efekt był doraźny, widoczny jedynie zaraz po zastosowaniu. Raczej nie przyczyniły się do rozjaśnienia, oczyszczenie lub poprawy wyglądu mojej cery. Zielona spowodowała mocne uczucie pieczenia na twarzy, czerwona poprzez swoje drobinki podrażniała, a szara zbyt mocno ściągała i wysuszała skórę. Wszystkie maseczki mogłabym określić jednym słowem - psełdonaturalne. O wiele lepsze efekty można uzyskać mieszając różne rodzaje naturalnych glinek z zależności od potrzeb i pożądanego efektu. 
✔ Plastry na nos z węglem Balea. Jedne z lepszych plastrów na nos, jakich miałam okazję używać. Polecałam je w poście o drogerii DM (klik). 
Balea Aqua Tuchmaske moja ulubiona, odświeżająca, mocno nawilżająca maska w płachcie. Do dziś jestem w szoku, że ten produkt okazał się taki fantastyczny. Nie przepadam za maskami w płachcie, a tutaj spotkała mnie miła niespodzianka. Maska, jak większośc kosmetyków z Balea, kosztuje niewiele. Wystarczy jednak zerknąć na skład by dojść do wniosku, że nie mamy do czynienia z byle czym. Wysoko w składzie różnorodne olejki, ekstrakt z alg i minerały. Buzia po seansie z maską jest uspokojona i pełna blasku. Esencja szybko się wchłania, ma konsystencję lekkiego serum. Lubię ją stosować po ciężkim dniu/nocy lub przed większym wyjściem. To kolejna rzecz, którą szczerze polecam z drogerii DM. 
✔ Vianek wzmacniająca maseczka do twarzy z czarowną glinką. Moim zdaniem spisuje się o wiele lepiej od wersji różowej, łagodzącej i dzięki niej przekonałam się do tego rodzaju glinki. Maska doskonale wycisza rozjuszone naczynka, wzmacnia je. Dodatkowo nawilża i odżywia skórę. Najczęściej nakładałam ją po wykonanym peelingu, moja twarz była wtedy gładka i czysta. Jeśli jeszcze nie mieliście okazji jej spróbować, to polecam serdecznie! ;)

Sally Hansen żel do usuwania skórek, Baza korygująca zaczerwienienia Paese, Nivea Deo Roll-On 48h pearl & beauty, Bourjois Volume Reveal Mascara

✔ Sally Hansen żel do usuwania skórek, którego używam od lat. Tą sztukę miałam wyjątkowo długo i pewnego razu zaskoczyła mnie niezbyt miłym zapachem. To był znak, że trzeba zakupić nowe opakowanie. Przyznam, że nie znam lepszego produktu do zmiękczania skórek. Takie opakowanie wystarcza mi na rok regularnego stosowania.  
✘ Baza korygująca zaczerwienienia Paese. O Paese również pojawił się na blogu osobny wpis (klik). Pisałam tam o tym produkcie całkiem pozytywnie. Niestety po jakimś czasie zauważyłam, że nie działa jak powinien, nie kryje dobrze zaczerwienień i przyczynia się do zapychania mojej cery. Miałam też wrażenie, że skóra się po nim szybciej przetłuszczała. Pewnego dnia baza, podobnie jak żel do skórek, przywitała mnie niemiłym aromatem. Bez żalu wyrzuciłam ją do kosza.
Nivea Deo Roll-On 48h pearl & beauty. Lubimy się, w przeszłości używałam go regularnie. Cenię go za to, że chroni i nie podrażnia skóry pod pachami. Przyjemnie, kobieco pachnie. Szukam wciąż naturalnego antyperspirantu bez aluminium, ale po kilku nieudanych próbach wracam do klasycznych kulek. 
Bourjois Volume Reveal Mascara mój ulubiony tusz do rzęs! Był naprawdę wydajny i służył mi dzielnie kilka miesięcy. Uwielbiałam jego szczoteczkę, formułę, kolor, opakowanie. Ten bajer z lusterkiem okazał się bardzo przydatny! Jego recenzję możecie przeczytać tutaj, ja z pewnością w przyszłości zakupię kolejne opakowanie.

A jak tam Wasze zużycia? Mieliście okazję używać tych produktów? Macie o nich podobne zdanie, czy kompletnie inne? Czekam na Wasze opinie!

54 komentarze:

  1. Mało z tego grona miałam, ale wypatrzyłam coś dla siebie - peeling kokosowy. Jakoś wcześniej nie spotkałam się z nim, a bardzo lubię tego typu produkty :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Peeling polecam, to połączenie naturalnej pielęgnacji ze skutecznością ;) Jak lubisz peelingi, które nie podrażniają, a po użyciu pozostawiają delikatną, nawilżającą warstwę, to ten jest idealnym wyborem ;)

      Usuń
  2. Znam jedynie żel do skórek z Sally Hansen ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest niesamowicie wydajny, jedno opakowanie wystarcza mi prawie na rok ;p Nie dziwie się, że wreszcie się popsuł ;p

      Usuń
  3. Najbardziej interesuje mnie chyba ten peeling do skóry głowy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie tak samo, dlatego od razu zaczęłam go szukać w internecie, żeby go zamówić. :) Najtaniej, bo za 25 zł znalazłam w aptece Melissa. :)

      Usuń
    2. Peeling polecam, jest fantastycznym uzupełnieniem pielęgnacji włosów ;)

      Usuń
  4. Nigdy nie używałam produktów firmy Tołpa i Balea, a przyznam,że bardzo mnie ciekawią :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Produkty Tołpa po niższych cenach można zakupić w Biedronce ;) Polecam poszukać, a nuż coś się spodoba ;)

      Usuń
  5. Miałam maseczki z L'Oreal, ale zgadzam się że nie są na tyle fajne by je zakupić w dużych opakowaniach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że się zgadzamy ;)

      Usuń
  6. duże to twoje denko, ale nic z tych rzeczy niestety nie mam u siebie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Denko duże, bo się staram wszystko szybko zużywać, nowości czekają w zapasach ;)

      Usuń
  7. Ogromne denko ☺ znam tylko żel do skórek z Sally Hansen który mi się nawet dobrze sprawdził ☺

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jeszcze nie trafiłam na lepszy żel do skórek ;)

      Usuń
  8. Poza jednym bublem widzę same dobre opinie o Tołpię - u mnie ta marka bardzo średnio wypadła, więc nie interesowałam się ich innymi kosmetykami - lecz na spotkaniu bloggerek otrzymałam od nich sporą paczkę produktów, więc może teraz się przekonam? Póki co używam żel do mycia ciała, do którego mam mieszane opinie oraz pastę do zębów, która jest bardzo fajna :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tołpa jak każda inna marka ma swoje dobre i gorsze produkty. Wiem, że ich kremy, kremy pod oczy, maseczki są średnie i ich unikałam. Natomiast ich produkty do mycia twarzy i oczyszczania sprawdzają się u mnie fantastycznie, wszelkiego rodzaju żele, toniki i pianki ;) Po jednym bublu się nie zraziłam ;)

      Usuń
  9. A ja właśnie szukam fajnych szamponów, więc chętnie skorzystam z Twojej propozycji jeśli chodzi o Tołpę:)
    Podobny szamponik nawet znam, ale jednak nie jest identyczny chyba.
    Za to peeling do skóry głowy z Pharmaceris mam właśnie "na sobie" ;)
    Pozdrawiam ciepło! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szampon gorąco polecam. To prawdziwie naturalny produkt, moim zdaniem bardzo dobry ;)
      Jak oceniasz ten peeling? ja go baaardzo lubiłam i na pewno do niego wrócę ;)

      Usuń
  10. Najbardziej zainteresowała mnie tolpa że względu na mój ostatni bubel tej marki, widzę że i Tobie nie wszystko się sprawdziło.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak w każdej marce zdarzają się buble ;) Mimo to nie zraziłam się ;)

      Usuń
  11. Nie używałam żadnego z tych produktow :( Muszę coś wyprobować!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystkie produkty, o których wyraziłam się pozytywnie, polecam ;)

      Usuń
  12. Świetne denko, ja się muszę bardziej przyłożyć do zużywania :P Jakoś nie mam ostatnio czasu i ochoty.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To zrozumiałe, czasem tak bywa ;) Mnie motywują nowości, które czekają na przetestowanie ;)

      Usuń
  13. Pharmaceris Oczyszczający Peeling Trychologiczny do skóry głowy, bardzo mnie ciekawi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To bardzo dobry produkt, szczerze polecam ;)

      Usuń
  14. Żele z Dove uwielbiam, wiec dobrze, że ostrzegasz przed tą wersją, na pewno po nią nie sięgnę. A ten tusz z Bourjois też mam i również go uwielbiam. Na razie chyba nie znalazłam nic lepszego ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, ten żel z Dove to całkiem inny produkt niż kremowe żele tej marki. Spodziewałam się właśnie gęstego kremu, a dostałam fioletowy żel. Gdyby jeszcze nie wysuszał..
      Tusz z Bourjois oceniam również bardzo wysoko ;)

      Usuń
  15. Chyba rozejrzę się za tą maseczką z Vianka, bo moje naczynka ostatnio są jakoś szczególnie podrażnione i w ogóle nasiliły mi się zaczerwienienia na twarzy. Zapewne przez to, że za krótko śpię i przez szalone wiatry. :) A i jeszcze mam tę maskę z L'Oréal z serii Detox. Moja jest w wersji rozświetlającej (szara). Skusiłam się od razu na pełne opakowanie, ale żałuję, że nie widziałam nigdzie takich właśnie próbek. Moim zdaniem cena tej maski nie koresponduje z jej jakością. Dla mnie to taki średniak - zużyję ją, ale raczej nie wrócę. Już nie pamiętam, czy u mnie też tak mocno wysusza skórę, ale wiem, że mnie nie zachwyciła. Najlepiej zapamiętałam jej zapach. Jest ładny, ale i bardzo mocny, a przy swojej wrażliwej skórze to za czymś takim nie przepadam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Maseczkę z Vianka z tej linii polecam, zwłaszcza jeśli masz problem z zaczerwienieniami/naczynkami ;) I dobrze wnioskujesz, że teraz naczynka szaleją ze względu na zmianę pogody (zimno/ciepło) i wiatr. Teraz jest najtrudniejszy okres i trzeba je wspierać. Ja mam zamiar zaprzyjaźnić się z całą serią fioletową dedykowaną dla osób z naczynkami.
      Te maski z LOreala (czarna/szara zwał jak zwał :P ) to dla mnie śmiech na sali. Sprzedaż nakręcona megamarketingiem, a natury tam tyle co kot napłakał. O wiele lepiej w przypadku zanieczyszczonej skóry zakupić glinkę ghassoul i wymieszać z hydrolatem (oczarowym) i jakimś ulubionym olejkiem. Wiemy co mamy, działa bez podrażnień. Tak jak piszesz, te maski z Loreal miały b.mocne zapachy..aż oczy łzawiły. Te próbki uratowały moją skórę i kieszeń ;)

      Usuń
    2. Czytałam gdzieś dobre opinie o serum z tej fioletowej serii :)

      Usuń
    3. Ja też i będąc w sklepie zakupiłam jedynie krem na dzień. Serum wydało mi się zbyt treściwe, ale i tak prędzej czy później, pewnie do mnie trafi ;) Czuję, że ta seria Vianka jest dla mnie ;)

      Usuń
  16. Mam ten peeling do skóry głowy, ale na razie nie umiem stwierdzić, czy faktycznie coś daje... :) Ogólnie nie mam większego problemu z łupieżem, bardziej z podrażnieniami. Liczyłam też, że zmniejszy mi się troszkę przetłuszczanie, ale niestety - może jeszcze za wcześnie. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda, że nie zauważyłaś efektów od razu. Ja po pierwszym użyciu poczułam, jakby ktoś zdjął mi kask z głowy. Może wynika to z faktu, że na co dzień myję włosy raczej delikatnym szamponem i skóra głowy może być bardziej zanieczyszczona. Używałam go regularnie raz w tygodniu i widziałam efekty, wysyp baby hair itd. Po takim peelingu wcierałam wcierkę lub nakładałam maskę na skórę głowy ;) Mam nadzieję, że w końcu i Ty zobaczysz efekty ;*

      Usuń
  17. No to Ci powiem że poszalałaś z tym denkiem Kochana :D. Z Tołpy miałam cały jeden produkt, płyn micelarny ale dla mnie bubel i tak jakoś marka mnie nie zachęca do siebie. Co do samych denek to uwielbiam co miesiąc patrzeć co tam wylądowało i na czym mam się skupić. Jednak robienie zdjęć do tego typu postów to dla mnie odwieczna masakra :P.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cóż, zdjęcia do denka to i moja upierdliwa czynności, ale trzeba się przemóc ;) Bez bloga bym tego nie robiła ;) Duże denko to ja u Basi na Basia.Blog widziałam ;D
      Szaleństwo to będzie jak zobaczysz post z nowościami. Robiąc dziś zdjęcia złapałam się za głowę, ilość mnie totalnie przytłoczyła ;P

      Usuń
    2. Bardzo duże denko! Miałam niektóre rzeczy.

      Usuń
    3. Staram się dużo zużywać, żeby móc więcej testować ;)

      Usuń
    4. Świetne podejście! To lubię! :D

      Usuń
  18. Taaaak, Ty nie masz dużego denka, mhm :P Ja lubię robić denka nie dla detoksu czy modnego minimalizmu - po prostu super fajnie mi to systematyzuje, ile zużywam. Często wracam do denek, jeżeli chcę się upewnić po kilku miesiącach, czy kupić coś ponownie (czy ja byłam z tego zadowolona?), albo ile faktycznie czegoś zużywam. Ostatnio np. liczyłam ile opakowań już zużyłam pewnej odżywki.

    Jasne, że jestem zainteresowana nowościami!

    Szkoda, że ten żel Dove się nie sprawdził :( Lubię kremowe żele Dove, ale ten sprawia wrażenie zupełnie innego od pozostałych (z opisu). Mam jedną maseczkę L'Oreal w pełnowymiarowym opakowaniu, całe szczęście, że kupiłam w promocji :D A ta płachta od Ciebie sprawdziła się bardzo przyjemnie (użyłam jednej na razie) - przyjemnie ukoiła buźkę :). SH do skórek uwielbiam i nie zmienię na nic innego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To widzę, że masz podobne podejście do mnie ;) Ja też Denko prowadzę w 70% dla siebie, kontroluje zużycia i wiem potem po co warto sięgnąć, co u mnie schodzi w największej ilości.
      Tak ten Dove to kompletny niewypał.. Spodziewałam się hmm kremu, a tu zaskoczenie. Z Dove miałam chyba wszystkie warianty kremowych żeli i tylko ten dziwny osobnik się u mnie nie sprawdził ;)
      Jak nie masz bardzo wrażliwej cery, to maseczka z Loreal nie zrobi Ci krzywdy, może nawet je polubisz ;) Dla mnie są zdecydowanie za mocne te "czyste glinki" (Loreal i naturalne produkty to coś, czego mój umysł nie pojmuje).
      Zakupy będą, wczoraj już poczyniłam zdjęcia, jeszcze dziś poprawki i jak Twoich nowości było sporo, to ja też nie próżnowałam ;D Sama się zdziwiłam ilością ;P

      Usuń
  19. spore denko niestety nic nie znam z tego co pokazujesz, mam plyn listerin zero bardzo go polecam jest delikatny

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A może coś Cię zainteresowało, żeby przetestować? ;)
      Ja chciałabym całkowicie odejść od Listerine i używać bardziej naturalnych produktów ;)

      Usuń
    2. sylveco ma ponoc niezle produkty, interesuje mnie pielegnacja tołpy kiedys przedawałam te kosmetyki :)

      Usuń
  20. Spore denko:)Ja prowadzę dla siebie je ale też by mniej mieć kosmetyków w szafce. I powiem jedno udaje mi się to :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, trzeba zużywać, żeby móc testować nowości ;)

      Usuń
  21. O matko! Przeogromne to denko. Trochę zaskoczyło mnie że zel dove Cię przesuszył, u mnie nic takiego się nie dzieje a bardzo dużo płynów mnie uczula i wysusza mi skórę ;( za to veet zawsze ale to zawsze mnie uczula, bardzo nie lubię ich kosmetyków ;(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czy jak wiem, czy takie duże? Dla mnie to normalne zużycie w skali 2-3 miesięcy ;) Staram się szybko zużywać, wiele produktów, które posiadam, to kosmetyki naturalne, 3 miesiące ważne. Poza tym jeszcze tak wiele ich czeka do przetestowania ;)
      Jeśli chodzi o Dove, to tak jak pisałam, to nie jest żel typowy jak Dove, kremowy i mleczny. To zwykły, gęsty, fioletowy żel. Nic dziwnego, że wysuszył, ponieważ nie było w nim nic, co miało tą skórę choć odrobinę nawilżyć.
      Veet używam jedynie tych plastrów i małych do depilacji twarzy ;) Staram się jednak wykonywać te zabiegi jak najrzadziej, bo to nic fajnego ;P

      Usuń
  22. Super kosmetyki! :) Najbardziej zainteresował mnie peeling do skóry głowy. Aktualnie używam ze Starej Mydlarni i niestety jest w słoiczku, co utrudnia aplikację.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiedziałam, że Stara Mydlarnia ma peeling do skóry głowy ;) Muszę poszukać info na ten temat ;)

      Usuń
  23. Udało Ci się zużyć rzeczy, których nigdy nie używałam i bardzo zaciekawił mnie ten peeling do skóry głowy... Chyba to coś dla mnie, a nigdy nie miałam takiego kosmetyku!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Peeling z całego serduszka polecam ;)

      Usuń
  24. U mnie glinki L'oreala sprawdzają się o niebo lepiej :) Żadna z nich nie ściągała mi tak mocno twarzy ani nie podrażniała, za to ładnie oczyszczały i rozjaśniały ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twój komentarz, sprawiasz mi nim ogromną przyjemność oraz motywujesz do dalszego działania.
Na każdy komentarz staram się odpowiadać.
Zachęcam Cię również do obserwowania mojego bloga oraz śledzenia mojego profilu w aplikacji Instagram.

Copyright © 2016 Hellojza About Beauty , Blogger