Ulubieńcy początku lata | Maj & czerwiec


Witam Was w ... lipcu! Hej, gdzie uciekł czerwiec?! Czas leci tak szybko i czasem mi się wydaje, że jeszcze szybciej te letnie, ciepłe miesiące (: Na dobry początek miesiąca i weekendu przybywam do Was z moimi ulubieńcami z początku lata! Powróciłam do mojej sprawdzonej formy, czyli do dwumiesięcznych ulubieńców. Po pierwsze dlatego, że przy wpisach pojawiających się raz w tygodniu ciężko jest mi zdecydować co powinno, a co nie powinno się na blogu pojawić, a nie chce upychać wpisów i Was nimi zalewać (: A po drugie, czasem po prostu w danym miesiącu nie jestem w stanie wyłonić prawdziwego ulubieńca. Bo czym jest dla mnie ulubieniec miesiąca? To kosmetyk, po który od chwili zakupu sięgam chętnie i regularnie, którego działanie w pełni mnie zadowala, a niekiedy wręcz zachwyca. Jest to kosmetyk, który w pewnym momencie, nie zawsze od razu, wywołuje u mnie okrzyk "wow!". Ostatnio mam szczęście i, dzięki coraz większemu doświadczeniu w doborze kosmetyków, nie nacinam się na buble. To świadczy o tym, że coraz lepiej znam siebie, swoją skórę i moje potrzeby. Czasem po samym opisie, składzie lub recenzji u zaufanej osoby (: wiem, że to będzie coś dla mnie i zwykle tak się dzieje. 
Po małym wstępie (wciąż z uporem maniaka je piszę i nie przestanę!) zapraszam do przeglądania moich perełek wyłowionych w maju i czerwcu! (: 

Annabelle Minerals podkład mineralny, Annabelle Minerals pędzel kabuki, Annabelle Minerals cień vanilla, Annabelle Minerals,

 ♥ Na początku maja stałam się szczęśliwą posiadaczką całego zestawu na makijażu twarzy z Annabelle Minerals. Zakupiłam primer glinkowy, podkład matujący, korektor, pędzel i jeden dodatkowy cień mineralny. I tak, to było to, czego było mi trzeba na lato, czyli makijaż mineralny. Po przetestowaniu zestawu próbek, o którym pisałam tutaj Annabelle Minerals Get Set - mineralny makijaż decyzja była dziecinnie prosta i wiedziałam na jakie produkty mogę postawić. Podkład matujący wygląda na mojej skórze obłędnie i niezwykle naturalnie, korektor kryje doskonale, a cień Vanilla wspaniale sprawdza się jako korektor pod oczy! Koniecznie tego spróbujcie! Wisienką na torcie okazał się pędzel kabuki, z użyciem którego makijaż mineralny to czysta przyjemność. Jestem więc kolejną osobą, która przekonała się do minerałów. Czuję, że moja twarz pod nimi odpoczywa, a cały makijaż trzyma się pięknie mimo wyższej temperatury. Z całego serca polecam i myślę, czy by nie zachęcić Was jeszcze bardziej adekwatnym wpisem na blogu, tylko nie wiem jak go ugryźć, podpowiecie? (:

Kobo Professional Mineral Series Pressed Powder (Mineralny puder prasowany), Catrice Kropelki rozjaśniające Prime And Fine Make Up Transformer Drops,

Kobo Professional, Mineral Series, Pressed Powder (Mineralny puder prasowany). Pudrów w mojej toaletce jest chyba najwięcej, bo bardzo je lubię i często po nie sięgam. Bo kto nie lubi pudru? (: Z szerokiego asortymentu marek kosmetycznych czasem trudno jest wybrać idealny puder, taki który utrwali, lekko zmatuje, ale mimo to pozostawi skórę nieobciążoną, naturalną i świeżą. Takie pudry lubię najbardziej i taki jest ten z KOBO. Producent opisuje go jako produkt pełen sprzeczności: "matuje oraz rozświetla", "subtelny blask, wyrównanie kolorytu i wyjątkowe wykończenie". Nie patrząc na te słowa sprawdziłam go na własnej twarzy i naprawdę jest to produkt wart przetestowania. Puder ten pozostawia na twarzy piękny efekt flawless, nieskazitelnej cery, rozświetlonej w granicach normy, a makijaż staje się jakby jeszcze bardziej lekki. W tym przypadku absolutnie nie czuć tej dodatkowej warstwy pudru (na pewno wiecie o co mi chodzi), a mimo to makijaż zyskuje na trwałości. Doskonale nadaje się to wykańczania klasycznego, jak i mineralnego makijażu (podkłady AM). To jeden z lepszych drogeryjnych pudrów pasowanych jakich używałam. Mój kolor to 02 Fair i myślę, że z bogatej oferty kolorystycznej każda z nas znajdzie coś dla siebie! Koniecznie sprawdźcie go w szafie KOBO!

♥ Catrice Kropelki rozjaśniające Prime And Fine Make Up Transformer Drops. Bardzo przydatny gadżet dla osób z jaśniejszą cerą. Ja sama zwykle wybieram podkłady kolorystycznie drugie w kolejności, bo jedynki są dla mnie zbyt jasne. Bywa czasem tak, że między pierwszym a drugim kolorem w palecie jest istna przepaść kolorystyczna. I właśnie tutaj przydają się takie "kropelki". Miałam już taki rozjaśniacz do podkładu z wspomnianego już wcześniej KOBO, ale tamten produkt nie rozjaśniał, a rozbielał za ciemny podkład. Jaka jest różnica? Otóż zbyt pomarańczowy podkład stawał się po prostu jasnopomarańczowy... No i mixera z KOBO trzeba było dodać w dość sporej ilości. Tutaj wszystko wygląda inaczej bo, tak jak mówi już sama nazwa, wystarczy kropelka. Na dwie porcje podkładu wystarczy jedna mała porcja rozjaśniacza z Catrice, żeby podkład ładnie się rozjaśnił. Kropelki te są w kolorze ciepłego, jasnego beżu, co od razu pod zmieszaniu odrobinę zmienia kolorystykę zbyt ciemnego i pomarańczowego produktu. Kropelki nie zmieniają właściwości naszego wyjściowego podkładu, nie wpływają na jego trwałość (nawet chyba ją przedłużają). Używam ich cały czas z moim podkładem z Deborah. Super cena, wspaniałe działanie i moje polecenie powinny skłonić Was do zakupu (:

Tołpa Sebio peeling enzymatyczny 3 enzymy, Tołpa Sebio maska oczyszczająca czarny detox,

♥♥ Tego duetu chyba nie muszę Państwu specjalnie przedstawiać (: Tołpa Sebio peeling enzymatyczny 3 enzymy oraz Tołpa Sebio maska oczyszczająca czarny detox rozgościły się w mojej łazience w najlepsze i wyczuwam tutaj dłuższą znajomość. Zauważyłam również, że znalazły się w ulubieńcach niejednej z Was, co oznacza, że produkty te dają się lubić. Nie będę wdawać się w szczegóły, bo bardzo bym chciała przygotować osoby wpis o tych produktach, napiszę jedynie, że te kosmetyki powinny być sprzedawane jako duet. Jest to też mój zestaw ratunkowy, kiedy na mojej twarzy mam odwiedziny nieprzyjaciół. Peeling bardzo dokładnie, ale wciąż delikatnie, złuszcza martwy naskórek i pozostawia skórę miękka i niepodrażnioną, wręcz promienną. Następnie w ruch idzie maska, która tak naprawdę jest szara i wystarczy chwila aby poczuć, że nasza skóra się oczyszcza. Po zmyciu maski buzia jest ekstremalnie gładka, jak nowa, a pory są lekko domknięte. A co z zaskórnikami i nieprzyjaciółmi? Tu sytuacja jest ciekawa, bo ten zestaw dopiero po jakimś czasie jakby "wyciąga" wszystko co siedzi głęboko pod skórą, takie mam odczucia. Po tym zabiegu nagle zaczynają się wykluwać wszelkie irytujące wypryski, które towarzyszą nam od dłuższego czasu. Dla mnie to nie wada, a zaleta. Taki "nagły wysyp" można spokojnie przeczekać, bo móc później cieszyć się czystą twarzą (: Zdecydowanie polecam i pewnie jeszcze nie raz usłyszycie o nich na moim blogu!

The Real Techniques Blush Brush,

♥ The Real Techniques Blush Brush, czyli miłość od pierwszego użycia! Nawet ciężko było zrobić mu zdjęcie i uchwycić go, kiedy jest czysty (: To świadczy tylko o tym, że wciąż jest w użyciu. Długo nad nim myślałam i nie żałuję zakupu! Cóż to za cudowne, wielofunkcyjne narzędzie. To jest prawdziwy ulubieniec! Zoeva leży w szufladzie, a ja się smyram pędzlem z RT (: Dodam, że nigdy nie przepadałam specjalnie za tą marką i o wiele bardziej lubię pędzle z włosia naturalnego, ale tutaj kluczową rolę odegrał kształt! Kupiłam go właśnie dla tego kształtu, delikatnego jajeczka, "końcówki kociego ogonka :)", który pozwala na użycie go w wieloraki sposób. W tym przypadku jednym pędzlem możemy wykonturować i ocieplić twarz, nałożyć róż i rozświetlacz. Jeden pędzel zamiast trzech, ja to kupuję! Włosie jest niesamowicie miękkie i nie jest mocno zbite, co ułatwia aplikację nawet najmocniej napigmentowanych produktów. Przy pomocy tego pędzla uzyskamy prawdziwą chmurkę koloru na swoim policzku. Polecam go osobom, które nie mają jeszcze wprawnej ręki i boją się, że konturując twarz zrobią sobie plamy. Z tym narzędziem jest to prawie niemożliwe. A jeśli lubicie ocieplać swoją buzię bronzerem, to jest to pędzel stworzony dla Was! Wiem, że wiele osób go lubi i teraz ja dołączam do tego grona. Dodawać jeszcze, że go polecam? Chyba już nie muszę (:

Ecolab Nawilżająca pianka do twarzy do skóry suchej i wrażliwej,

♥ Eco Lab Nawilżająca pianka do twarzy do skóry suchej i wrażliwej. Produkty Eco Lab (Ecolab(?)) ostatnio szturmem podbiły blogosferę i beauty Instagramy (: i wcale mnie to nie dziwi, bo to fantastyczne produkty w bardzo atrakcyjnej cenie! Ja sama używam kilku kosmetyków z tej firmy i każdy mnie zachwyca (ale o tym jeszcze będzie na blogu). Pianka była moim pierwszym rosyjskim kosmetykiem do mycia twarzy i stąd ten zachwyt i ochota na więcej. Nigdy nie lubiłam się z piankami do mycia twarzy, wydawało mi się, że to po prostu rozwodniony żel, który niedokładnie oczyszcza. Ta pianka zupełnie zmieniła moje podejście. To prawdziwa pianka, zbita i jedwabista jak chmurka (: Przemywanie twarzy tym puszystym produktem to niesamowicie miłe przeżycie, bo to mistrzyni łagodności! Mimo to bardzo dobrze radzi sobie z zabrudzeniami i pozostałościami po makijażu (po wstępnym zmyciu makijażu olejkiem). Twarz jest odczuwalnie czystsza i gładsza, ale nie jest ściągnięta ani podrażniona. Całemu zabiegowi towarzyszy, moim zdaniem, piękny kwiatowo-pudrowy zapach. Jeżeli poszukujecie naprawdę łagodnego specyfiku do mycia twarzy i w dodatku w dobrej cenie, to koniecznie zerknijcie na kosmetyki Eco Lab!

Equilibra Aloes Extra Dermo Żel multi-active, Garnier Wahre Schätze Tiefenpflege-Maske Honig-Geheimnisse,

♥ Equilibra Aloes Extra Dermo Żel multi-active. Klasyczny żel aloesowy zawsze musi być w mojej łazience. Sztuką jest znaleźć dobry żel z fajnym składem (bez niepotrzebnych dodatków w postaci Alcohol Denat.), dlatego sama mam w domu hodowlę aloesu i za jakiś czas może będę produkować swój własny żel. Jednak do tego czasu poszukuję czegoś gotowego i tak znalazłam ten marki Equilibra. Kupiłam go z myślą o pielęgnacji twarzy i włosów, jednak na tym polu totalnie się nie sprawdził. Moje włosy prawdopodobnie nie przepadają za "czystym" aloesem, a jako kosmetyk do twarzy dyskwalifikuje go jego okropnie nieprzyjemny zapach. Nie jest to więc perfumowany aloes, o nie. To dlaczego jest w ulubieńcach? Bo znalazłam dla niego nowe zastosowanie, gdzie sprawdził się wyśmienicie, czyli łagodzący żel po goleniu! Mamy środek sezonu na depilację i jak doskonale wiemy, jest to zabieg upierdliwy, a czerwone krostki i podrażnienia na nogach psują każdą letnią stylizację. Zaraz po goleniu nakładam na nogi ten żel i... nic (: żadnych krostek czy podrażnień, z którymi często miałam problem. Dodatkowo nogi pięknie lśnią w słońcu i zyskują jednolity koloryt. Wiem, że to jedno z podstawowych zastosowań żelu z aloesu, ale dla mnie jest to hit, bo dzięki niemu pozbyłam się mojego letniego problemu na pewno będę chętnie do tego żelu wracać.

♥ Garnier Wahre Schätze Tiefenpflege-Maske Honig-Geheimnisse, czyli głęboko regenerująca maska do włosów z miodem. Tutaj miłość zaczęła się od małej próbki, która wystarczyła mi na 2 razy i te dwie aplikacje zachęciły mnie do zakupu pełnowymiarowego opakowania. Nie wiem co takiego jest w tej masce (patrzę na skład i niczego specjalnego nie widzę:)), że moje włosy wyglądają po niej za każdym razem idealnie! Efekt po niej możecie podziwiać w moim włosowym wpisie Moja pielęgnacja włosów | Dlaczego nie zostałam włosomaniaczką gdzie zamieściłam zdjęcia moich włosów. Kiedy je przeglądałam, to sama byłam zaskoczona jak dobrze wyglądają. To zasługa właśnie tego produktu. To dla mnie typowo nawilżająca maska, która świetnie włosy wygładza, kondycjonuje, przywraca im blask i mięsistość, a dodatkowo przepięknie pachnie miodem i ma gęstą, budyniową konsystencję. Mogłabym jej używać codziennie, ale nie chcę, żeby moje włosy się do niej przyzwyczaiły. Wiem, że Garnier powoli wprowadza różne warianty swoich kosmetyków do Polski, więc kiedy zobaczycie maskę miodową, to sięgajcie po nią śmiało!

I to już wszyscy moi ulubieńcy z dwóch minionych miesięcy (: 
Dajcie znać, czy coś wpadło Wam w oko! 
Zostawcie komentarz, nawet najkrótszy! 
Wasze komentarze, to również moi ulubieńcy ♥

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za Twój komentarz, sprawiasz mi nim ogromną przyjemność oraz motywujesz do dalszego działania.
Na każdy komentarz staram się odpowiadać.
Zachęcam Cię również do obserwowania mojego bloga oraz śledzenia mojego profilu w aplikacji Instagram.