YOPE pod lupą | Natura w słodkim ubranku?


Witajcie ponownie na moim blogu! Dziś przychodzę do Was z kolejnym wpisem z serii "Pod Lupą", w której recenzuję ciekawe firmy kosmetyczne oraz ich produkty. Przyszedł najwyższy czas, żeby przyjrzeć się bliżej polskiej marce kosmetyków naturalnych YOPE. Sam pomysł na stworzenie tej marki przez małżeństwo Pawła Kosowicza i Karolinę Kuklińską-Kosowicz zrodził się już w 2012 roku, a pierwsze kosmetyki powstały w 2014 roku. W kolejnym roku ruszyła już masowa produkcja i sprzedaż w Internecie. Jest to więc rodzinny biznes, sami twórcy i ich rodzina oraz znajomi testują swoje wyroby i wiele nowości najpierw przechodzi przez ich własny dom i sprawdzana jest "w praktyce". Historia YOPE zaczyna się od mycia rąk, codziennej, higienicznej czynności, która przy nieodpowiednim specyfiku do oczyszczania dłoni staje się nieprzyjemna i upierdliwa, a przecież ręce myjemy kilka razy dziennie! YOPE postawiło na mydło z delikatnymi substancjami myjącymi, mydło, które jest przyjemne w użytkowaniu i sprawi, że mycie rąk będzie się kojarzyło z czymś miłym! YOPE zaczęło od mydła do rąk, tradycyjnego kosmetyku i na mydle się wybiło (; Produkty YOPE to również wesołe, oryginalne opakowania, a także obietnica naturalności i starannie dobranych składników. Oferta tej firmy wciąż się powiększa, widać, że proponowane kosmetyki spodobały się konsumentom. Przetestowałam dla Was kilka z nich, produkty z różnych kategorii i przybywam z recenzją! Sprawdziłam co się dokładnie kryje w tych słodziutkich "ubrankach"(: Zapraszam! 

Yope Mydła kuchenne Miód i Bergamotka & Mineralne

Yope Mydła kuchenne Miód i Bergamotka,  Yope Mydła kuchenne Mineralne,

YOPE zaczynało od mydeł, to ja również od nich rozpocznę, ponieważ były to pierwsze kosmetyki tej marki, po które sięgnęłam. Mydła kuchenne, bo o nich będzie mowa, od zawsze są obecne w moim domu. Nie ma nic gorszego od "czosnkowych paluszków" (: i bardzo sobie cenię przy kuchennym zlewie mydła neutralizujące nieprzyjemne zapachy. Niestety takie mydła miały zwykle jedną, dość poważną wadę - bardzo mocno wysuszały dłonie! Zdecydowałam się więc na naturalną opcję od YOPE i byłam bardzo ciekawa, czy dadzą radę.

Opakowanie jest zarazem praktyczne, jak i cieszy oko. 500 ml mydła jest zamknięte w plastikowej butelce z pompką, odrobinę imitującej butelki z zielonego szkła. Pompka jest bardzo wygodna, z funkcją "wkręcania" i blokady, chodzi bez zarzutów, nie zacina się i dozuje odpowiednią ilość produktu. Warto o tym wspomnieć, bo to, co jest jeszcze specyficzne w mydłach Yope, to właśnie konsystencja. Mydełko jest rzadkim żelem, który praktycznie się nie pieni i do umycia dłoni potrzeba go odrobinę więcej niż klasycznego mydła w płynie. Myślę, że jedna pompka jest idealną ilością, ale to już zależy od naszych indywidualnych preferencji.

Na pierwszy ogień poszła wersja z miodem i bergamotką. Muszę przyznać, że to bardzo oryginalne połączenie, ale marka YOPE słynie również z niecodziennych kompozycji zapachowych. Zapach miodowego mydełka odrobinę mnie zaskoczył, jest słodkie, kwiatowe i poprzez obecność miodu odrobinę jakby "jedzeniowe". Niestety z usuwaniem niechcianych zapaszków radziło sobie słabo. Postanowiłam więc dać szanse intensywniejszej, mineralnej wersji.

Mydło mineralne jest ekstremalnie odświeżające, jak morska bryza. Faktycznie o wiele lepiej radzi sobie z neutralizowaniem kuchennych aromatów. Myślę, że dużą rolę odgrywa tu właśnie mocniejszy zapach, który o wiele dłużej utrzymuje się na dłoniach.

Produkty YOPE mają intensywne aromaty w opakowaniach, ale podczas stosowania, po umyciu rąk, stają się bardziej subtelne i stonowane. Oba mydła myją dłonie poprawnie i faktycznie ich nie przesuszają. Pozostawiają je gładkie i przyjemnie pachnące. Jestem osobą, która, szczególnie podczas przyrządzania posiłków, myje dłonie bardzo często. Te mydła spisały się u mnie na medal, bo nie zauważyłam, żeby po dłuższym okresie ich używania skóra moich dłoni była podrażniona lub ściągnięta. Tutaj naprawdę duży plus i do tych mydełek na pewno z chęcią będę powracać.

 YOPE Mydło w płynie Figowe,  YOPE Mydło w płynie  Wanilia i cynamon, YOPE Mydło w płynie Refill Pack,

Podoba mi się, że YOPE pomyślało też o opakowaniach uzupełniających. Sama bardzo często kupuję mydła w takiej formie, ponieważ w łazience posiadam ceramiczny podajnik i tam również zamieszkało mydełko od YOPE.

Pierwszym produktem YOPE w takiej formie było u mnie mydło o zapachu wanilii i cynamonu. Jest to ciepła, korzenna kompozycja, wręcz idealna na jesień i zimę i właśnie w tym okresie testowałam ten wariant zapachowy. Delikatny aromat, który utrzymywał się na dłoniach po umyciu, przywodził na myśl nadchodzące Święta. To mydełko na pewno znajdzie się jeszcze u mnie w łazience, kusi mnie również dedykowana wersja zimowa.

Mydło Figowe, jak sama nazwa wskazuje, jest bardziej owocowe i słodkie. Aromat jest jednak bardzo lekki i prawie niewyczuwalny. Znam zapach świeżej figi i faktycznie, po dłuższym zastanowieniu, ta figa gdzieś tam jest (:

Żelowe mydła kosmetyczne mają po prostu myć ręce bez podrażnień i dokładnie to robią. Nie wytwarzają mocnej i gęstej piany, ale mimo to dobrze usuwają zabrudzenia i sprawiają, że dłonie są czyste i gładkie. Podoba mi się w nich również to, że nie powodują efektu maksymalnie oczyszczonej, skrzypiącej skóry. Można ich używać często, bez obaw o stan naszych dłoni. Jeżeli będę mogła je dostać stacjonarnie w postaci takich opakowań uzupełniających, to na pewno będę po nie często sięgać. 

YOPE Naturalny żel pod prysznic Dziurawiec

YOPE Naturalny żel pod prysznic Dziurawiec,

Po mydłach do rąk, naturalną koleją rzeczy, przyszedł czas na żel pod prysznic (: Wybrałam wersję o zapachu dziurawca, mimo że nie mam pojęcia jaki zapach ma ta roślina. Żel otrzymujemy, podobnie jak mydła do rąk, w plastikowym opakowaniu, ale tym razem o pojemności 400 ml. Tutaj również została zastosowana niezawodna pompka. Opakowanie jest całkiem spore i zajmuje trochę miejsca na półce pod prysznicem/na wannie.

Nie będę się długo rozwodzić nad właściwościami tego żelu, ponieważ są one identyczne jak mydła do rąk tej marki! Tak, tak! Nie widzę miedzy nimi większych różnic, ale to żadna ujma. W sumie oczekiwałam, że żel będzie tak samo dobry jak mydło w płynie i się nie zawiodłam.

Żel jest przezroczysty, bardzo rzadki i żeby umyć nim całe ciało potrzeba od 2 do 4 pompek. Nie pieni się (nie używałam go z gąbką), delikatnie "ślizga się po skórze", a przy tym łagodnie oczyszcza i odświeża skórę. Zawiera naturalne pH, więc nie narusza bariery ochronnej skóry. Poprzez swoją konsystencję jest to też kosmetyk niezwykle wydajny, wystarczył mi na około 4 miesiące stosowania.
Jestem bardzo zadowolona z tego produktu, ponieważ jest to jeden z niewielu żeli pod prysznic dostępnych w drogerii, który nie wysusza mojej skóry i nie powoduje jej ściągnięcia, nawet przy częstym stosowaniu.

Fanki mocnych zapachów w kąpieli będą zawiedzione, ponieważ tutaj znów zapach jest raczej subtelny. Według producenta ma być to aromat ciepły, słodki, korzenny oraz jednocześnie relaksujący i odprężający umysł i ciało. Ja czuję w nim jednak delikatne "męskie" nuty. Trochę przypomina mi świeże, męskie perfumy lub zapach kosmetyków dla mężczyzn, oczywiście w pozytywnym znaczeniu. Podczas kąpieli jest ledwo wyczuwalny, a na ciele nie utrzymuje się praktycznie wcale.
Wspominam o tym, ponieważ marka YOPE postawiła na oryginalne kompozycje zapachowe i wiele z nas oczekuje aromatycznych przeżyć w swojej łazience, niestety obietnice producenta, odnośnie zapachu, nie zawsze są spełnione.

Podsumowując, jest to bardzo fajna pozycja na sklepowej półce i myślę, że jeszcze kiedyś zdecyduję się na inne wersje zapachowe (:

 Yope Krem do rąk Herbata i mięta

 Yope Krem do rąk Herbata i mięta,

Ten krem jest Wam pewnie doskonale znany. Założę się, że kojarzycie go chociaż z widzenia, bo jest bardzo fotogeniczny i ma kolega parcie na szkło (: Mowa o kremie do rąk YOPE o zapachu herbaty i mięty. Bardzo długo chodziłam koło tego produktu, odrobinę zniechęcała mnie cena, bo za 100 ml tego kremu musimy zapłacić w drogerii około 30 złotych. Sami przyznajcie, że to całkiem sporo jak za krem do rąk. Udało mi się go jednak wyrwać odrobinę taniej i jak widać już dotknął dna.

Zacznę od zapachu, bo to chyba jest najbardziej intrygujące w tym kosmetyku (: Jak może pachnieć zielona herbata w postaci kremu? Kiedyś przeczytałam, że ten zapach bardziej przypomina dobrą herbatę earl grey i chyba mogę się z tym zgodzić. Mi zapach herbaty zawsze kojarzy się z czymś miłym (: Typowego aromatu zielonej herbaty z miętą jakoś tutaj nie czuję, mimo to jest to zapach odświeżający, naturalny i przywodzący same dobre myśli i wspomnienia. Nie jest sztuczny ani przytłaczający, jeszcze chwilę po aplikacji jest wyczuwalny na dłoniach.

Jeśli chodzi o właściwości pielęgnacyjne, to jest to do bólu poprawny krem. Dla bardzo suchych, zniszczonych dłoni lub zimą może się okazać za słaby. U mnie fenomenalnie sprawdza się podczas pracy przy komputerze, ponieważ błyskawicznie się wchłania i nie pozostawia lepkiej warstwy, dodatkowo delikatnie nawilża i wygładza skórę.

Odrobinę denerwowało mnie to opakowanie w formie zakręcanej tubki z małym koreczkiem, który nie chciał się czasem poprawnie nałożyć, spadał i się gubił (: Może to już czepialstwo, ale ja o wiele bardziej wolę kremy do rąk z klasycznym zamknięciem z klapką. Aluminiowa tuba jest całkiem fajnym rozwiązaniem, mamy pewność, że zużywamy kosmetyk do ostatniej kropli.

Jest to po prostu lekko nawilżający, pięknie pachnący krem w pięknym opakowaniu, które ładnie prezentuje się na biurku lub toaletce (:

YOPE Naturalny płyn do czyszczenia łazienki Francuska lawenda

YOPE Naturalny płyn do czyszczenia łazienki Francuska lawenda,

Naturalna chemia domowa stała się ostatnio bardzo modna (: No cóż, warto sobie czasem urozmaicić i może uprzyjemnić tą okropną czynność, jaką jest sprzątanie, już nie wspominając o czyszczeniu łazienki... Zakupiłam więc na próbę taki lawendowy płyn do czyszczenia łazienki od YOPE. Zastanawiałam się, czy faktycznie poradzi sobie z osadem z mydła i twardej wody, z kamieniem. Już po pierwszym użyciu bardzo pozytywnie mnie zaskoczył!

Jego moc czyszczącą porównałabym do klasycznych specyfików stosowanych przeze mnie wcześniej do odgruzowywania łazienki. Faktycznie radzi sobie wspaniale z osadami, wszystko ładnie schodzi bez pocierania i szorowania, a umyta powierzchnia pozostaje czysta i błyszcząca. Mimo że nie posiada typowego zapachu lawendy (a szkoda), to i tak zapach nie jest aż tak drażniący jak typowej chemii domowej i nareszcie nie duszę się podczas sprzątania kabiny prysznicowej.

Jestem z niego naprawdę zadowolona! Używanie go do sprzątania to czysta przyjemność (: Z wielką chęcią sięgnę po inne płyny do czyszczenia od YOPE. Trzeba dodać, że wszystkie środki czystości oferowane przez markę YOPE posiadają certyfikat EU Ecolabel, czyli oficjalne, europejskie wyróżnienie, przyznawane wyrobom przyjaznym dla środowiska, spełniającym wysokie standardy jakościowe i zdrowotne.


Reasumując, produkty marki YOPE na pewno są warte zainteresowania i przetestowania. Może nie są to fantastyczne nowości, odkrycia, które zrewolucjonizowały rynek kosmetyczny, ale raczej kosmetyki codziennego użytku wprowadzające urozmaicenie na sklepowych półkach. U mnie sprawdziły się na tyle dobrze, że chętnie będę do nich wracać. YOPE obiecuje, że ich produkty posiadają ponad 90% naturalnych składników, a całą ich listę możecie zobaczyć tutaj. Marka YOPE idealnie wpisuje się w trendy, prężnie się rozwija, wciąż zaskakuje nas nowościami i zapowiada sprzedaż eksportową! To kolejna polska firma kosmetyczna, która odważnie wychodzi na rynki zagraniczne. Zapotrzebowanie na kosmetyki naturalne jest coraz większe, więc jest to bardzo rozsądne posunięcie  ze strony YOPE, na pewno nie zginą! (: Ich słodkich opakowań po prostu nie da się nie zaważyć!

Znacie kosmetyki marki YOPE? 
Może macie swoje ulubione kosmetyki tej firmy? 
A może zachęciłam Was do zakupu? 
Dajcie znać w komentarzach!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za Twój komentarz, sprawiasz mi nim ogromną przyjemność oraz motywujesz do dalszego działania.
Na każdy komentarz staram się odpowiadać.
Zachęcam Cię również do obserwowania mojego bloga oraz śledzenia mojego profilu w aplikacji Instagram.