Kiehl's | Natura warta swojej ceny?


Dzień dobry! Witam się z Wami po chwili przerwy. Każdy potrzebuje czasu dla siebie, prawda? Ostatnio u mnie wiele się dzieje, co możecie zobaczyć na moim profilu na Instagramie. W wolnym czasie odpoczywam, łapię oddech i chwile. Polecam ten styl (: Z tą recenzją bardzo długo zwlekałam, produkty te są ze mną od lutego! Dostałam je w ramach wcześniejszego, urodzinowego prezentu i niezwłocznie rozpoczęłam testowanie. Naprawdę długo się wstrzymywałam nad wyrażeniem własnej, subiektywnej opinii, ale chyba przyszła na to najwyższa pora. O wiele łatwiej pisze się wpisy o fantastycznych kosmetykach, perełkach, a trudniej o czymś co, mimo wielkich oczekiwań, nas zawiodło. Marka Kiehl's i ich kosmetyki to stali bywalcy blogosfery, a także znana marka z bogatą historią. Nie wiem czy wiecie, ale marka Kiehl's powstała w 1894 roku! i zaczynali jako typowa, dziewiętnastowieczna apteka, czyli Kiehl Pharmacy w Nowym Jorku. Twórcą marki oraz jej nazwy był uczeń aptekarza, czyli John Kiehl. Marka od początku stawiała na naturalne składniki i ziołowe receptury, bardzo popularne w tamtych czasach w ziołolecznictwie. Receptura flagowego toniku nagietkowego Calendula Herbal Extract Toner została opracowana w 1964 roku i zgodnie z aptekarską tradycją płatki nagietka widoczne w buteleczce wciąż umieszczane są w niej ręcznie, nieźle co? (: W 2005 roku do sprzedaży weszła specjalistyczna linia dermatologiczna, a w 2010 roku absolutny hit i bestseller - Midnight Recovery Concentrate. To tyle z historii i jak widać produkty tej marki mają duszę i są produkowane od wielu lat zdobywając coraz większą rzeszę fanów. Dlaczego zdecydowałam się na te, powiedzmy (napiszmy) to głośno, drogie kosmetyki i renomowaną markę? Ponieważ kocham naturalne produkty i ciekawe marki kosmetyczne! O kosmetykach Kiehl's czytałam jeszcze długo przed założeniem bloga, zawsze wydawały mi się poza moim zasięgiem, aż do teraz. Stwierdziłam, że ich przetestowanie i podzielenie się z Wami moimi spostrzeżeniami będzie ciekawym materiałem na bloga. Będzie to o wiele bardziej interesujące w czasach, gdy na rynku mamy naprawdę dużo fantastycznych, naturalnych kosmetyków z dobrym składem po niewygórowanych cenach. Co takiego ma w sobie Kiehl's, że wciąż o nim głośno? Do sklepu w zimowym Monachium wybrałam się z listą, na której były same popularne produkty! I dopiero teraz przychodzę z recenzją okraszoną klimatycznymi zdjęciami z ziołową herbatką (tak, to płatki nagietka podobnie jak w toniku). Jeżeli jesteście zainteresowani moją opinią na temat tych kultowych produktów, to zapraszam do dalszej lektury!


Kiehl's Calendula Herbal Extract Alcohol-Free Toner

Kiehl's Calendula Herbal Extract Alcohol-Free Toner, Kiehl's Calendula Herbal Extract Alcohol-Free Toner opinia, Kiehl's Calendula Herbal Extract Alcohol-Free Toner recenzja, kiehl's tonik nagietkowy recenzja,

Na pierwszy ogień pójdzie nagietkowy tonik, czyli słynny Calendula Herbal Extract Alcohol-Free Toner. To Kiehl'sowy klasyk i, jak wyznaje sama marka, jest uwielbiany nawet przez gwiazdy (: W toniku tym kwiat nagietka pozyskiwany z nagietka lekarskiego jest zanurzany w bezalkoholowej formule, która delikatnie tonizuje skórę skłonną do przetłuszczania się. Był to, być może, jeden z pierwszych toników w czasach, gdy toniki i tonizowanie skóry nie było aż tak bardzo "popularne" i mało osób przykładało do tego uwagę. Dodatkowo tonik bezalkoholowy wśród tych na bazie alkoholu. Calendula Herbal Extract Alcohol-Free Toner ma wykazywać działanie łagodzące i przywracające skórze równowagę, poprzez zawartość alantoiny, ekstraktu z nagietka, łopianu oraz witaminie E. Tonik nagietkowy otrzymujemy w całkiem sporej, przezroczystej butelce, dzięki czemu możemy faktycznie dostrzec zanurzone w nim płatki. Tonik jest koloru żółtego i ma subtelny, ziołowy zapach, bardzo podobny do herbaty, którą widzicie na zdjęciu. Na początku stosowałam go jak klasyczny tonik wylewając na wacik i przecierając skórę, ale dla wygody przelałam go sobie do mniejszego opakowania z aplikatorem w formie sprayu i spryskiwałam nim skórę.

Kiehl's Calendula Herbal Extract Alcohol-Free Toner, Kiehl's Calendula Herbal Extract Alcohol-Free Toner opinia, Kiehl's Calendula Herbal Extract Alcohol-Free Toner recenzja,

Tonizowanie skóry jest obecnie jednym z najbardziej istotnych kroków w mojej pielęgnacji. Staram się o tym nigdy nie zapominać. Poznałam wiele, naprawdę wspaniałych toników, jak np. Sylveco, Eo Lab lub Tołpa. Toniki łagodzą moją wrażliwą skórę, przywracają jej równowagę, przynoszą ulgę po oczyszczeniu skóry. Od kiedy każdego dnia sięgam po tonik, moja skóra jest silniejsza i szybciej dochodzi do siebie po małych kryzysach. Od toniku nagietkowego z Kiehl's oczekiwałam naprawdę wiele, zaczęłam używać go w cieplejsze miesiące w celu trzymania w ryzach odrobinę mocniej przetłuszczającej się skóry. Czy zauważyłam jakieś fantastyczne, inne efekty? Żadnych. Czasami po zastosowaniu toniku czuję takie przyjemne mrowienie, nie wiem dokładnie co to jest, ale widzę jak moje pory lekko się zwężają, a buzia momentalnie uspokaja. Tutaj czegoś takiego nie dostrzegłam. Używając Calendula Herbal Extract Alcohol-Free Toner czułam, jakbym stosowała ziołowy napar, herbatę i nic więcej. Tak naprawdę mogłabym zanurzyć płatek kosmetyczny w widocznej na zdjęciu herbacie i przetrzeć skórę. Nie czułam obiecanego łagodzenia ani nawilżenia. Produkt ten był niesamowicie neutralny i na mojej skórze nie wykazywał żadnego działania. Nie zrobił mi krzywdy (chociaż tyle), ale za tę cenę spodziewałam się o wiele lepszych rezultatów. Patrząc na ten produkt pluję sobie w brodę, bo dałam się złapać na markę i obietnicę wysokiej jakości potwierdzoną ceną, a nie znając tej firmy na pewno nigdy bym tego produktu nie włożyła do koszyka i to za tak wysoką cenę. Specjalnie podkreśliłam kilkukrotnie znaczenie ceny, ponieważ za 160 zł otrzymujemy ziołowy napar! W składzie nie widzę też żadnego składnika obniżającego pH skóry. Na rynku mamy obecnie całą masę delikatnych, naturalnych toników z fantastycznym składem, które faktycznie działają (tonik nawilżający Vianek ratuje obecnie moją podrażnioną skórę). Myślę, że Kiehl's zatrzymał się z tym produktem gdzieś w zamierzchłych czasach, bazując jedynie na jego wcześniejszej renomie i nie zauważył, że już za kilka złotych (czy też dolarów) może kupić coś lepszego. A jeśli można, to po co przepłacać? (:

INCI:
Aqua / Water, Propylene Glycol, Pentylene Glycol, Methylparaben, Disodium Edta, Arctium Lappa Extract / Arctium Lappa Root Extract (ekstrakt z korzenia łopianu), Calendula Officinalis Extract / Calendula Officinalis Flower Extract, Calendula Officinalis Flower Extract (ekstrakt z nagietka), Hydrolyzed Corn Starch (Hydrolizowana skrobia kukurydziana), Allantoin, Hedera Helix Extract - Ivy Leaf (ekstrakt z bluszczu pospolitego)/Stem Extract (wyciąg z łodygi lub liści bambusa), Althaea Officinalis / Althaea Officinalis Root Extract (Ekstrakt z korzenia prawoślazu).

 

Kiehl's Ultra Facial Toner & Kiehl's Ultra Facial Cleanser

 Kiehl's Ultra Facial Toner, Kiehl's Ultra Facial Cleanser,  Kiehl's Ultra Facial Toner opinia, Kiehl's Ultra Facial Cleanser opinia,

Całkiem spore miniatury (30 ml żelu i 40 ml toniku), które otrzymałam do zakupów. Dostałam również sporo saszetek żelu, którymi podzieliłam się z koleżankami (: i sama mogłam go całkiem dobrze przetestować. Moja opinia będzie krótka, bo nie mam za wiele do powiedzenia, ale postaram się ją uargumentować. 

 Kiehl's Ultra Facial Toner, Kiehl's Ultra Facial Cleanser,  Kiehl's Ultra Facial Toner opinia, Kiehl's Ultra Facial Cleanser opinia,

Tonik Kiehl's Ultra Facial Toner, jak widać na załączonym zdjęciu, jest koloru białego, taka biała zawiesina. Ma dość sztuczny, można napisać, że nawet plastikowy zapach. I w sumie tutaj znów powtarza się podobna sytuacja jak w przypadku toniku nagietkowego, ponieważ tonik po umyciu twarzy nie przynosi ulgi, nie nawilża, nie robi tak naprawdę nic. Po tym, jak nagietkowy toner mnie zawiódł, liczyłam, że ten uratuje w moich oczach honor marki, niestety nic takiego nie miało miejsca, żadnych przyjemnych doznań, o których pisze producent. Tonik może się pochwalić zawartością leju z pestek moreli, oleju z awokado, skwalanu (substancja aktywna w postaci bezbarwnego, bezzapachowego i transparentnego olejku pozyskiwanego z oliwek, będącego naturalnym składnikiem ludzkiego sebum, który jest stosowany w większości formuł nawilżających Kiehl's) oraz witaminą E. Dostałam ten produkt za darmo i bardzo się cieszę, bo za 75 ml butelkę trzeba zapłacić 45 zł.

INCI: 
Water, Glycerin, Squalane, Phenoxyethanol, Acrylates/C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, Sorbitan Oleate, Ethylhexyl Salicylate, Peg-100 Stearate, Potassium Sorbate, Triethanolamine, P-Anisic Acid, Ascorbyl Glucoside, Sodium Hyaluronate, Prunus Amygdalus Dulcis Oil / Sweet Almond Oil, Prunus Armeniaca Kernel Oil / Apricot Kernel Oil, Tocopherol, Persea Gratissima Oil / Avocado Oil.

 Kiehl's Ultra Facial Toner, Kiehl's Ultra Facial Cleanser,  Kiehl's Ultra Facial Toner opinia, Kiehl's Ultra Facial Cleanser opinia,

Kiehl's Ultra Facial Cleanser również się nie wykazał. Czytałam kiedyś jego recenzje i wynikało z niej, że to bardzo łagodny produkt przeznaczony do oczyszczania wrażliwej skóry. Według producenta ma być to doskonały wstęp do codziennej, porannej i wieczornej pielęgnacji. Żel/emulsja ma dokładnie oczyszczać skórę i usuwać makijaż, nie przesuszając jej ani nie pozbawiając naturalnych lipidów. Rozpuszcza nadmiar sebum, pozostałości makijażu i zanieczyszczenia, a zrównoważone pH zapewnia skórze optymalny komfort. Czy to prawda? Specjalnie przytoczyłam słowa producenta niemal dosłownie, ponieważ z żadnym z tych stwierdzeń nie mogę się zgodzić. Moim zdaniem Ultra Facial Cleanser to dość agresywne myjadło, które powodowało u mnie efekt ściągnięcia skóry. Już od pierwszego użycia skojarzył mi się z klasycznymi, drogeryjnymi żelami do mycia buzi, których używałam jako nastolatka. Cleanser obdziera skórę z warstwy ochronnej, a zastosowany następnie tonik z tej samej serii nie przynosi żadnej ulgi. Cieszę się, że dostałam go w formie miniatury, bo miałam zamiar go zakupić i wtedy byłabym jeszcze mocniej rozczarowana. Dodam jeszcze, że produkt ten ma gęstą konsystencję, perłowy kolor, mocno się pieni (wystarczy dosłownie odrobina) i posiada sztuczny, plastikowy zapach. 75 ml emulsji kosztuje 45 zł.

INCI:
Aqua/Water/Eau, Sodium Laureth Sulfate, Decyl Glucoside, Glycerin, Cocamidopropyl Betaine, Disodium Cocoamphodiacetate, Acrylates Copolymer, Peg-200 Hydrogenated Glyceryl Palmate, Lauryl Glucoside, Sodium Chloride, Pentylene Glycol, Triethanolamine, Phenoxyethanol, Peg-7 Glyceryl Cocoate, Distearyl Ether, Behenyl Alcohol, Methylparaben, Laureth-2, Propylparaben, Sodium Methylparaben, Squalane, Prunus Amygdalus Dulcis Oil/Sweet Almond Oil, Prunus Armeniaca Kernel Oil/Apricot Kernel Oil, Tocopherol, Ascorbyl Glucoside, Persea Gratissima Oil/Avocado Oil, Sodium Hydroxide, Citric Acid.

 

Kiehl's Creamy Eye Treatment with Avocado

Kiehl's Creamy Eye Treatment with Avocado, Kiehl's Creamy Eye Treatment with Avocado opinia, Kiehl's Creamy Eye Treatment with Avocado recenzja, kiehl's krem pod oczy z awokado recenzja,

Kultowy, flagowy produkt marki Kiehls, czyli bogaty, nawilżający krem pod oczy z olejkiem z awokado Creamy Eye Treatment with Avocado. Przyznaję, że czaiłam się na niego od dawna. Moja okolica pod okiem jest wymagająca, skłonna do przesuszania, więc lubię nałożyć od czasu do czasu bardziej odżywczy krem. O kremie pod oczy Kiehl's czytałam wiele dobrego, postanowiłam zatem sprawić sobie taki luksusowy prezent, aby zapobiec pierwszym zmarszczkom w tych okolicach. W końcu niedługo stuknie mi trzydziestka (: Czy jest w tym kremie coś wyjątkowego, poza ceną? Producent obiecuje kremową, nawilżającą pielęgnację przeznaczoną dla skóry wokół oczu, z formułą na bazie olejku z awokado. Dużo czytałam o jego bogatej, masełkowo-olejkowej formule, o fantastycznych efektach. Najmniejszą pojemność, czyli 14 g zakupimy za jedyne 119zł w cenie regularnej. Krem znajduje się w zgrabnym, białym słoiczku i po odkręceniu zabezpieczonego opakowania ukazuje się nam zielonej barwy krem.

Kiehl's Creamy Eye Treatment with Avocado, Kiehl's Creamy Eye Treatment with Avocado opinia, Kiehl's Creamy Eye Treatment with Avocado recenzja, kiehl's krem pod oczy z awokado recenzja,

W Kiehl's Creamy Eye Treatment with Avocado znajdziemy, jak wynika z nazwy, bogaty w kwasy tłuszczowe olej z awokado, beta-karoten o właściwościach antyoksydacyjnych, masło shea oraz witaminę E. Z samego opisu składników można wywnioskować, że mamy do czynienia z bogatą formułą i faktycznie tak jest. Jak widać na załączonym obrazku krem posiada dość gęstą konsystencję i na okolice pod oczami wystarczy naprawdę niewielka ilość produktu. Krem ten jest bardzo specyficzny, bo w opakowaniu wygląda jak klasyczny krem, natomiast podczas rozsmarowywania na skórze przemienia się w olejek. Jak można wywnioskować, krem nie wchłania się całkowicie i pozostawia na skórze lekko tłustą warstewkę. Z tego względu u mnie nadawał się jedynie na noc, pod makijażem niestety się nie popisał i był po prostu za ciężki, za tłusty. Stosowałam go więc na noc, nakładając grubszą warstwą pod oczy w ramach wieczornej pielęgnacji. Jak wypadła ta bogata formuła?

Kiehl's Creamy Eye Treatment with Avocado, Kiehl's Creamy Eye Treatment with Avocado opinia, Kiehl's Creamy Eye Treatment with Avocado recenzja, kiehl's krem pod oczy z awokado recenzja,

Kiehl's Creamy Eye Treatment with Avocado to jeden z niewielu kosmetyków, który mnie męczył i nie mogłam się doczekać, aż się skończy. Niestety, nakładany pod oczy nie przynosił moim zmęczonym oczom ulgi, nie nawilżał, nie napinał skóry i nie łagodził podrażnień. Czułam, że aplikuję pod oko obciążającą tę okolicę, tłustą substancję. Rano również nie widziałam żadnych, absolutnie żadnych efektów, a dałam mu czas i zużyłam prawie całe opakowanie. Krem mogę nazwać wielkim rozczarowaniem, nie będę tego ukrywać. O wiele lepiej od niego sprawdził się u mnie Arganowy krem pod oczy z Nacomi! Używając kremu z Nacomi, o wiele tańszego, polskiego kosmetyku, po jakimś czasie faktycznie zobaczyłam efekty i wypoczęte spojrzenie o poranku, wygładzoną skórę wokół oczu. Po kremie Kiehl's spodziewałam się podobnych lub jeszcze lepszych efektów, niestety niczego takiego nie dostrzegłam. Wiem, że ten kosmetyk ma wielu fanów, każda skóra jest inna i u każdego dany kosmetyk może sprawdzić się zupełnie inaczej. Jednak mnie rozczarował i żałuję wydanych na niego pieniędzy. Moją opinię znacie, poniżej zamieszczam Wam skład (nie znalazłam dokładnych list składników na stronie producenta) i musicie osądzić sami, czy jest to faktycznie kosmetyk wart zachodu i swojej wysokiej ceny.

INCI:
Water, Butyrospermum Parkii Butter / Shea Butter, Butylene Glycol, Tridecyl Stearate, Isodecyl Salicylate, Peg-30 Dipolyhydroxystearate, Tridecyl Trimellitate, Persea Gratissima Oil / Avocado Oil, Isocetyl Stearoyl Stearate, Propylene Glycol, Dipentaerythrityl Hexacaprylate/Hexacaprate, Sorbitan Sesquioleate, Magnesium Sulfate, Phenoxyethanol, Hydrogenated Castor Oil, Sodium Pca, Ozokerite, Methylparaben, Tocopheryl Acetate, Isopropyl Palmitate, Disodium Edta, Copper Pca, Butylparaben, Ethylparaben, Propylparaben, Zea Mays Oil / Corn Oil, Beta-Carotene.

Kiehl's Midnight Recovery Concentrate & Kiehl's Daily Reviving Concentrate

Kiehl's Midnight Recovery Concentrate, Kiehl's Daily Reviving Concentrate, Kiehl's Midnight Recovery Concentrate opinia, Kiehl's Daily Reviving Concentrate opinia,

I na koniec zostawiłam sobie wisienkę na torcie, czyli dwa słynne produkty marki Kiehl's: serum na noc Midnight Recovery Concentrate oraz na dzień Daily Reviving Concentrate, które kupiłam w zestawie. Chciałam zakupić najmniejszą pojemność Midnight Recovery Concentrate (zawsze tak robię), niestety w sklepie okazało się, że takiej nie ma. Przemiła Pani Ekspedientka starała się mnie przekonać, że zakup 15 ml koncentratu kompletnie się nie opłaca, a że ja już od dawna chorowałam na Midnight Recovery, to dałam się złamać i wyszłam z takim oto zestawem. Natychmiast rozpoczęłam testowanie, przecież lawendowe, magiczne serum na noc miało mi zagwarantować idealnie gładką cerę następnego ranka (:

Kiehl's Midnight Recovery Concentrate, Kiehl's Daily Reviving Concentrate, Kiehl's Midnight Recovery Concentrate opinia, Kiehl's Daily Reviving Concentrate opinia,

Tak jak wspominałam we wstępie, serum/koncentrat Midnight Recovery Concentrate powstało w 2010 roku i stało się ulubionym produktem klientów marki Kiehl's. Co takiego kryje się pod tą zagadkową nazwą? Czy to serum, czy koncentrat? Moim zdaniem jest to klasyczne, olejowe serum. Jest to mieszanka olejów, olejków eterycznych i innych substancji oraz ekstraktów o działaniu nawilżającym. W pielęgnacyjnym koncentracie na noc został zastosowany lawendowy olejek eteryczny o działaniu uspokajającym, a także regulującym produkcje sebum, skwalan, olej z wiesiołka i witamina E. Koncentrat ten został opracowany, aby potęgować proces odnowy komórkowej, który zachodzi najintensywniej pomiędzy północą a godziną 4:00 nad ranem, czyli ma odnawiać i pielęgnować naszą cerę, kiedy słodko śpimy. Olejek ten faktycznie ma subtelny, lawendowy zapach, który osobiście uwielbiam. Faktycznie wydaje się idealnym wyborem na wieczór! Moja skóra lubi olejki i często nakładam je w ramach nocnej pielęgnacji. Jak było z tym koncentratem? Po dokładnym oczyszczeniu buzi i stonizowaniu nałożyłam kilka kropli koncentratu na dłonie, roztarłam i nałożyłam na twarz wykonując krótki masaż. Zaraz po aplikacji wciąż miałam nieprzyjemne wrażenie czegoś na skórze. Oczywiście olejek nie wchłonął się całkowicie, ale dałam mu szansę i zastosowałam solo przed snem nie mogąc się doczekać tego, co zobaczę następnego dnia rano. O poranku skóra była lekko ściągnięta i jakby przesuszona... Na nosie i czole, w okolicy strefy T pojawiło się trochę wyprysków, zapchanych porów. Nie obwiniałam jednak serum i postanowiłam testować je dalej. Używałam go w różnych konfiguracjach: pod krem na noc, wmieszany z serum aloesowym, pomieszany z innym olejem. Niestety z każdym dniem moja twarz wyglądała gorzej i gorzej, aż pewnego dnia powiedziałam: dość! Krótko mówiąc, koncentrat Midnight Recovery mnie zapychał! Mój nos już dawno nie wyglądał tak źle, jak po użyciu tego kosmetyku. Grudki, zapchane pory, zaskórniki, to następnego ranka fundował mi ten magiczny, nocny koncentrat. Zdenerwowana schowałam go do szafki i po dłuższym czasie znów do niego wróciłam, a efekty były dokładnie takie same. Grudki, zapchanie, a na szyi nawet uczulenie, zaczerwienienie. Doprowadzanie skóry do dobrego stanu zajęło mi kilka tygodni. Nie mam uczulenia na olejki eteryczne, bo z uwielbieniem stosuję olejek z drzewa herbacianego w połączeniu z olejem jojoba (to mój sprawdzony zestaw ratunkowy). Nocnym koncentratem Kiehl's jestem do teraz mocno zawiedziona. Dookoła czytam na jego temat same ochy i achy, niestety ja nie mogę się podpisać pod żadną pozytywną recenzją. Za 15 ml serum zapłacimy w sklepie Kiehl's 105 zł.

INCI: 
Caprylic/capric Triglyceride, Dicaprylyl Carbonate, Squalane, Rosa Canina Fruit Oil, Oenothera Biennis Oil / Evening Primrose Oil, Simmondsia Chinensis Oil / Jojoba Seed Oil, Coriandrum Sativum Oil / Coriander Seed Oil, Tocopherol, Lavandula Angustifolia Oil / Lavender Oil, Pelargonium Graveolens Flower Oil, Linalool,Rosmarinus Officinalis Leaf Oil / Rosemary Leaf Oil, Citronellol, Geraniol, Lavandula Hybrida Oil, Cucumis Sativus Extract / Cucumber Fruit Extract, Curcuma Longa Extract / Turmeric Root Extract, Limonene, Citral, Sclareolide, Rosa Spp / Rose Flower Oil, Jasminum Officinale Extract / Jasmine Extract, Helianthus Annuus Seed Oil / Sunflower Seed Oil

Kiehl's Midnight Recovery Concentrate, Kiehl's Daily Reviving Concentrate, Kiehl's Midnight Recovery Concentrate opinia, Kiehl's Daily Reviving Concentrate opinia,

O serum na dzień Kiehl's Daily Reviving Concentrate nie będę się specjalnie rozpisywać, ponieważ użyłam go raptem kilka razy z obawy przed zapchaniem mojej skóry po wcześniejszych przygodach z jego nocnym bratem. Tutaj również mamy do czynienia z typowym, olejowym serum o energetyzującym, cytrynowo-imbirowym aromacie. Serum pobudzające na dzień wzmacnia mechanizmy obronne skóry, które mobilizują ją do walki ze szkodliwymi czynnikami, aby mogła zachować młodzieńczy i promienny wygląd przez cały dzień. Dodatkowo zapewnia ochronę przed utleniaczami, dzięki silnie działającej kompozycji olejków naturalnego pochodzenia, m.in. z korzenia imbiru, słonecznika oraz tamanu, aby skóra czuła się świeżo i była pełna energii. Serum na dzień okazało się dla mnie na ciężkie. Na dzień, pod makijaż wolę stosować lżejsze formuły. Serum Kiehl's nie znalazło u mnie zastosowania i po prostu po kilku dniach je odstawiłam. Może dla kogoś, kto lubi stosować oleje na dzień lub potrzebuje w ciągu dnia bogatszej formuły mogłoby się sprawdzić. U mnie pielęgnacja od Kiehl's wypadła bardzo słabo i niestety nie jestem zachęcona do dalszych zakupów. Serum na dzień, podobnie jak serum na noc, kosztuje 105 zł za 15 ml. 

INCI: 
Caprylic/Capric Tringlyceride, Dicaprytyl Ether, Dicaprytyl Carbonate, Squalane, Canola Oil, Helianthus Annuus Seed Oil, Unsaponifiables/Sunflower Seed Oil Unsaponifiables, Tocopherol, Limonene, Citrus Aurantium Dulcis Peel Oil/Orange Peel Oil, Coriandrum Sativum Seed Oil/Coriander Seed Oil, Calophyllum Inophyllum Seed Oil, Rosa Rubiginosa Seed Oil, Citrus Grandis Peel Oil/Grapefruit Peel Oil, Zingiber Officinale Root Oil/Ginger Root Oil, Linalool, Citral, Geraniol, Malpighia Punicifolia/Acerola Fruit Extract

Kiehl's Midnight Recovery Concentrate, Kiehl's Daily Reviving Concentrate, Kiehl's Midnight Recovery Concentrate opinia, Kiehl's Daily Reviving Concentrate opinia,Kiehl's Midnight Recovery Concentrate, Kiehl's Daily Reviving Concentrate, Kiehl's Midnight Recovery Concentrate recenzja, Kiehl's Daily Reviving Concentrate recenzja,Kiehl's Midnight Recovery Concentrate, Kiehl's Daily Reviving Concentrate, Kiehl's Midnight Recovery Concentrate opinia, Kiehl's Daily Reviving Concentrate opinia,

Podsumowując, Kiehl's to marka z wieloletnią tradycją, której niektóre kosmetyki produkowane są od lat o niezmienionej recepturze. Kiehl's na pewno zajmuje ważne miejsce w historii kosmetyków naturalnych i być może był nawet prekursorem kosmetyków z dobrym składem. Myślę jednak, że obecnie firma ta ma bardzo dużą konkurencję na rynku, jak również świadomość konsumentów znacznie wzrosła. Już nie wystarczy napisać na toniku Alcohol-Free, żeby zachęcić do jego zakupu. Smuci mnie, kiedy producent zapewnia, że jego produkt zawiera 99,8% naturalnych składników, a rzeczywistość jest zupełnie inna. Kolejny minus Kiehl's dostaje ode mnie za brak pełnej listy składników w ich sklepie internetowym. Mamy tam różne wskazówki, propozycje produktów, które możemy jeszcze dobrać, ale INCI brak. I, co najważniejsze, Kiehl's pochodzi jeszcze z tych czasów (ja takie pamiętam), kiedy natura była droga, natura czyli naturalne kosmetyki. Wszystko co certyfikowane, eco, bio, z olejami, ręcznie robione wpływało na cenę produktu i windowało cenę. W kolejnych latach producenci kosmetyków podchwycili trend i stworzyli wyjątkowe kosmetyki z lepszymi składami za niewygórowaną cenę. Już nie musimy kupować zagranicznych, drogich kosmetyków z tajemniczymi składnikami, aby pielęgnować swoją skórę w świadomy sposób. Jak doskonale wiecie, jestem orędowniczką polskich kosmetyków i naszych krajowych producentów. Z dumą wspieram naszą gospodarkę, małe przedsiębiorstwa i manufaktury. Oczywiście, zdarzają mi się skoki w bok (lubię też kosmetyki Rosyjskie Eo Laboratorie), ale jeżeli już mam wybierać, to zawsze kosmetycznie postawię na Polskę! Jeżeli chodzi o same kosmetyki Kiehl's i o produkty, które przetestowałam, czuję się rozczarowana, bo wyrzuciłam pieniądze w błoto. Nasz rodzimy Vianek, moim zdaniem, przebija kosmetyki marki Kiehl's o głowę i nawet przyznam, że wstyd mi, ponieważ połasiłam się i wydałam kupę kasy na amerykańskie luksusy, które okazały się klapą (: 

 "Cudze chwalicie, Swego nie znacie, Sami nie wiecie, Co posiadacie". Stanisław Jachowicz

Znacie kosmetyki marki Kiehl's? 
Dajcie znać jak się u Was sprawdziły!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za Twój komentarz, sprawiasz mi nim ogromną przyjemność oraz motywujesz do dalszego działania.
Na każdy komentarz staram się odpowiadać.
Zachęcam Cię również do obserwowania mojego bloga oraz śledzenia mojego profilu w aplikacji Instagram.