Pod lupą. Nacomi polskie kosmetyki naturalne


Polskie, naturalne kosmetyki w dobrej cenie, to wszystko co kocham najbardziej. Dzięki swoim prostym składom i całkiem dobrej dostępności (Hebe) marka Nacomi zwróciła moją uwagę zanim jeszcze stała się tak bardzo popularna. Nie wiem czy wiecie, ale znane i lubiane Biolove dostępne w Kontigo i Nacomi mają ze sobą wiele wspólnego. Produkty te są wytwarzane w jednej fabryce w Węgierskiej Górce przez tego samego producenta. Być może Biolove to specjalna linia, która jest produkowana i dystrybuowana jedynie w porozumieniu z drogerią Kontigo. Nie zdziwiłoby mnie wcale, jeśli formuła słynnych musów byłaby taka sama bądź podobna. Ciężko mi je porównywać, ponieważ nie miałam jeszcze okazji Biolove testować, mimo to jest to dość ciekawy fakt. Informujecie również w komentarzach, że tego samego producenta posiadają kosmetyki marki Bioamare. Postanowiłam dopisać tutaj tą ciekawostkę, jeżeli ktoś nie wczytuje się w komentarze. Jeśli o samą markę Nacomi chodzi, to w Sieci raczej mało znajdziemy o niej informacji. Jest to młoda, bo powstała w 2015 roku, prężnie rozwijająca się marka z małej wsi na południu Polski. Pamiętam ich stronę internetową i ofertę jeszcze z początków działalności, teraz to miejsce jest nie do poznania. Asortyment sklepu znacznie się od tego czasu powiększył i o tej małej firmie zrobiło się głośno w Internecie. Rozsławiły ją zadowolone klientki, które doceniły bogate składy kosmetyków, ich nietypowe formuły oraz widoczne, pozytywne działanie na skórę. Misją firmy jest "dostarczanie najwyższej jakości kosmetyków o naturalnych składach, pięknych zapachach i dobroczynnym działaniu, ale w przystępnej cenie, by naturalna pielęgnacja nie była zarezerwowana tylko dla wybranych". Czy to nie brzmi pięknie? Niestety często zdarza się tak, że kosmetyki bazujące na naturalnych ekstraktach są droższe. W przypadku Nacomi tak nie jest i są to dobre produkty na każdą kieszeń. Marka postępuje zgodnie ze swoimi założeniami, zmienia i ulepsza szatę graficzną opakowań, poszerza wachlarz produktów, bez zmian jakości i ceny. Oczywiście słyszałam o minimalnych różnicach w składach nowych kosmetyków marki, w porównaniu do tych starszych. Moim zdaniem jednak jest to związane z szybką rozbudową przedsiębiorstwa, stawianiem czoła konkurentom obecnym już na rynku i tylko ten, kto nie stoi w miejscu ma możliwość odnieść sukces. Kosmetyki Nacomi pokochałam z całego serca od pierwszego użycia, ich ciasteczkowy mus do ciała został moim ulubieńcem kwietnia i maja. W tym wpisie przyznałam mu miano najbardziej naturalnie pachnącego kosmetyku jakiego miałam okazję używać. Jeśli chcecie poznać inne kosmetyki z Nacomi, które podbiły moje serce, to zapraszam to dalszej lektury. Może i Wasze serduszka zabiją do nich mocniej po mojej recenzji. 

nacomi, musy do ciała nacomi, ciasteczkowy mus do ciała nacomi, mus do ciała borówka nacomi, mus do ciała, mus o ciała mango nacomi, naturalne masło do ciała nacomi, nacomi waniliowe masło do ciała, nacomi masło waniliowe- crème brulee, naturalne masło do ciała, naturalne kosmetyki, marka nacomi,

Swoją przygodę z Nacomi rozpoczęłam od produktów do ciała. Tutaj możecie je zobaczyć jeszcze w starej wersji. Mimo to postanowiłam o nich wspomnieć, ponieważ może to zachęcić Was do wypróbowania tych kosmetyków. Wspaniałe, puszyste musy do ciała praktycznie, poza opakowaniem, pozostały takie same. Przez chwilę również pomyślałam, że to niesamowicie odżywcze, waniliowe masło, które jest połączeniem olejku migdałowego i masła shea zostało wycofane. Byłoby mi bardzo smutno, ponieważ moja skóra uwielbia ten produkt, a ja kocham jego zapach. Wystarczyło jednak szybko zerknąć na skład nowego masełka waniliowe- crème brulee by się domyślić, że to ten sam produkt, tylko o innej nazwie i w innym opakowaniu. Kiedy mamy już jasność, że marka nie wycofała swoich najlepszych produktów, może trochę opowiem o ich działaniu.
Musy to prawdziwa, odżywcza bomba dla naszej skóry. Przed ich użyciem nie miałam pojęcia co oznacza odżywienie skóry. Balsamy, masła, których wcześniej używałam, głownie nawilżały moją skórę i po każdej kąpieli musiałam czynność powtarzać. W okresie jesienno-zimowym moja skóra jest skrajnie przesuszona, na ramionach tworzą się suche placki. Mało który balsam sobie w tym radził. Mus z Nacomi to mieszanka naturalnych olejków pod postacią puszystego masła, które roztapia się pod wpływem ciepła naszych dłoni, naszego ciała. Nie byłam przyzwyczajona do takiej formy i nasze początki były trudne. Balsam ten nie wchłania się całkowicie, na skórze pozostaje lekka, tłusta warstwa. Latem była to ewidentnie zbyt ciężka formuła. Szukając najlepszego sposobu na używanie tych wspaniałych produktów doszłam do wniosku, że najlepiej spisują się jako nocna pielęgnacja dla naszego ciała. Mus aplikowany na rozgrzane po wieczornej kąpieli lub prysznicu ciało rozprowadza się jak marzenie. Sama ta czynność to niesamowite doznanie zapachowe, bo musy z Nacomi charakteryzują się bardzo naturalnymi, otulającymi zapachami, od owocowych nut, po te słodkie, jadalne. Nie są to jednak nuty przytłaczające, przyprawiające o mdłości. Możecie być pewne, że zapach smakowitego ciasteczka utuli Was do snu i sprowadzi jeszcze słodsze sny. Rano nasze ciało jest fantastycznie wygładzone, skóra jest miękka, czuć działanie naturalnych składników. Nawet po szybkim, porannym prysznicu uczucia nawilżenia wciąż się utrzymuje. Jesteśmy gotowe na zimne, jesienne poranki. Przy regularnym stosowaniu musów zauważyłam, że na moich ramionach rzadziej pojawiają się przesuszenia, skóra jest bardziej odporna na podrażnienia, niekorzystne czynniki atmosferyczne, stała się też bardziej jędrna i o wyrównanym kolorycie. Zdenkowałam już dawno mus ciasteczko, mango, a w kolejce czeka borówka. To tylko świadczy o tym, jak bardzo cenię te produkty. Na ostatniej promocji w Hebe na kosmetyki naturalne poczyniłam niezłe zapasy. Musy są całkiem wydajne, poprzez swoją rozpuszczającą się formułę wystarczają na około 2 miesiące codziennego stosowania. 
Skład musu mango, stara wersja:
(INCI):BUTYROSPERMUM PARKII BUTTER, MACADAMIA TERNIFOLIA SEED OIL, CAPRIC TRYIGLYCERIDE, CERA ALBA, HELANTHUS ANNUS (SUNFLOWER) SEED OIL, GLYCERIN, SIMMONDSIA CHINENSIS OIL, ALCOHOL CETYL, MANGIFERA INDICA EXTRACT, TOCOPHERYL ACETATE, PARFUM
Wersja nowa:
Butyrospermum Parkii Butter,  Macadamia Ternifolia Seed Oil, Caprylic Capric Triglyceride, Cera Alba, Helianthus Annuus Sunflower Seed Oil, Glycerin, Simmondsia Chinensis Oil, Cetyl Alcohol, Magifera Indica Extract, Tocopheryl Acetate, Parfum, CI 75815

Naturalne masło do ciała ma już całkowicie inną konsystencję, jest bardziej zbite, twardsze w opakowaniu, jak surowe masło shea. Na początku myślałam, że nie będą w stanie rozsmarować tego na skórze. Tutaj znów powtórzyła się sytuacja jak w musami, masło pod wpływem ciepła doskonale się aplikuje. Dzięki zawartości Kartie nie pozostawia na skórze tłustej, wyczuwalnej warstwy. Przepięknie, waniliowo pachnie. Nie jest to absolutnie aromat sztucznej, okropnie słodkiej wanilii. Raczej bardziej coś przyjemnie otulającego. Skład jest niesamowicie prosty i właśnie w prostocie tkwi siła tego produktu. Jest to znakomity produkt na chłodniejsze miesiące, dodatkowo widocznie wygładza skórę w najbardziej wymagających miejscach, jak uda i pośladki. Będzie to doskonały kosmetyk dla kobiet w ciąży do walki z rozstępami.
Skład nowej wersji waniliowego masła z masłem shea i olejkiem migdałowym
(taki sam jak wersji starej):
Butynospermum Parkii Butter, Prunus Amygdalus Dulcis Oil, Tocopherol Acetate, Parfum

nacomi bioaktywny peeling kokosowy, nacomi peeling, nacomi peeling kokosowy, nacomi peeling lekki kokosowy tort, nacomi peeling kawowy, nacomi peeling kawowy kokos, peeling kawowy,

Kolejnymi, godnymi polecenia produktami marki Nacomi są peelingi do ciała o naturalnych składach. W asortymencie marki znajdziemy zarówno olejkowe peelingi cukrowe, jak i suche peelingi kawowe. Peeling kokosowy na zdjęciu jeszcze w starszej wersji, ale zmianie uległo na szczęście jedynie opakowanie, skład pozostał bez zmian. 
Sucrose, Cocos Nucifera Oil, Prunus Amygdalus Dulcis Oil, Cocos Nucifera Coconut, Tocopheryl Acetate, Parfum.
Jak widać skład jest imponująco krótki, znajdziemy w nim jedynie cukier, olejek kokosowy, olejek ze słodkich migdałów i wiórki kokosowe. Jego zapach jest niezwykle naturalny, mimo zawartości perfum pachnie organicznym olejkiem kokosowym. Jest to bardziej surowcowy zapach, liczyłam na coś bardziej na kształt Raffaello ;). Mimo to z peelingu korzystało się niezwykle miło, dobrze zdzierał martwy naskórek i pozostawiał na skórze delikatną warstwę, dzięki której nie musiałam już wcierać balsamów. Poprzez małą pojemność był niezbyt wydajny, bo do użycia na całe ciało potrzebna jest całkiem spora ilość. Producent chyba to przewidział i w nowym opakowaniu zamiast 150 ml produktu znajdziemy 200 g. To dobre posunięcie ze strony firmy.
Odkąd jestem szczęśliwą posiadaczką wanny pokochałam peelingi kawowe. W wannie wykonuje się go o wiele łatwiej i szybciej można po całym zabiegu odgruzować łazienkę ;). Tak mocnego zdzieraka mogę używać z powodzeniem jedynie raz w miesiącu. Moja wrażliwa skóra raczej nie zniosłaby częstszych spotkań z tym produktem. Połączenie kawy, cukru, soli, wiórków kokosowych i naturalnych olejków to wyśmienita uczta dla naszej skóry. Kosmetyk ten pachnie kawą z dodatkiem syropu kokosowego. Ciało po jego zastosowaniu jest jedwabiście gładkie i gotowe na przyjęcie dalszych kroków pielęgnacji, olejków, maseł. Jedyną rzeczą, do której mogłabym się przyczepić, jest cena. Za 200 g produktu musimy zapłacić około 50 zł, a taki peeling możemy stworzyć same w domu z produktów, które posiadamy w swojej kuchni. Ja swój egzemplarz zakupiłam na -50% obniżce, w przeciwnym wypadku raczej bym po niego nie sięgnęła. 
Coffea Robusta Seed Powder, Sucrose, Maris Sal, Prunus Amygdalus Dulcis (Sweet Almond) Oil,Cocos Nucifera (Coconut) Oil, Cocos Nucifera Fruit Extract, Theobroma Cacao (Cocoa) Seed Butter, Tocopheryl Acetate, Parfum

Nacomi czarne mydło, nacomi Mydło czarne Savon Noir, Mydło czarne Savon Noir,

Czarne mydło mogę śmiało nazwać moim odkryciem roku. To fantastyczne jak pod wpływem bloga rozwinęły się moje horyzonty poznawcze i przestałam się bać nawet najdziwniejszych produktów i mieszanek. Dzięki tej odwadze poznaje wspaniałe kosmetyki, które od dawna są do nabycia na sklepowych półkach. Podobnie było właśnie z czarnym mydłem, o którym sporo czytałam recenzji na blogach. Mimo samych pozytywnych opinii pozostawałam sceptyczna. Jednak podczas korzystnej promocji postanowiłam się skusić na małe opakowanie. Kiedy do mnie trafiło nie wiedziałam do końca jak chce je stosować, przeraziła mnie też gęsta, brązowa konsystencja i organiczny zapach. Wybrałam mydło z Nacomi, ponieważ jest najbliższe oryginałowi, który jest wytwarzany w Maroku tradycyjnymi metodami z czarnych oliwek i oleju oliwnego. To właśnie znajdziemy w mydle Nacomi. 
 Aqua, Potassium olivate, Sodium Chloride, Glycerin, Potassium Hydroxide.
Mydełko mieszka teraz również w odświeżonym opakowaniu, a producent na swojej stronie nie podaje składu. Mam nadzieje, że nie zostało wzbogacone o żadne niepotrzebne dodatki. 
Do czego właściwe stosuję czarne mydło? Po pierwsze, do mycia twarzy jako produkt mocnej oczyszczający, pozostawiam je też na chwilę jako peeling enzymatyczny. Twarz po użyciu mdełka jest niezwykle gładka, rozświetlona i sprężysta. Mimo mocnego oczyszczenie nie odczuwam ściągnięcia czy przesuszenia skóry. Na tak przygotowaną twarz z przyjemnością nakładam odżywcze maski, które moją idealne pole do działania. Skóra może wtedy łatwiej wchłonąć wszystkie dobroczynne składniki z maski, którą na nią nakładam. 
Używam go też do mycia włosów. Trochę się tego obawiałam, ale efekty mnie zaskoczyły. Odrobinę czarnego mydła rozpuszczam w miseczce z dodatkiem ciepłej wody, tak rozpuszczonym produktem myję włosy dwukrotnie. Włosy po zastosowaniu mydła są czyste, aż skrzypią. Najbardziej jednak skupiam się na skórze głowy korzystając z działania złuszczającego mydła. Chwilę masuję i pozostawiam Savon Noir na krótko dla lepszych efektów. Faktycznie skóra jest później doskonale oczyszczona, pozbawiona łupieżu i innych zanieczyszczeń. Znikają również podrażnienia i świąd. Na tak umyte włosy nakładam mocno odżywczą maskę i podobnie jak w przypadku mojej cery, włosy, po zastosowaniu czarnego mydła, wchłaniają o wiele więcej wartościowych składników. 

Nacomi czerwona glinka, glinka nacomi, maseczka z glinką czerwoną, glinka, naturalna glinka, czerwona glinka na naczynka,

Jak już o maseczkach mowa, przekonałam się również i do czerwonej, sypkiej glinki. Już od dawna miałam świadomość, że to wspaniały, naturalny kosmetyk poprawiający stan skóry naczynkowej. Tylko że ja nigdy nie byłam przekonana do tej formy maseczki, którą trzeba z czymś mieszać, rozrabiać, brudząc dodatkowo całą łazienkę. Przełamałam się i zakupiłam tą właśnie glinkę, jako dodatki do stworzenia idealnej maski dobrałam sobie wodę różaną, olejek z owoców dzikiej róży i olejek z awokado. Postanowiłam nie czekać i od razu zabrać się do testów. Ale jak to zrobić bez profesjonalnego sprzętu w postaci zestawu miarek, mieszadełek i miseczek? Potrzeby tworzą kolejne potrzeby, jak to mówi mój M. ;). Postanowiłam nie dać się zaszufladkować bezpodstawnej potrzebie i poszukałam czegoś w szufladach. Znalazłam plastikowy, całkiem duży, podróżny słoiczek na krem, a jako mieszadełko używam plastikowego, malutkiego widelczyka, który był kiedyś dołączony do warzywnej sałatki na wynos i którego w tym celu nawet nie użyłam. Jak wiadomo glinki nie mogą mieć kontaktu z metalowymi przedmiotami, ponieważ tracą swoje właściwości. I co, da się? W tak małym słoiczku tworzę porcję maski idealną na jedno użycie, poprzez co nic mi się nie marnuje. Maskę mieszam do uzyskania idealnie gładkiej konsystencji, podobnie jak ciasto na naleśniki, coś tam doleje, coś dosypie i gdy widzę, że formuła jest dobra, nakładam ją na twarz. Trzymam ją kilka minut nie pozwalając jej zaschnąć, następnie zmywam i moim oczom ukazuje się promienna, wyciszona, oczyszczona buzia. Przy regularnym stosowaniu widzę efekty, moja cera stała się mniej reaktywna, lepiej znosi zmiany temperatury, mniej się czerwieni. Czerwona glinka dołącza do mojej stałej pielęgnacji cery naczynkowej. Więcej o moich ulubionych kosmetykach i metodach na naczynka możecie przeczytać w tym wpisie (klik). 

Nacomi krem naturalny pod oczy z olejkiem arganowym, nacomi krem pod oczy, nacomi krem arganowy, naturalny krem pod oczy, naturalne kosmetyki, nacomi,

Ostatnim już produktem marki Nacomi jest rozsławiony w blogosferze krem naturalny pod oczy z olejkiem arganowym. Cieszę się, że piszę tą recenzję właśnie teraz, po jakimś czasie używania tego produktu. Daczego? Ponieważ nie zrobił na mnie dobrego, pierwszego wrażenia, ot taki tłuścioszek i tyle. Nakładłam go głownie na noc, ponieważ na dzień wydawał mi się zbyt ciężki, tłusty. Forma słoiczka również nie przypadła mi do gustu, raczej mało to higieniczne, a szpatułki brak. Na moim profilu na Instagramie opisałam go jako kremik bez szału, taki meh jak to powiada Maxineczka. Jednak w ostatnim czasie krem trochę się w moich oczach zrehabilitował. Zmieniło się to razem ze zmianą pogody, nastały zimniejsze dni. Moja cera zaczęła się bardziej przesuszać i podobnie jak całe ciało potrzebuje teraz odżywienia i specjalnej troski. Pod oczy lubię nakładać dużo kosmetyków kryjących, mam w tych okolicach cienką skórę i widać pod nią wszelkie żyłki i przebarwienia. Wklepuję więc kryjący korektor, na to warstwę pudru HD z Inglota i tak moje powieki żyją przez cały dzień. Nie mają łatwego życia, dlatego w nocy potrzebują dodatkowego wsparcia, żeby się zregenerować. Na gładkiej i odżywionej skórze o wiele ładniej wygląda też makijaż. Odkąd zaczęłam używać tego kremu, po jakimś czasie zauważyłam, że już od dawna nie pojawiło mi się w okolicach oka żadne przesuszenie, podrażnienie, wypryski. Rano powieki były gładkie i przygotowane do nakładania makijażu. Nie są to jakieś spektakularne efekty, tak zwany efekt wow. Mimo wszystko za tą cenę, dla tego naturalnego składu, warto się tym kremem zainteresować. Z kosmetykami naturalnymi często tak bywa, że efekty nie są widoczne od razu. Potrzeba więcej czasu, żeby natura pokazała swoje dobroczynne działanie. Ostatnio kremu, w mniejszej ilości jak na noc, zaczęłam używać również na dzień. Nie zauważyłam żadnej różnicy w utrzymywaniu się korektora pod okiem. Dostrzegłam, że moja skóra ostatnimi czasy wręcz ten krem chłonie. Na pozostałym, lekkim filmie całkiem dobrze rozprowadzają się inne kosmetyki. Jeśli chodzi o sam skład, chylę czoła, takich naturalnych kosmetyków w tej półce cenowej jest zdecydowanie za mało. 
Składniki: Aqua, Argania Spinosa Kernel Oil, Butyrospermum Parkii (Shea) Fruit Butter, Vitis Vinifera Seed Oil, Cetyl Alcohol, Glycerin, Panthenol, Glyceryl Stearate, Cetearyl Alcohol, CocosNucifera (Coconut) Oil, Stearic Acid, Tocopheryl Acetate, Sodium Lauroyl Glutamate, Benzyl Alcohol, Dehydroacetic Acid.

Podsumowując, cieszę się niezmiernie, że na naszym rynku mamy coraz więcej naturalnych, krajowych marek kosmetycznych, dostępnych dla każdego. Nacomi gorąco kibicuje, ale myślę, że nawet bez mojego dopingu firma doskonale daje sobie radę. Wystarczy popatrzeć jaką metamorfozę przeszła. Sprawdziły się formuły, klientki są zadowolone, więc postanowili zmienić, ulepszyć opakowania, tak aby cieszyły oko lub były bardziej funkcjonalne. Ta strategia ma również drugi, niezbyt pozytywny skutek. Po pierwszej analizie sklepowej półki można odnieść wrażenie, że nasze ulubione produkty zostały przez markę wycofane, a składy zmienione. Często, wraz ze słoiczkami, zmieniły się nazwy, sugerujące, że to już całkiem inny produkt. W takiej sytuacji łatwo o pomyłkę. Słyszałam również o produktach, które zupełnie zmieniły swoją formę, przy niezadowoleniu klientek. Jednak, tak jak już pisałam we wstępie, widać tutaj duży rozwój i postęp. Oferta Nacomi rozszerza się i zmienia z dnia na dzień. Dzielnie zmierzyła się z obecną na rynku, sporą konkurencją, znalazła swoje miejsce, swoją niszę, podbijając jednocześnie wiele serduszek, głównie fanek naturalnej pielęgnacji. Marce Nacomi życzę więc kolejnych sukcesów!

Znacie markę Nacomi? Lubicie ich naturalne produkty? Jakie są Wasze ulubione? Czekam na Wasze komentarze!

68 komentarzy:

  1. Mam od nich jedynie krem pod oczy z którego jestem zadowolona :)
    mój blog

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Krem arganowy jest faktycznie dobrym kosmetykiem ;)
      Wiele osób go poleca ;)

      Usuń
  2. Sama mam mus do ciała jagodowy właśnie z biolove i myślę, że jest identyczny jak nacomi, który swego czasu kupiłam na prezent. Zapachy obu jeśli dobrze pamiętam są identyczne. Co do działania to mój biolove zachowuje się identycznie jak opisywany przez Cb Nacomi ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli mamy już pewność, dziękuję za ten komentarz ;)
      Ja przed zakupem przeczytałam gdzieś, że Biolove to Nacomi, które łatwiej mi kupić stacjonarnie. Wydaje mi się, że ma tutaj miejsce podobna sytuacja jak z Tołpą, która produkuje dla biedronki kosmetyki o nazwie BeBeauty.

      Usuń
    2. Właśnie miałam to samo powiedzieć. Spotkałam się już z tym samym stwierdzeniem, że Biolove to Nacomi. Ja miałam masełko i jest takie samo jak to z Nacomi :)

      Usuń
  3. sama mam kilka produktow Nacomi, ostatnio zapoznaje sie z marka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czy już któryś podbił Twoje serce? ;) <3

      Usuń
  4. miałam kosmetyki Biolove i są kropka w kropkę takie jak Nacomi, które uwielbiam, zwłaszcza musy, masło i peelingi :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzę, że mamy podobne upodobania ;) Dziękuję, w takim razie mam już pewność, że są to te same produkty, sprzedawane pod inną nazwą ;)

      Usuń
    2. Z tego co wiem to również Bioamare sprzedawane w Tesco to też Nacomi ;)

      Usuń
    3. OO dobrze wiedzieć, muszę to sprawdzić ;) Dziękuję za info ;*

      Usuń
  5. Ja uwielbiam ich produkty, miałam ich już sporo :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A które najbardziej przypadły Ci do gustu?

      Usuń
    2. Bardzo polubiłam ich mus do ciała czy maseczki np. algowe :)

      Usuń
  6. Nacomi ma przeogromną ilość kosmetyków w swojej ofercie, a ja póki co skusiłam się tylko na masło shea

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fakt, w tym momencie asortyment mają całkiem szeroki. Surowce mają całkiem dobrej jakości, więc dobrze, że wybrałaś masło tej marki ;)

      Usuń
  7. Uwielbiam kosmetyki Nacomi, a zwłaszcza ten peeling :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pamiętam z Twojego bloga, że bardzo przypadł Ci do gustu peeling kawowy :))

      Usuń
  8. Krem bardzo lubię. Musy mnie trochę rozczarowały przez swoją konsystencję. Spodziewałam się czegoś lekkiego, a tu olejki, którego się bardzo długo wchłaniają. Dla mojej niezbyt suchej skóry, to zdecydowanie za dużo, więc pewnie będę zużywać, jak będzie przesuszona. Ale zapach genialny. Czarne mydło i peeling cukrowy mnie kuszą i na pewno kupię, jak pokończę zapasy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O kremie już miałyśmy okazję korespondować ;) Dzięki Tobie przekonałam się, żeby dać mu szansę na dzień.
      Faktycznie jeśli masz niezbyt wymagającą skórę, to musy mogą być dla Ciebie za ciężkie, rozumiem. Zimną mogą się jednak przydać, może używane na noc będą sprawiać mniejsze problemy?? ;)
      Czarne mydło i peeling polecam jw. ;)

      Usuń
  9. Ja też bardzo lubię Nacomi ;) używałam musów, peelingów i maseczek algowych, wszystko świetne!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To wspaniale ! ;) Mnie również jeszcze żaden produkt z tej firmy nie zawiódł ;)

      Usuń
  10. Mam ten krem pod oczy i też stosuję go na noc. A musy mam właśnie z Biolove i moje odczucia są bardzo podobne do twoich, więc podejrzewam, że nie bardzo się różnią produkty obu tych marek ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja stosuję teraz na noc grubszą warstwą i mniejszą ilość na dzień ;)
      Co do Nacomi i Biolove mam już pewność, że są to te same produkty, sprzedawane pod inną nazwą ;)

      Usuń
  11. Ja z Nacomi używałam przede wszystkim peelingi, choć miałam też masło, a teraz używam oleju. Widzę, że masz ten sam peeling kawowy co ja - Twój egzemplarz pachnie piękną kawą? Bo mój zalatuje zapachem kawy spalonej i słabo wyczuwam kokos, także zaczęłam się zastanawiać czy to nie jest wina tej konkretnej kawy, którą wykorzystano do mojego peelingu czy każdy tak ma (spotkałam się z inną opinią, że peeling śmierdzi).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli chodzi o peeling kawowy, to nie rozpisywałam się już o zapachu, bo to kwestia gustu ;) Mam też za małe doświadczenie z tego typu produktami, żeby móc go do czegoś porównać. Miałam natomiast raz peeling dostępny w Rossmannie, sypki, kawowy marki Efektima w zielonym opakowaniu i jego zapach był intensywniejszy, bardziej kawowy, takiej kawy bym się napiła. Natomiast ten kokosowy zalatuje troszeczkę kokosem, takim perfumowanym i kawą niskiej jakości. Sam zapach trochę mnie rozczarował.

      Usuń
    2. Ja miałam wersję truskawkową i zapach mi się podobał, natomiast jeśli chodzi o wersję z kokosem, to mam wrażenie, jakoby ta kawa była spalona - niezbyt przyjemny zapach, spodziewałam się, że będzie równie przyjemny jak w wersji truskawkowej;)

      Usuń
    3. Jakoś nie wyobrażam sobie połączenia truskawki w kawą ;P

      Usuń
  12. Powiem Ci, że naprawdę uwielbiam tę markę i to... od pierwszego kontaktu z nią.
    A te propozycje naprawdę mi się spodobały i chętnie bym się z nimi zapoznała :)
    Krem pod oczy znam, ale np. masło do ciała... ciekawe! :)
    Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To bardzo przyjemna marka, która oferuję wysokiej jakości produkty po przystępnych cenach ;)
      Wszystkie kosmetyki, które przedstawiłam w poście jak najbardziej polecam ;)

      Usuń
  13. Lubię Nacomi, chociaż nie przepadam za musem ze względu an jego oleistą konsystencję ( to w ogóle nie powinno nazywać się musem), lubię peelingi i maski.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tymi musami/masłami już tak jest, że albo się je kocha, albo nienawidzi ;) Myślałam o tym chwilę i jakoś nie znajduję innej nazwy dla tych produktów, zbyt puszysta konsystencja na masło, zbyt zbita na olejek - więc pozostaje mus ;)

      Usuń
  14. Z nacomi miałam masło i mam maseczkę oba produkty genialne!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super! ;) Bardzo mnie to cieszy ;D

      Usuń
  15. Nigdy jeszcze nie miałam niczego z Nacomi, ale chętnie bym wypróbowała!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam zapoznać się z ofertą marki ;) Mają teraz fajne, ciekawe produkty, na pewno znajdziesz coś dla siebie ;)

      Usuń
  16. Nacomi mnie bardzo kusi, ale ze względu na moje zapasy muszę się jeszcze obejść smakiem. Na pewno kupię czarne mydło, pudry do kąpieli i masełko do ciała :D.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tam zapasy.. ;p Ja się czasem śmieje, że w chwili największego kryzysu będę smarować masłami do ciała kanapki ;D

      Usuń
    2. Nie lubię masła na kanapach :P.

      Usuń
  17. znow sie kochana rozpisałaś ale bardzo lubie czytać Twoje wypociny, ja swoja przygode z marka nacomi zaczełam od olejku argananowego pozniej doszlo czarne mydlo ktore mu podraznilo buzie musze z nim uwazać mam czerwona glinke ale jeszcze nie uzywałam, peeling kawowy mnie korci :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo lubię pisać i cieszę się, że lubisz mnie czytać ;) Każda osoba, która faktycznie przeczyta, a nie tylko przeglądnie zdjęcia to dla mnie podwójny sukces ;) Sama nie przepadam za blogami, na których znajduję tylko zdjęcia i raptem 3 zdania. Takie wpisy niczego nowego dla mnie nie wnoszą.
      Jeśli chodzi o Nacomi i jej produkty, to czarne mydło jest faktycznie mocne.. U mnie max raz w tygodniu sprawdza się do mycia buzi i włosów. Również muszę z nim uważać. Specjalnie dla Ciebie niedługo pojawi się przepis na maskę z czerwoną glinką na naczynka ;)

      Usuń
    2. ooo super! musze sprobować czarnego mydla do mycia wlosow :) dajesz odzywke pozniej? to sie w ogole pieni? jak sie zachowuje?

      Usuń
    3. Odrobinę czarnego mydła rozpuszczam w miseczce z wodą i rozrabiam je w dłoniach do stworzenia piany. Myje włosy 2x razy. Za pierwszym razem może być ciężko, bo czasem sie nie zapieni, za drugim razem już tak ;) Włosy są po umyciu czyste, aż skrzypią. POtem jest najlepszy moment, żeby nałożyć odżywczą maskę i potrzymać ją pod czepkiem dla lepszych efektów. Po takim zabiegu włosy są super ekstra ;P Wykonuje go raz w tygodniu ;)

      Usuń
  18. Nie mam nic z tej firmy. Muszę koniecznie kupić ten zestaw. Ciekawa jestem czy sprawdzi się u mnie. Piękne zdjęcia ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam wszystkie kosmetyki, które opisałam. Na sezon jesienno-zimowy fantastycznie sprawdzą się musy i masła. Polecam zacząć od fantastycznego musu o zapachu ciasteczek - zakochasz się w tym zapachu ;)

      Usuń
  19. Znam nacomi i uwielbiam ich glinki, właśnie szukam fajnego sklepu online gdzie m.in. znajdę tę markę na prezenty. Zmiana składu musu z mango mnie troszkę smuci, natomiast peelingi kawowe jakoś mnie odtrącają.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nacomi ma własny sklep online ;) Pamiętam, że kiedyś mieli fajne zastawy prezentowe, teraz już ich nie znalazłam, a szkoda ;)
      Tak, jeśli chodzi o mus, to nie jest to dobra zmiana.
      Lubię peelingi kawowe w okresie letnim, zauważam wtedy lepiej ich działanie. Zimną są dla mojej przesuszonej skóry trochę zbyt mocne. Lubię też, jak pachną tylko kawą, taką mieloną, a nie jakimiś sztucznymi truskawkami zmieszanymi z kawą - okropność.

      Usuń
  20. Do rodzinki Nacomi i Biolove można jeszcze dopisać BioAmare dostępne w Tesco 😁 to też ten sam producent. Miałam mus z Biolove i mam jeszcze z Nacomi w wersji mango. Różnica jest bardzo subtelna i tylko czuje ją w zapachu.. Biolove jest jakby ciut intensywniejszy 😉 Musy są świetne, ale peeling do ciała mimo że świetnie ścierał to wyczuwałam zapach papierosów 😂 za kazdym razem.. nawet raz męża opieprzyłam, że znowu pali 🤣 za to peeling do twarzy jest całkiem ok. A z Biolove chwale sobie peelingi cukrowe i żele. Zdecydowanie fajna marką.. choć nie wszystko się u mnie sprawdza 😘

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To bardzo ciekawe, że jeden producent produkuje produkty takie same, ale pod innymi nazwami. Całe szczęście, że są to dobre produkty ;)
      Zapach peelingu kawowego jest specyficzny, ten z Nacomi nie jest najlepszy. Wolę jak peeling pachnie świeżą kawą, bez zbędnych dodatków.
      Do produktów z Kontigo mam dostęp tylko online, więc wybieram Nacomi, jeśli to faktycznie to samo ;)

      Usuń
  21. Lubię kosmetyki Nacomi, dziwi mnie że często zmieniają opakowania i w ten sposób w sklepach produkty wyglądają inaczej niż w internecie, jest to mocno mylące.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie ten sam problem zauważyłam ;) Polecałam ostatnio siostrze ten mus ciasteczkowy i żadnej drogerii nie mogła go znaleźć, pewnie dlatego, że Nacomi pozmieniało opakowania ;)

      Usuń
  22. Z kosmetyków naturalnych testowałam głównie markę Biolaven. Te produkry bardzo mnie zaciekawiły , godne uwagi:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Biolaven to mniejsza marka firmy Sylveco, podobnie jak Vianek. Bardzo je lubię ;)
      Markę Nacomi również bardzo polubiłam i serdecznie polecam ;)

      Usuń
  23. muszę wypróbować w końcu kosmetyki Nacomi :) zostaję tu z Tobą na dłużej i pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam serdecznie ;) Bardzo dziękuję za obserwację, jest mi niezmiernie miło ;)

      Usuń
  24. Koniecznie muszę się w końcu skusić na ich produkty do ciała :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No musisz ! ;) Bo jak to tak ;p Na zimę ich musy są idealne.

      Usuń
  25. Peeling kokosowy mają mega, miałam i miło go wspominam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fakt, ten peeling kokosowy był bardzo przyjemny w użyciu ;)

      Usuń
  26. Bardzo fajna marka, lubię ich :) Choć czarne mydło średnio przypadło mi do gustu, ale myślę, że z każdym innym byłoby podobnie. A krem pod oczy ostatecznie zużyłam do dekoltu bo jakoś tak tłustość nie chciała iść w parze z odżywieniem :( :( :( Miło, że u Ciebie w działaniu długofalowym ostatecznie okazał się lepszy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czarne mydło stosowane u mnie z rozsądkiem i w odpowiednich odstępach czasowym sprawdza się w porządku. Jak z nim przesadzę - może podrażnić. Po seansie z mydłem nakładam na twarz odżywczą maskę lub na włosy maseczkę.
      Krem nie jest zły, w zapasach mam jeszcze jeden ;p Pod ciężki korektor i puder całkiem dobrze się sprawdza ;)Przesuszenia w tej okolicy przestały mnie męczyć.

      Usuń
  27. Odpowiedzi
    1. Dziękuję, blog na pewno odwiedzę ;)

      Usuń
  28. Bardzo imponujące kosmetyki ☻
    Zyskałaś kolejną stałą czytelniczkę, obserwuje i życzę miłego weekendu. ♥
    Pozdrawiam serdecznie i w wolnej chwili zapraszam do siebie
    http://recenzjella.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za miłe słowa i subskrybcję ;)
      Mam nadzieję, że post okazał się przydatny.
      Bloga na pewno odwiedzę ;)

      Usuń
  29. Miałam już kilka kosmetyków Nacomi i bardzo, ale to bardzo je lubię. Ta marka kupiła moje serce przystępnymi cenami, dobrymi składami i obłędnymi zapachami :D Cieszę się, że ten krem jednak bardziej Ci się w ostatnim czasie spodobał - ja mam tendencję do odwodnienia skóry w okolicy oczu i powiek i u mnie nawet wiosną czy jesienią sprawdza się idealnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że zaczęłam stosować arganowy krem pod oczy akurat teraz, ponieważ gdy nadeszły niskie temperatury i zaczął się sezon grzewczy, moje okolice pod oczami zaczęły być bardziej wymagające ;) Lubię nakładać go grubą warstwą na noc ;) Rano moja skóra jest pozbawiona jakichkolwiek podrażnienie i przesuszeń ;)
      PS przed zakupem sugerowałam się Twoją recenzją i Paty od Herka ;)

      Usuń

Dziękuję za Twój komentarz, sprawiasz mi nim ogromną przyjemność oraz motywujesz do dalszego działania.
Na każdy komentarz staram się odpowiadać.
Zachęcam Cię również do obserwowania mojego bloga oraz śledzenia mojego profilu w aplikacji Instagram.