Korres - dzika róża w greckiej pielęgnacji


Dzień dobry! Dziś przychodzę do Was z długo wyczekiwaną recenzją kosmetyków greckiej marki Korres. Dlaczego tak długo zwlekałam z tym wpisem? Ponieważ chciałam te produkty gruntownie przetestować i sprawdzić, jak się u mnie spiszą w dłuższym okresie stosowania. Wszystkie kosmetyki przyleciały do mnie prosto z Aten, skąd owa marka się wywodzi. Założył ją w 1996 roku George Korres - aptekarz, który zaczął tworzyć własne, naturalne kosmetyki, bazujące na lokalnej roślinności. Przyznam, że bardzo lubię, kiedy marki naturalne wykorzystują dobrodziejstwa własnego kraju i używają do produkcji swoich kosmetyków nawet tych, najbardziej pospolitych roślin, uzyskując z nich drogocenne ekstrakty. Ogromną radość sprawia mi również kupowanie w formie pamiątek kosmetyków regionalnych kraju, w którym wypoczywam. Uważam, że to jeszcze bardziej pomaga mi poznać dany zakątek świata i to od całkiem innej strony. Gdy tylko dowiedziałam się o możliwości przetestowania kosmetyków marki Korres byłam bardzo podekscytowana, ponieważ słyszałam o niej, jak dotąd, same pozytywne opinie. Grecji nie miałam jeszcze okazji odwiedzić, ale mogę mieć jej namiastkę w swojej łazience. Dziś skupię się głównie na kosmetykach z serii Wild Rose, czyli zawierających wyciąg z dzikiej róży. Jest to linia produktów mocno nawilżających i rozjaśniających cerę, wyrównujących koloryt skory. Jeśli te kosmetyki znajdują się w kręgu Waszych zainteresowań i chcecie dowiedzieć się o nich czegoś więcej przed zakupem, to mam nadzieję, że ten wpis zaspokoi Waszą ciekawość i pomoże w podjęciu decyzji! Zapraszam!


 Korres Wild Rose 24H Moisturising & Brightening CreamNormal/Dry Skin


Wild Rose krem na dzień dla cery normalnej i suchej. Ponoć receptura tego kremu powstała wraz z postaniem marki, w 1996 roku! W tej serii znajdziemy aż dwie wersje tego kremu, istnieje również wariant skierowany do cery mieszanej i tłustej. Ja jednak wybrałam, biorąc pod uwagę sezon zimowy, bardziej bogatszą wersję. Produkt otrzymujemy zapakowany w kartonik, a sam krem znajduje się w szklanym, solidnym słoiczku o pojemności 40 ml, z dużą, białą, poręczną zakrętką. Muszę przyznać, że na łazienkowej półce prezentuje się wspaniale. Gorzej z zabieraniem go ze sobą na wszelkiego rodzaju wyjazdy, ponieważ słoik jest ciężki. Osobiście nie lubię opakowań w formie słoiczka, zwykle kupuję kremu w tubce lub  w opakowaniu typu air-less. Nie przepadam za wydobywaniem kosmetyku palcami. Krem w środku zabezpieczony jest dodatkowo plastikowym wieczkiem. I to tyle z kwestii technicznych, przejdźmy do zapachu, konsystencji, składu i działania.

 Korres Wild Rose 24H Moisturising & Brightening CreamNormal/Dry Skin, korres wild rose, korres krem na dzień,

Kremu używam codziennie od połowy listopada. Jak widać, zostało mi go całkiem sporo. Według znaku PAO na opakowaniu mam 6 miesięcy na zużycie kosmetyku. Myślę, że spokojnie zmieszczę się w tym terminie. Krem jest koloru białego i ma delikatny, kwiatowy, charakterystyczny dla całej serii zapach. Fanki róży mogą być zawiedzione, ponieważ nie jest to typowo różany aromat. Ja jednak uważam, że to dobrze, ponieważ zapach nie jest intensywny ani męczony i nie przeszkadza w używaniu. Krem posiada gęstą, dość specyficzną, maślaną konsystencję. Przy aplikacji i zaraz po wydaje się być ciężki i tłusty. Wywołam u mnie chwilowe uczucie konsternacji. Zobaczyłam swoją buzię świecącą niczym księżyc w pełni i perspektywa nakładania na niego mojego makijażu wydała mi się mało zachęcająca. Wklepałam go lekko, jak każdy inny krem, i po chwili zauważyłam, że zaczyna się delikatnie wchłaniać w moją skórę. Po kilku minutach zniknął z niej błysk i lepkość, a pojawił się lekki, satynowy efekt. Cera nie była już w dotyku klejąca i nawet bez makijażu prezentowała się bardzo ładnie! Makijaż aplikuje się na niego bezproblemowo, absolutnie nie wpływa on na jego trwałość, buzia zachowuje się tak jak po każdym innym kremie, a nawet może trochę lepiej. Jest gładka jak po niejednej bazie pod makijaż.

 Korres Wild Rose 24H Moisturising & Brightening CreamNormal/Dry Skin, korres wild rose, korres krem na dzień,

Jego działanie doceniłam tym bardziej podczas chłodniejszych miesięcy, ponieważ czułam, że widocznie chroni moją skórę przed wiatrem i mrozem. W ciągu dnia daje uczucie widocznego nawilżenia i mogłam zapomnieć o suchych skórkach. Nie zauważyłam zapchania czy pogorszenia staniu mojej twarzy, wręcz przeciwnie. W trakcie używania tego kremu moja twarz stała się wyraźnie jędrniejsza, jaśniejsza i lepiej nawilżona. Dobrze znosi również zmienne warunki atmosferyczne i zmiany temperatur, co w przypadku cery naczynkowej jest nie lada wyczynem. Ciężko mi napisać coś jeszcze, ponieważ to tylko krem na dzień, a na pielęgnację składa się o wiele więcej kosmetyków i o finalnym wyglądzie skóry przesądza kompleksowa, świadoma pielęgnacja. Muszę jednak przyznać, że używanie tego kremu to dla mnie doświadczanie odrobiny luksusu, ponieważ jest to najdroższy krem jaki miałam dotąd w swojej kosmetyczce. Zwykle wybieram tańsze, polskie kosmetyki, co nie znaczy, że gorsze. Korres promuje się również na markę naturalną, niestety patrząc na skład widzimy wiele niepotrzebnych, niefajnych składników. Nie jestem mistrzynią analizy składów, więc wklejam go poniżej i pozostawiam do Waszej osobistej oceny. Firma Korres gwarantuje, że krem posiada w  84,6% naturalny skład.

Aqua/Water/Eau, C12-20 Acid PEG-8 Ester, Glycerin, Hexyldecanol, Hexyldecyl Laurate, C12–15 Alkyl Benzoate, Titanium Dioxide (nano), Dicaprylyl Carbonate, Pentylene Glycol, Cetyl Alcohol, Hydrogenated Olive Oil Myristyl Esters, Macadamia Ternifolia Seed Oil, PEG-20 Methyl Glucose Sesquistearate, Methyl Glucose Sesquistearate, Imperata Cylindrica Root Extract, Olea Europaea (Olive) Oil Unsaponifiables, Acrylates/C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, Alcohol, Alpha-Isomethyl Ionone, Alumina, Aluminum Stearate, Arginine, Ascorbic Acid, Ascorbyl Palmitate, Benzoic Acid, Benzyl Benzoate, Benzyl Salicylate, Butylphenyl Methylpropional, Caprylyl Glycol, Carbomer, Citric Acid, Dehydroacetic Acid, Ethylhexylglycerin, Hexyl Cinnamal, Hydroxyisohexyl 3-Cyclohexene Carboxaldehyde, Isodecyl Salicylate, Lactic Acid, Lonicera Caprifolium (Honeysuckle) Flower Extract, Lonicera Japonica (Honeysuckle) Flower Extract, Parfum (Fragrance), PEG-40 Hydrogenated Castor oil, PEG-8, Phenoxyethanol, Polyaminopropyl Biguanide, Polyhydroxystearic Acid, Rosa Canina Fruit Oil, Sodium Phytate, Tocopherol, Tocopheryl Acetate, Vitis Vinifera (Grape) Seed Extract, Xanthan Gum.

Czy jest to krem wart ponad 100 zł? Również na to pytanie musicie sobie sami odpowiedzieć. Jest mi bardzo trudno opiniować w tej sprawie, ponieważ kosmetyki te dostałam w prezencie, a na prezenty się nie narzeka (Grecki Mikołaju, pozdrawiamy!). Wiem jednak, że w Grecji można je kupić o wiele taniej, nawet za połowę ceny. Więc jeśli jesteście w Grecji lub macie międzylądowanie w Atenach, to polecam Wam zerknąć na ten krem.

Korres Wild Rose Brightening Eye Cream SPF15

Korres Wild Rose Brightening Eye Cream SPF15, korres krem pod oczy,

Rozjaśniający krem pod oczy z wyciągiem z dzikiej róży. Bardzo zainteresował mnie ten kosmetyk, dlatego też o niego poprosiłam. Olejek z dzikiej róży ma wspaniałe właściwości rozjaśniające okolicę pod oczami, działa również przeciwzmarszczkowo i antyoksydacyjne. Krem posiada również ochronę przeciwsłoneczną na poziomie 15 SPF, co w kremach pod oczy jest raczej rzadko spotykane. Z tego powodu używam go jedynie na dzień. Krem znajduje się w klasycznym opakowaniu w formie zgrabnej, białej tubki o pojemności 15 ml. Na zużycie kosmetyku mamy również 6 miesięcy. Nic szczególnego, mimo to bardzo podoba mi się prosta, biało-czerwona szata graficzna tej serii. Krem posiada również bardzo delikatny, charakterystyczny zapach. 

Korres Wild Rose Brightening Eye Cream SPF15,

Ma bardzo lekką, wręcz delikatną konsystencję. Szybko się rozprowadza pod okiem i równie szybko wchłania się w skórę. Myślałam, że będzie dla mnie za lekki, zwłaszcza teraz, jednak miło się zaskoczyłam. Krem pozostawia na skórze subtelny film, absolutnie nietłusty. Dzięki niemu okolica pod okiem cały dzień prezentuje się nienagannie, a korektor i wszystkie kosmetyki, które nakładam w te okolice, trzymają się beż zarzutu. Nie pojawia się również uczucie suchości i ściągnięcia, które często towarzyszyło mi po aplikacji mocno kryjącego korektora i zagruntowaniu wszystkiego pudrem rozświetlającym. Po kilku tygodniach używania tego kremu zauważyłam delikatne rozjaśnienie moich cieni i ciemniejszych linii, zwłaszcza w kącikach. Nie zauważyłam niestety zredukowania zmarszczek, nawet ich delikatnego spłycenia, a przyznam, że trochę na to liczyłam. W tym przypadku marka Korres obiecuje w  81,5% naturalny skład. 

Aqua/Water/Eau, Ethylhexyl Methoxycinnamate, Octocrylene, Butyl Methoxydibenzoylmethane, Caprylic/Capric Triglyceride, Triheptanoin, Cetearyl Alcohol, Glycerin, Betaine, Ammonium Acryloyldimethyltaurate/VP Copolymer, Coco-Glucoside, Sodium Stearoyl Glutamate, Sucrose Distearate, Aesculus Hippocastanum (Horse Chestnut) Seed Extract, Butylene Glycol, Distarch Phosphate, Ethylhexylglycerin, Euphrasia Officinalis Extract, Glycine Soja (Soybean) Oil, Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil, Hydroxyethylcellulose, Lactic Acid, Lonicera Caprifolium (Honeysuckle) Flower Extract, Lonicera Japonica (Honeysuckle) Flower Extract, Olea Europaea (Olive) Oil Unsaponifiables, Panthenol, Parfum (Fragrance), Phenoxyethanol, Rhodiola Rosea Root Extract, Rosa Canina Fruit Oil, Rosa Rubiginosa Seed Oil, Rosmarinus Officinalis (Rosemary) Leaf Extract, Ruscus Aculeatus Root Extract, Saccharomyces Cerevisiae Extract, Saccharomyces/Xylinum/Black Tea Ferment, Simmondsia Chinensis (Jojoba) Seed Oil, Sodium Ascorbyl Phosphate, Sodium Gluceptate, Tocopherol, Tocopheryl Acetate, Xanthan Gum.

Jak na krem pod oczy skład jest całkiem bogaty, co trudno stwierdzić po konsystencji. Skład jest może nawet odrobinę lepszy od kremu na dzień. Krem w Polsce kosztuje około 120 zł i również jest najdroższym kosmetykiem tego typu w mojej kosmetyczce. Czy różni się znacznie od tańszych kosmetyków, których używałam wcześniej? Tylko nieznacznie. Skład mógłby być lepszy, krótszy i konkretniejszy. Olej z dzikiej róży znajduje się pod koniec składu, zaraz za perfum. 

Korres Wild Rose Advanced Repair Sleeping Facial All Skin Types

Korres Wild Rose Advanced Repair Sleeping Facial All Skin Types,

Krem-maska z wyciągiem z dzikiej róży o pojemności 40ml. Jak widać na zamieszczonym zdjęciu, posiadam dwie wersje tej maski: miniaturkę 16 ml i pełnowymiarowe opakowanie. Maska ta była pierwszym kosmetykiem marki Korres, którego spróbowałam. To jej wspaniałe działanie zadecydowało o tym, że postanowiłam przetestować też inne produkty z tej serii. Jest to maska na noc o konsystencji kremu, nakładamy ją w ramach wieczornej pielęgnacji i idziemy spać. Ten produkt ma najbardziej intensywny zapach ze wszystkich kosmetyków z serii. Jeszcze raz powtórzę, nie jest to nic związanego z różami ani olejkiem różanym. Jest to bardzo specyficzny aromat i na początku wydał mi się nieprzyjemny, ale da się do niego przyzwyczaić. Pełnowymiarowa maska znajduje się w identycznym opakowaniu jak krem na dzień, w szklany słoiczku. Tutaj również obowiązuje nas okres 6 miesięcy na zużycie produktu. Z maską może być mały problem, ponieważ nie stosuję jej codziennie, tylko kilka razy w tygodniu, zamiennie z kremem na noc. 

Korres Wild Rose Advanced Repair Sleeping Facial All Skin Types,

Maska ma bardziej zbitą i gęstszą konsystencję od kremu. Mimo to bardzo dobrze się rozprowadza, szybko się wchłania i nie pozostawia filmu na twarzy, nie brudzi pościeli. Ma delikatnie żółtą barwę. A teraz najważniejsze: działanie! Nakładając tę maskę nie spodziewałam się efektu wow, dużej poprawy stanu mojej skóry. Moje zdziwienie było wielkie, kiedy rano zobaczyłam swoją twarz i po prostu nie mogłam wyjść z zachwytu. Buzia była jasna, wyciszona i gładka. Niespodzianki zostały lekko zmniejszone i spłycone. Jej działanie już nie raz porównywałam do działania lekkiego kremu z kwasem. Z każdym kolejnym użyciem widziałam jeszcze lepsze efekty. Maska ta delikatnie wyrównuje strukturę skóry, i muszę powiedzieć, że w znacznym stopniu wpłynęła na obecny, dobry wygląd mojej cery. Przede wszystkim dzięki niej pozbyłam się wielu przebarwień i pozostałości po wypryskach, które delikatnie zbladły i stały się płytsze. Cera zyskała jednolity koloryt. Uwielbiam nakładać tę maskę na noc przed większym wyjściem, wtedy, gdy mam zamiar następnego dnia wykonywać makijaż. Na tak przygotowanej buzi wygląda on o wiele lepiej i trzyma się równie dobrze. Maska ta wywarła na mnie bardzo pozytywne wrażenie, dlatego w mojej łazience ląduje cały słoik. Oczywiście skład pozostawia wiele do życzenia, dlatego na początku byłam sceptyczna. Tutaj mamy obietnicę 95,0% naturalnych składników. 

Aqua/Water/Eau, Glycerin, Glyceryl Stearate Citrate, Dicaprylyl Carbonate, Alcohol Denat, Triheptanoin, Behenyl Alcohol, Glyceryl Stearate, Aloe Barbadensis Leaf Juice, Isodecyl Neopentanoate, Simmondsia Chinensis (Jojoba) Seed Oil, Beeswax (Cera Alba), Lecithin, Imperata Cylindrica Root Extract, Acacia Decurrens/Jojoba/Sunflower Seed Wax/ Polyglyceryl-3 Esters, Acrylates/C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, Alpha-Isomethyl Ionone, Ascorbyl Tetraisopalmitate, Benzyl Alcohol, Benzyl Benzoate, Benzyl Salicylate, Butylphenyl Methylpropional, Caprylyl Glycol, Carbomer, Cetearyl Alcohol, Citronellol, Distarch Phosphate, Eugenol, Galactoarabinan, Geraniol, Glycine Soja (Soybean) Oil, Glycine Soja (Soybean) Sterols, Hexyl Cinnamal, Hydrolyzed Sodium Hyaluronate, Hydroxyethyl Acrylate/Sodium Acryloyldimethyl Taurate Copolymer, Hydroxyisohexyl 3-Cyclohexene Carboxaldehyde, Parfum (Fragrance), Phenoxyethanol, Rosa Canina Fruit Extract, Rosa Canina Fruit Oil, Rosa Rubiginosa Seed Oil, Rosmarinus Officinalis (Rosemary) Leaf Extract, Sodium Gluceptate, Sodium Hydroxide, Tetrahydrodiferuloylmethane, Tocopheryl Acetate,Xanthan Gum.

Maska, podobnie jak krem na dzień i pod oczy, kosztuje 120 zł. Patrząc na jej rewelacyjne działanie, pierwszy raz mogłabym napisać, że jest warta takich pieniędzy. W tym sezonie ten kosmetyk prawie całkowicie wyparł kwasy z mojej pielęgnacji. Jest to na pewno produkt wart uwagi.

Recenzja kremu na dzień, jak również maseczki na noc znajduje się również u Chocolade. Zajrzyjcie do niej koniecznie (klik). Pozostawiam link do porównania ;). 

KORRES DAMASK ROSE RÓŻA DAMASCEŃSKA MASKA NA NOC

Korres DAMASK ROSE Overnight Treatment for Refreshed Skin,

Jako bonus dorzucam jeszcze jedną, małą, całonocną maseczkę z najnowszej kolekcji Korres Beauty Shots. Jest to maska na noc z wyciągiem z Róży Damasceńskiej niwelująca oznaki zmęczenia. Maska ma za zadanie odświeżyć, uspokoić, zrelaksować, rozjaśnić i rozświetlić naszą skórę. Otrzymujemy ją w tubce o pojemności 18 ml i mamy 6 miesięcy na jej zużycie. Maska ta ma o wiele bardziej przyjemny, różany zapach, niż linia Wild Rose. W działaniu i konsystencji bardzo przypomina powyżej opisaną  maskę Wild Rose Advanced Repair Sleeping Facial. Użyłam ich kilka razy na zmianę i nie zauważyłam wielkich różnic. 

Korres DAMASK ROSE Overnight Treatment for Refreshed Skin,

Po tej masce skóra również jest gładsza i rozjaśniona, przebarwienia są spłycone. Jest to bardzo fajna opcja na noc przed większym wyjściem i jako uzupełnienie podstawowej pielęgnacji. Za 18 ml w Polsce zapłacimy 32 zł, także jest to całkiem uczciwa cena, jak na działanie podobne do o wiele droższego produktu. Jeśli chcemy rozpocząć swoją przygodę z marką Korres, to postawiłabym na początek na te małe maseczki i peelingi z serii Beauty Shots. Zmieszczą się w podróżnej kosmetyczce, w bagażu podręcznym, są miłym podarunkiem z zagranicznej wycieczki i dobrą opcją na poznanie marki. Musicie przyznać, że ich opakowania są urocze. Jednak skład mogliby poprawić.

Aqua/Water/Eau, Glycerin, Glyceryl Stearate Citrate, Dicaprylyl Carbonate, Triheptanoin, Alcohol Denat., Behenyl Alcohol, Glyceryl Stearate, Aloe Barbadensis Leaf Juice, Isodecyl Neopentanoate, Simmondsia Chinensis (Jojoba) Seed Oil, Cera Alba/Beeswax/Cire d'abeille, Lecithin, Imperata Cylindrica Root Extract, Acacia Decurrens/Jojoba/Sunflower Seed Wax/Polyglyceryl-3 Esters, Acrylates/C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, Alpha-Isomethyl Ionone, Ascorbyl Tetraisopalmitate, Caprylyl Glycol, Carbomer, Cetearyl Alcohol, Coumarin, Distarch Phosphate, Galactoarabinan, Glycine Soja (Soybean) Oil, Glycine Soja (Soybean) Sterols, Hexyl Cinnamal, Hydrolyzed Sodium Hyaluronate, Hydroxyethyl Acrylate/Sodium Acryloyldimethyl Taurate Copolymer, Lactic Acid, Limonene, Parfum/Fragrance, Phenethyl Alcohol, Phenoxyethanol, Rosa Damascena Leaf Cell Extract, Rosmarinus Officinalis (Rosemary) Leaf Extract, Sodium Hydroxide, Tetrahydrodiferuloylmethane, Tetrasodium Glutamate Diacetate, Tocopheryl Acetate, Xanthan Gum, Yogurt Powder.

Podsumowując, produkty marki Korres, mimo nieciekawego składu, sprawdziły się u mnie bardzo dobrze. Nie wywołały u mnie żadnych reakcji alergicznych, wręcz przeciwnie, moje cera wygląda lepiej niż kiedykolwiek. Czy to zasługa tych kosmetyków? W pewnym sensie tak. Używałam ich w ostatnim czasie bardzo często, moja cera jest promienna, o jednolitym kolorycie. Czy są to kosmetyki naturalne? Patrząc na składy z przykrością stwierdzam, że nie. Za dużo w nich niepotrzebnych dodatków. Denerwuje mnie, kiedy marka kreuje się na naturalną, ale po składzie widać, że jeszcze wiele jej do tej naturalności brakuje. Kosmetyki marki Korres to produkty drogie, wysokopółkowe. W Polsce możemy znaleźć je w Sephora i w wielu sklepikach internetowych, między innymi tu lub tutaj oraz od czasu do czasu bywają w TK Maxx. Moim zdaniem, najlepiej zaopatrzyć się w nie w Grecji, gdzie ceny są niższe, a kosmetyk zyskuje dodatkową wartość sentymentalną. Uważam, że Korres jest firmą ciekawą, wartą przetestowania, ale nie za wszelką cenę. U mnie stało się za sprawą szczęśliwego zbiegu okoliczności, ale myślę, że w innym wypadku raczej długo jeszcze nie sięgnęłabym po te produkty.

Mieliście już okazję wypróbować kosmetyki marki Korres?
A może chcielibyście je przetestować? 
Dajcie znać, co sądzicie o tej marce i jej produktach!
Czekam Na Wasze komentarze ;)  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za Twój komentarz, sprawiasz mi nim ogromną przyjemność oraz motywujesz do dalszego działania.
Na każdy komentarz staram się odpowiadać.
Zachęcam Cię również do obserwowania mojego bloga oraz śledzenia mojego profilu w aplikacji Instagram.

Copyright © 2016 Hellojza About Beauty , Blogger