Bielenda Botanic Spa Rituals | Natura z drogerii


Dzień dobry kochani! Dzisiaj przychodzę do Was z recenzją kolejnej marki drogeryjnej produkującej kosmetyki z naturalnym, lepszym składem. Ale czy to jest możliwe? Czy na sklepowych półkach pojawią się niedługo same ekologiczne, zielone kosmetyki prosto z natury? Jak widać trend jest bardzo mocny i nawet nasza pospolita Bielenda zdecydowała się na krok w "naturalną stronę mocy" tworząc nową linię o dumnie brzmiącej nazwie Botanic Spa Rituals. Bielenda to marka, która jest z nami już ponad 20 lat! Wszystkie ich kosmetyki od pomysłu do produktu finalnego powstają w Krakowie w Centrum Badań Bielenda i w większości oparte są na naturalnych składnikach. Bielenda w swoich produktach oferuje połączenie natury oraz technologii, unikalne formuły kosmetyczne i najwyższą jakość. Linia Botanic Spa Rituals oparta jest na wyciągach, wodach roślinnych, olejach, hydrolatach oraz ekstraktach, które w dużej mierze pochodzą z czystych polskich łąk i ogrodów i zatopione są formułach bez sylikonów, parabenów i sztucznych barwników. Znajdziemy tam m.in. olej z pestek malin, melisę, kurkumę, nasiona chia, aloes, opuncję figową, len oraz rozmaryn. Polska marka oferuje nam całkiem duży wybór produktów, mamy kosmetyki do oczyszczania twarzy, takie jak płyny micelarne, śmietanki, oleje i toniki. Na sklepowych półkach pojawiły się również masła, olejki oraz mleczka do pielęgnacji ciała. Wszystkie kosmetyki z serii Botanic Spa Rituals wyróżnia ładna, zielona, sielankowa szata graficzna i obietnica naturalności. Postawiłam je sprawdzić i podczas jeden z promocji w Rossmann skusiłam się na serum i dwie maseczki i po ich przetestowaniu z przyjemnością podzielę się z Wami moimi spostrzeżeniami na temat tych produktów. Zainteresowani? (: Zapraszam do dalszej lektury!

 

Bielenda BOTANIC SPA RITUALS Olejek z pestek Malin + Melisa serum nawilżające dzień/ noc

BOTANIC SPA RITUALS Olejek z pestek Malin Melisa serum nawilżające dzień noc, Bielenda serum, Bielenda serum botanic spa rituals,

Zacznijmy od serum nawilżającego Bielenda Botanic Spa Rituals z olejem z pestek malin oraz ekstraktem z melisy. Osobiście dopiero zaczynam przygodę z serami do twarzy, zawsze były dla mnie jedynie dodatkowym, nie do końca rozumianym krokiem w pielęgnacji, ale dałam się jednak przekonać i moja skóra jest za to dozgonnie wdzięczna. Serum nakładane pod krem ułatwia jego wchłanianie oraz wszystkich składników aktywnych w nim zawartych. Dodatkowo cera jest o wiele lepiej nawilżona i faktycznie silniejsza, mniej skłonna do podrażnień i zaczerwienień (cera naczynkowa). Serum Botanic Spa Rituals skusiło mnie do zakupu ciekawymi składnikami, ale już patrząc na opis produktu i skład następuje mały zgrzyt. Niestety w tym produkcie żadnego olejku nie znajdziemy, tym bardziej oleju z pestek malin. Mamy tu jedynie wyciąg z owoców maliny i ekstrakt z melisy. Na początku listy składników znajduje się też gliceryna, panthenol, woda różana, a gdzieś na końcu znajduje się kwas migdałowy, który w opisie kosmetyku nawet nie jest wymieniony. Po co to "kłamstewko" na opakowaniu? Olej z pestek malin mam i używam, akurat chłodzi się w mojej lodówce i zazdrościłam mu tego luksusu podczas ostatnich upałów (: Przyznam, że nawet się ucieszyłam, że nie ma żadnego oleju w składzie serum, bo mogłoby być za ciężkie, ale niesmak i tak pozostał. Według producenta serum to ma być mistrzem multitaskingu, ma nawilżać, łagodzić, koić, przywracać blask i redukować niedoskonałości, oznaki starzenia i być doskonałą bazą pod makijaż, no normalnie kosmetyk orkiestra! (: Jak to wygląda w praktyce? 15 ml serum zamknięte jest w zgrabnej szklanej buteleczce z aplikatorem typu airless. Serum nawilżające Botanic Spa Rituals posiada konsystencję lekkiego żelu, podobną do esencji w maskach w płachcie i nie ma żadnego zapachu - to na plus. Zaraz po aplikacji serum skóra lekko się lepi, nie wchłania się ono kompletnie. Cały czas miałam wrażenie obciążonej, obklejonej skóry, a nałożenie kremu jedynie spotęgowało ten efekt. Niestety u mnie serum nawilżające nie sprawdziło się na dzień, jest za ciężkie i nie nadawało się pod makijaż. Postanowiłam je jednak przetestować jako kosmetyk na noc i to był strzał w dziesiątkę! Moja skóra lepiej je przyjęła, nie przeszkadzało mi już uczucie lepkości. Nakładałam je pod krem na noc i zauważyłam, że z dnia na dzień moja cera stawała się gładsza, jaśniejsza i wyciszona. Myślę, że to zasługa kwasu migdałowego zawartego w składzie kosmetyku, bo moja cera uwielbia ten kwas. Szkoda, że nikt nawet o nim nie wspomniał. Na stronie producenta również nie znajdziemy składów tych produktów, co uważam za nieporozumienie, bo skład powinien być ogólnie dostępny. Podsumowując, serum z serii Botanic Spa Rituals uważam za całkiem przyjemne, ale jedynie w ramach nocnej pielęgnacji. Wiem, że Bielenda ma inne, dobre i polecane sera do twarzy, a to jest bardzo przeciętne i raczej już do niego nie wrócę. 

Skład:
Aqua, Sorbitol, Glycerin, Panthenol, Sodium Lactate, Rosa Damascena Flower Water, Melissa Oficinalis Leaf/Stem Extract, Rubus Ideaus ( Raspberry) Fruit Extract, Sodium Hyaluronate, Mandelic Acid, Guconolactone, Calcium Gluconate, Sodium Benzoate Dehydroacetate, Benzyl Alcohol.


Bielenda Botanic Spa Rituals Maseczka regenerująca & Nawilżająca

Bielenda BOTANIC SPA RITUALS Olejek z pestek Malin Melisa maseczka nawilżająca, bielenda botanic spa maseczka malina, bielenda maseczka malinowa, bielenda botanic spa, Bielenda BOTANIC SPA RITUALS Kurkuma Chia maseczka regenerująca, Bielenda Botanic spa maseczka, bielenda maseczka,

Teraz przejdźmy do maseczek. W swojej najnowszej linii Botanic Spa Rituals Bielenda oferuje trzy rodzaje maseczek. Do wyboru mamy maseczkę regenerującą (żółtą) z kurkumą i chia, maseczkę nawilżającą (różową) z olejem z pestek malin i melisą oraz wersję przeciwzmarszczkową, której akurat nie posiadam, z opuncją figową i aloesem (widziałam, że jest zielona ;)). Wszystkie maseczki są elegancko podane w ciężkich, solidnych, szklanych słoiczkach o pojemności 50 ml, co ma wystarczyć na 12 aplikacji. Już dawno odeszłam od typowych, kremowych masek w słoiczkach. O wiele bardziej lubię mieszać sobie sama swoje maseczki z glinką lub sięgać po maski w płachcie. Postanowiłam jednak spróbować jakie to naturalne cudo serwuje nam polska, drogeryjna marka. Podobnie jak w przypadku serum, składniki zawarte w maseczkach intrygują i zachęcają do przetestowania. 

 

Bielenda BOTANIC SPA RITUALS Olejek z pestek Malin + Melisa maseczka nawilżająca

Bielenda BOTANIC SPA RITUALS Olejek z pestek Malin Melisa maseczka nawilżająca, bielenda botanic spa maseczka malina, bielenda maseczka malinowa, bielenda botanic spa,

Malinowa, nawilżająca maseczka Bielenda Botanic Spa Rituals, jak widać na załączonym zdjęciu, prezentuje się całkiem smakowicie. Maseczka pochodzi z tej samej serii kosmetyków z maliną i melisą co serum, czyli, jak możemy się domyślić, jest "wszystko robiąca". Nadaje się do skóry suchej, ale też zanieczyszczonej, nawilża, odżywia, zredukuje niedoskonałości. Znów trochę za dużo tych obietnic, prawda? A jak wygląda sprawa ze składem? Moim zdaniem odrobinę lepiej jak w serum. Zaraz na początku składu mamy klasycznie glicerynę, następnie masło shea, wyciąg (puder) z żurawiny, białą glinkę, olej z awokado i tym razem faktycznie zastał zastosowany olej z pestek malin, a nie tylko ekstrakt z owoców. I na koniec znów puder, ale z owoców winorośli. Interesujące są te składniki w formie pudru, ciekawe czym się różnią od klasycznych ekstraktów roślinnych. Podczas zmywania maseczki faktycznie wyczuwalny jest delikatny piaseczek pod palcami, jednak maska nie posiada właściwości peelingujących.

Bielenda BOTANIC SPA RITUALS Olejek z pestek Malin Melisa maseczka nawilżająca, bielenda botanic spa maseczka malina, bielenda maseczka malinowa, bielenda botanic spa,

Według producenta jest to maseczka nawilżająca o żelowej konsystencji. Jak dla mnie jest to klasyczna, kremowa maska. W słoiczku znajdziemy puszysty, różowy mus o zapachu malin. Od pierwszego powąchania zapach maseczki skojarzył mi się z aromatem malinowego serka homogenizowanego, pamiętacie je? To jest dokładnie to! Nakładanie takiego malinowego serka, musu na twarz to niesamowita przyjemność i chwila relaksu. Maska nawilżająca Bielenda Botanic Spa Rituals sprawdzi się jako dodatkowy zastrzyk nawilżenia o poranku, jak również jako miłe urozmaicenie wieczornej pielęgnacji. Produkt rozprowadza się gładko po twarzy, ja nakładam maskę pędzelkiem, żeby poczuć się jeszcze bardziej luksusowo (: Kiedy już nałożę odpowiednią, równą warstwę maseczki, to zostawiam ją na 15 minut i w tym czasie rozkoszuję się cudownym, słodkim, owocowym aromatem.

Bielenda BOTANIC SPA RITUALS Olejek z pestek Malin Melisa maseczka nawilżająca, bielenda botanic spa maseczka malina, bielenda maseczka malinowa, bielenda botanic spa,

Maseczka nawilżająca Bielenda Botanic Spa Rituals, jak większość kremowych masek, nie zastyga całkowicie na twarzy. Po upłynięciu określonego czasu trzymania produktu na twarzy maska wciąż jest wilgotna. Zmywa się całkiem łatwo, można sobie pomóc celulozową gąbeczką. Faktycznie podczas zmywania czuć pod palcami delikatne drobinki, owocowe pudry będące składnikami produktu. Po zmyciu malinowej maski twarz jest odczuwalnie miększa i gładsza, lekko rozjaśniona. Nie jest to jednak spektakularny efekt. Ot, maseczka jak każda inna, po którą się sięga ze względu na zapach, a nie ze względu na jej działanie. Te kilkanaście minut z maską może być dla nas chwilą relaksu w wannie, na kanapie, po demakijażu po ciężkim dniu. Nie zrobiła ona jednak na mnie większego wrażenia i raczej nie zostanie długo w mojej pamięci. 

 Skład:
Aqua (Water), Glycerin, Butyrospermum Parkii (Shea) Butter, Vaccinium Macrocarpon Fruit Powder, Kaolin, Caprylic/Capric Triglyceride, Cetearyl Alcohol, Glyceryl Stearate SE, Persea Gratissima (Avocado) Oil, Rubus Idaeus (Raspberry) Seed Oil, Melissa Officinalis Extract, Vitis Vinifera (Grape) Skin Powder, Magnesium Aluminum Silicate, Sodium Stearoyl Glutamate, Lactic Acid, Xanthan Gum, Sodium Dehydroacetate, Benzyl Alcohol, Parfum (Fragrance), Linalool.


Bielenda BOTANIC SPA RITUALS Kurkuma + Chia maseczka regenerująca

Bielenda BOTANIC SPA RITUALS Kurkuma Chia maseczka regenerująca, Bielenda Botanic spa maseczka, bielenda maseczka,

Druga maska, jaką miałam okazję przetestować, to regenerująca maska z kurkumą i chia. Ten miks brzmi intrygująco (: Jak czytamy w opisie produktu, jest to maseczka regenerująca o konsystencji pasty do każdego rodzaju cery, zwłaszcza suchej, szarej, zmęczonej, pozbawionej blasku, o obniżonej jędrności, z rozszerzonymi porami i skłonnej do podrażnień. Czyli znów mamy całkiem szerokie spektrum działania. Osobiście nie spotkałam się jeszcze z kosmetykami, które zawierałyby te dwa składniki, a o fantastycznych właściwościach kurkumy czytałam nie raz. Kurkuma wyrównuje koloryt skóry, jest bogata w antyoksydanty, dzięki czemu przyspiesza odnowę komórek skóry, redukuje zmarszczki i rozjaśnia przebarwienia. Dodatkowo pomaga w różnego rodzaju stanach zapalnych oraz ma działanie złuszczające. Bielenda wychodzi nam na przeciw, nie musimy same kręcić kurkumowej maseczki i możemy skorzystać z gotowca dostępnego w drogerii. I faktycznie w maseczce regenerującej Bielenda Botanic Spa Rituals znajdziemy ekstrakt z kurkumy oraz ekstrakt z nasion szałwii hiszpańskiej, zwanej inaczej chia. To wszystko dodatkowo doprawione jest gliceryną, glinką i mleczanem sodu.  

Bielenda BOTANIC SPA RITUALS Kurkuma Chia maseczka regenerująca,

Maseczka regenerująca Bielenda Botanic Spa Rituals ma konsystencję pasty i specyficzną, żółtą barwę. Ważną kwestią jest jej zapach, ponieważ dla mnie niestety jest zbyt intensywny! Zaraz po otwarciu maski uderzył mnie w nos jej aromat, jak na kosmetyk "naturalny" zbyt perfumowany i sztuczny. Pierwsze skojarzenie? Woda kolońska wujka Stanisława! Serio! Zapach tego produktu kojarzy mi się (wiem, że nie tylko mi) z perfumami starszego pana. Spotkałam się też z opiniami, że przypomina zapach ziołowych leków, po dłuższym wąchaniu przyznaję, że coś w tym jest. Uważam, że Bielenda mogła sobie te perfumy odpuścić i może pozostać przy korzennym, ziołowo-orientalnym zapachu kurkumy.

Bielenda BOTANIC SPA RITUALS Kurkuma Chia maseczka regenerująca,

Maseczka dobrze rozprowadza się na skórze, przypomina klasyczne maski glinkowe. Maska regenerująca Bielenda Botanic Spa Rituals po upływie zalecanego czasu wysycha, twardnieje i lekko ściąga skórę. To znak, że powinno się zmyć maskę z twarzy. Maseczka regenerująca schodzi trudniej od wersji nawilżającej i dodatkowo brudzi na żółto wszystko dookoła. Producent wspomina o tym na opakowaniu, a ja potwierdzę jego słowa - maseczka farbuje! Farbuje na żółto skórę, niepomalowane paznokcie, zlew, materiały i wszystkie przyrządy do zmywania maseczek (gąbeczki). Zaraz po usunięciu produktu z twarzy skóra ma faktycznie lekko żółty odcień! Za radą producenta warto buzię jeszcze dodatkowo umyć lub chociaż przetrzeć tonikiem. Czy po tym seansie z maską moja twarz naprawdę jest odżywiona, a jej koloryt wyrównany? Cóż, twarz na pewno jest gładsza, lekko oczyszczona i zyskuję zdrowy (żółty ;)) koloryt, dodatkowo wszelkie zaczerwienienia są złagodzone. Tutaj również obyło się bez fajerwerków, o wiele lepiej sprawdzają się u mnie moje własne, glinkowe maski handmade. Maseczka ta robi bałagan, za czym nie przepadam, no i jej intensywny zapach jest trudny do zniesienia przez te przykazane 15 minut. To raczej nasze pierwsze i ostatnie spotkanie. 

Skład:
Aqua (Water), Kaolin, Glycerin, Magnesium Aluminum Silicate, Gluconolactone, Zea Mays (Corn) Strach, Sodium Lactate, Curcuma Longa Root Extract, Salvia Hispanica Seed Extract, Illite, Quartz, Calcite, Xanthan Gum, Sodium Dehydroacetate, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Parfum (Fragrance), Benzyl Salicylate, Butylphenyl Methylpropional, Limonene, Linalool.


Podsumowując, nowa linia Bielenda Botanic Spa Rituals to moim zdaniem dobry krok marki drogeryjnej w stronę naturalnych kosmetyków z lepszym składem. Bardzo się cieszę, że coraz więcej marek przechodzi na "zieloną stronę mocy". Bardzo bym chciała, żeby bliższe naturze kosmetyki były lepiej dostępne w sklepach, na wyciągniecie ręki. W tej serii widzę duży potencjał, nie podobają mi się niestety małe niedociągnięcia jeżeli chodzi o opis produktu, brak podanego składu na stronie producenta i słaba dostępności tych kosmetyków w drogeriach. Byłam w drogeriach Rossmann w kilku większych miastach i w żadnym z tych sklepów nie widziałam olejków do mycia twarzy, śmietanek czy wód roślinnych. Seria weszła do sprzedaży z dość dużym przytupem, już w kilku magazynach widziałam reklamę Botanic Spa Rituals, a ich wszystkich kosmetyków jeszcze nie. Może to tylko kwestia czasu? Przekonamy się. Z moich dotychczasowych doświadczeń wynika, że są to raczej kosmetyki mocno przeciętne, mimo to mam zamiar spróbować produktów do oczyszczania twarzy oraz do pielęgnacji ciała z tej serii. Wszystkie relacje zdam Wam jak zawsze na blogu! (: 

Znacie nową linię Bielenda Botanic Spa Rituals?
Udało Wam się przetestować jakieś kosmetyki z tej serii?
A może macie szczególną ochotę na któryś z tych produktów?
Dajcie znać w komentarzach! 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za Twój komentarz, sprawiasz mi nim ogromną przyjemność oraz motywujesz do dalszego działania.
Na każdy komentarz staram się odpowiadać.
Zachęcam Cię również do obserwowania mojego bloga oraz śledzenia mojego profilu w aplikacji Instagram.