Ministerstwo Dobrego Mydła | Dobre, bo polskie


Witajcie Kochani♥ Obiecałam Wam ostatnio więcej recenzji i oto przychodzę (: Dziś weźmiemy pod lupę "mydła od ministra", czyli Ministerstwo Dobrego Mydła, w skrócie MDM. Ministerstwo to mała, lokalna, rodzinna firma, którą stworzyły dwie siostry Ania i Ula w Kamieniu Pomorskim. Uwielbiam takie historie, kiedy z pasji i z miłości powstaje coś pięknego, tak też powstało MDM. Tutaj nie muszę się martwić o jakość produktów, bo wiem, że zawsze będzie to najlepsza z możliwych! Obsługa klienta, szybkość wysyłki, opakowania - to wszystko jest na najwyższym poziomie! Za to kocham niszowe polskie marki kosmetyczne, za to, że nie dostarczają nam "masówki", tylko dbają o każdy szczegół na każdym etapie produkcji i dystrybucji. Ministerstwo otrzymało również certyfikat V-Label (V-Label to rozpoznawalny i uznany na świecie symbol certyfikujący produkty i usługi przeznaczone dla wegetarian i wegan) dla sześciu swoich produktów, czyli dla oleju kokosowego, oleju z nasion malin, oleju z opuncji figowej, oleju z orzechów laskowych, masła shea oraz oleju z pestek śliwki i jednego produktu wegetariańskiego: balsamu w sztyfcie Baobab. MDM jest jedną z pierwszych polskich firm, której produkty będą odznaczone tym symbolem! Więcej informacji znajdziecie w artykule, z którego korzystałam klik.
Ujęła mnie również filozofia marki, która w dzisiejszych czasach brzmi dość egzotycznie: "Wierzymy, że można zarabiać na życie nie pędząc i nie walcząc. Że można zapewnić bezpieczeństwo sobie i swojej rodzinie, a jednocześnie zachować uczciwość wobec współpracowników i klientów". Niesamowite, prawda? Zamawiając więc produkty z MDM, co nie jest łatwym zadaniem, bo najchętniej wzięłabym wszystko przez te piękne grafiki i zdjęcia, spodziewałam się przygody, naturalnej odysei (: Ministerstwo nie samym mydłem stoi i zdecydowałam się wreszcie na ich słynny Śliwkowy peeling cukrowy, Cynamonową półkulę i Balsam w sztyfcie Śliwka.
Jak było? Jakie są moje wrażenia po przetestowaniu tych kosmetyków? Tego wszystkiego dowiecie się w dalszej części wpisu!


Ministerstwo Dobrego Mydła Półkula cynamon, czyli kąpiel w mleku


Ministerstwo Dobrego Mydła Półkula cynamon, Ministerstwo Dobrego Mydła recenzja,

O tych półkulach do kąpieli słyszałam wiele dobrego, więc musiałam ich spróbować, zwłaszcza, że mam do tego dobre warunki, czyli dużą wannę, no i lubię kąpiele (: Takich prawdziwych, sodowych specyfików do kąpieli jeszcze nie miałam, dlatego tym bardziej rozbudziły moją ciekawość. Kula przychodzi do nas zgrabnie zapakowana w papier z naklejką zawierającą wszystkie potrzebne informacje, np. takie, że wanna po kąpieli może być śliska i trzeba zachować ostrożność. Niby logiczne, ale producent zadbał również o ten szczegół. Półkula w opakowaniu pachnie bardzo intensywne cynamonem! Po rozpakowaniu można dostrzec, że jest bardzo krucha. To cud, że te wszystkie kosmetyki dojechały do mnie bez szwanku przebywając naprawdę długą drogę (; Półkulę wrzuciłam prosto z opakowania pod strumień bieżącej wody. Szybko się rozpuściła i sprawiła, że woda stała się mleczna. Zapach stał się już mniej wyczuwalny, ale to dobrze, bo podczas dłuższej kąpieli aromat cynamonu mógłby być męczący. Półkula odczuwalnie zmiękczyła wodę. Już po kilku minutach w wannie czułam, że moje ciało otulają same nawilżające dobrocie, a obok mnie dryfował suszony goździk. To prawdziwa kąpiel w mleku! Faktycznie ten składnik widać i czuć, podczas kąpieli i po (: Przez chwilę poczułam się jak Kleopatra (a może bardziej jak Sisi :)) i oddałam się najlepszej formie relaksu w wannie, która oczyszcza umysł i ciało. Po opuszczeniu wanny (smuteczek) moja skóra była niesamowicie miękka! Jak po użyciu najlepszego balsamu lub masła do ciała. Absolutnie nie widziałam potrzeby stosowania smarowidła, a przypomnę, że moja skóra jest bardzo sucha. Zamiast zapachu cynamonu na ciele utrzymuje się zapach mleka, tak mleka! Chwilę zastanawiałam się, co to za aromat. Następnego dnia, po tak wspaniałej kąpieli, zauważyłam, że wszelkie podrażnienia, wypryski (dekolt) złagodziły się lub całkowicie zniknęły! Dobroczynny wpływ półkuli utrzymywał się u mnie przez kilka dni (nie musiałam balsamować się tak intensywnie jak wcześniej), skóra była mi dozgonnie wdzięczna. Ta mała półkula to najlepszy umilacz kąpieli, jakiego miałam okazję używać! Na pewno chętnie zapoznam się z innymi wariantami półkul do kąpieli z MDM! Brawo! 


Ministerstwo Dobrego Mydła Odżywczy peeling cukrowy. Słodka uczta dla ciała i zmysłów


Ministerstwo Dobrego Mydła Odżywczy peeling cukrowy śliwka, Ministerstwo Dobrego Mydła recenzja,

Kocham wykonywać peeling! Złuszczanie to nieodłączna część mojej pielęgnacji. Najbardziej lubię peelingi olejkowo-cukrowe, które delikatnie, ale skutecznie, złuszczają, a zarazem nawilżają i regenerują moją skórę. O tym peelingu już nie raz czytałam w blogosferze, wydawał się idealnym wyborem na chłodniejsze miesiące. Opisy zapachu i smaku! były niesamowite i koniecznie musiałam go wypróbować na własnej skórze. Swój słoiczek, tak jak pozostałe kosmetyki, zakupiłam na początku lutego i od razu powędrował ze mną pod prysznic. Tutaj możecie przeczytać moje pierwsze wrażenie. Z czasem było już tylko lepiej (: Faktycznie, zapach tego produktu jest n i e s a m o w i t y! Ale, ale może zanim zacznę się rozpływać nad zapachem, to napiszę, że bardzo podoba mi się opakowanie tego peelingu i design opakowań MDM ogólnie. Jest prosty, elegancki, profesjonalny. Przypomina produkty apteczne, takie wykonywane na zapleczu przez mistrza zielarstwa. Do Ministerstwa można również zwrócić szklane opakowania po zużytych kosmetykach (regulamin). Bardzo podoba mi się ta koncepcja i cieszę się, że wiele firm kosmetycznych zaczyna postępować w podobny sposób. Na masywnym, szklanym słoju znajduje się etykieta, na której znów, podobnie jak w przypadku półkuli, znajdziemy wszelkie potrzebne informacje, takie jak skład (istna petarda), sposób użycia i środki ostrożności (po zastosowaniu zawsze myłam brodzik, bo faktycznie było ślisko). Wracając do zapachu, to jest faktycznie zapach śliwek w czekoladzie, czyli zapach mojego dzieciństwa. W kontakcie z wodą, pod wpływem wilgoci naszego ciała peeling pachnie dalej tak samo pięknie jak w opakowaniu, a kryształki cukru rozpuszczają się powoli, pozwalająca na dokładny masaż. Konsystencja na początku jest zbita i warto produkt przed użyciem mokrymi palcami przemieszać, a następie aplikować ile wlezie (: Ja sobie nie żałowałam! Peelingu używałam łącznie dwa miesiące, starając się regularnie, raz w tygodniu wykonywać masaż z jego użyciem,  aż sięgnął dna i zrobiło mi się smutno :( Bo był to kosmetyk fantastyczny i chyba (znów) najlepszy produkt tego typu jakiego używałam. Złuszczanie z tym peelingiem to fantastyczny zabieg, przemiłe przeżycie i relaks na całego. Kiedy my masujemy się słodkim cukrem, wokół nas pachnie wszystko! Po peelingu skóra jest mięciutka, nawilżona i w bardzo, bardzo dobrej kondycji. Przy systematycznym stosowaniu moje ciało (w najbardziej newralgicznych miejscach) stało się jędrniejsze, a skóra zyskała zdrowy, jednolity koloryt. Produkt ten nie pozostawia tłustej, olejkowej warstwy, jest to raczej nawilżenie na poziomie dobrego, lekkiego balsamu. Bardzo mi pomógł w tych najtrudniejszych, zimnych miesiącach grzewczych, kiedy moja skóra cierpi, jest sucha i ściągnięta. Zapach na ciele utrzymuje się bardzo długo, do następnej kąpieli. Pachnie cała łazienka, nasz szlafrok, piżamka i wszystko, co po kąpieli na siebie nałożymy. Na pewno będę do niego wracać! Jeśli nie mieliście okazji jeszcze go spróbować, a tak jak ja kochacie peelingi cukrowe, to musicie koniecznie nadrobić!  


Ministerstwo Dobrego Mydła przedstawia śliwkę w sztyfcie! 


Ministerstwo Dobrego Mydła balsam w sztyfcie śliwka, Ministerstwo Dobrego Mydła recenzja,

Ania i Ula pokazywały na Instagramie Ministerstwa proces tworzenia tego produktu. Byłam bardzo ciekawa efektu końcowego i oto jest - balsam w sztyfcie zwany Śliwką! Tworzy on zgrany duet z peelingiem. Gdy po peelingu śliwkowym mało nam śliwek w czekoladzie, to zawsze możemy jeszcze na niektóre partie ciała, takie jak łokcie, pięty, nałożyć ten sztyft. To bardzo specyficzny produkt, nie miałam wcześniej do czynienia z balsamem w takiej formie. Wydaje się idealną opcją na wyjazd, w podróży. Jest to kosmetyk wielofunkcyjny, może być stosowany do ciała, ale także na usta, dłonie itd. Balsam ten jest też powodem, przez który tak długo zwlekałam z opinią. Wiecie jak bardzo kocham balsamy do ciała, moja skóra jest sucha, praktycznie codziennie muszę jej serwować porcję nawilżenia. Rączki mnie świerzbiły i mając otarte inne balsamy i masła, otworzyłam też Śliwkę. Piękne, ciekawe i praktyczne opakowanie przyciąga wzrok. Na nim również znalazło się miejsce na wszystkie potrzebne informacje. Po delikatnym wykręceniu (żeby się Śliwka nie wystraszyła ;)) od razu wyczuwalny jest piękny, śliwkowo-kakaowy aromat. Sztyft jest koloru żółtego i ma bardzo zbitą, woskową (wosk pszczeli) konsystencję. Myślałam, że będzie bardziej olejkowy, że będzie czymś, co pod wpływem ciepła ciała łatwo się rozpuszcza. Sztyft przed aplikacją lekko rozgrzewam dłonią i aplikuję na ciało, jak klej w sztyfcie (: miejsce po miejscu. Niestety, jeśli chce go nałożyć na większy obszar to cięgnie skórę i nakładanie staje się delikatnie upierdliwe. Nie zauważyłam też mocnego nawilżenia, musiałabym go nałożyć zdecydowanie więcej. Rozumiem formułę, która jest stabilna i wygodna w użyciu, jednak ja chyba jestem przyzwyczajona do produktów do ciała o innej konsystencji. Bardzo długo Śliwka nie mogła znaleźć zastosowania w mojej łazience... Prawdopodobnie wyląduje na moim biurku jak uniwersalny kosmetyk do dłoni i ust. Absolutnie nie chce go skreślać, ponieważ, patrząc na skład, jest to fantastyczny wynalazek. Może się jeszcze ze Śliwką zaprzyjaźnimy, ale potrzebujemy na to znacznie więcej czasu (; 

Ministerstwo Dobrego Mydła, Ministerstwo Dobrego Mydła odżywczy peeling cukrowy śliwka, Ministerstwo Dobrego Mydła półkula cynamon, Ministerstwo Dobrego Mydła balsam w sztyfcie śliwka, Ministerstwo Dobrego Mydła recenzja,

Podsumowując, przygodę z produktami z Ministerstwa Dobrego Mydła uważam za jedną z bardziej udanych. W tych kosmetykach, w całej firmie widać i czuć miłość, pasję i pełne zaangażowanie. Z zaciekawieniem przeczytałam wywiady z twórczyniami marki i jestem pod wielkim wrażeniem! To historia niesamowita, rodem z motywacyjnego artykułu, czasopisma, gdy ktoś rzuca wszystko, ryzykuje i zajmuje się produkcją mydła. To też lekcja dla nas, że nie są to jedynie bajki i że takie rzeczy naprawdę się zdarzają, ludzie to robią i osiągnięcie sukcesu jest jak najbardziej możliwe! Z punktu widzenia konsumenta, bardzo podoba mi się przejrzysta i intuicyjna strona www MDM. Wszystko jest dokładnie opisane, zdjęcia kosmetyków przykuwają spojrzenie. Produktów w sklepiku jest niewiele, ale dla mnie to plus. Bardziej lubię, gdy, nawet w restauracji, mamy kilka, ale konkretnych pozycji. To bardzo ułatwia wybór. Po dokonaniu zamówienia jesteśmy informowani na bieżąco, w postaci bardzo pozytywnych wiadomości, o statusie naszej przesyłki, która dociera błyskawicznie! Muszę pochwalić również system pakowania kosmetyków, wszystko jest ładne, estetyczne, a przede wszystkim, dobrze zabezpieczone! Całość dojechała do mnie, opuszczając granicę Kraju, bez najmniejszych problemów, a obawiałam się najbardziej o ciężki, szklany słoik z peelingiem. Tutaj ekipa MDM znów spisała się na medal! Ministerstwo posiada też swój sklepik stacjonarny w Warszawie na ulicy Dzielnej. Jestem pewna, że nie było to moje ostatnie zamówienie. Następnym razem postawię na klasykę, czyli mydła! Kuszą mnie również musy i hydrolaty! To właśnie kocham w testowaniu kosmetyków, kiedy powszechnie wychwalany produkt okazuje się fantastyczny, a recenzowanie go na łamach bloga to czysta przyjemność (;

PS. Mam jeszcze dla Was informację, znajdziecie ją również na stronie Ministerstwa, że w dniach 30.04 - 04.05.2018 załoga MDM udaje się na zasłużony wypoczynek i w tym okresie będzie obowiązywać zniżka -10% na cały asortyment! To wręcz idealna okazja, żeby zacząć przygodę z tą marką! Po więcej szczegółów zapraszam Was do sklepu internetowego Ministerstwa Dobrego Mydła klik

Mieliście już do czynienia z produktami z Ministerstwa Dobrego Mydła? 
Jakie są Wasze wrażenia? 
A może moja recenzja Was zachęciła? 
Dajcie znać w komentarzach! 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za Twój komentarz, sprawiasz mi nim ogromną przyjemność oraz motywujesz do dalszego działania.
Na każdy komentarz staram się odpowiadać.
Zachęcam Cię również do obserwowania mojego bloga oraz śledzenia mojego profilu w aplikacji Instagram.

Copyright © 2016 Hellojza About Beauty , Blogger