Lily Lolo Mineral Makeup | Naturalne szminki, błyszczyk & Mineral Starter


W dzisiejszym wpisie chciałabym Wam opowiedzieć więcej o mojej przygodzie z marką Lily Lolo, czyli czołowym producentem kosmetyków mineralnych z Wielkiej Brytanii. Marka Lily Lolo dostępna jest online np. w sklepie Costasy i dokładnie tam zakupiłam swoje kosmetyki. W asortymencie Lily Lolo znajdziemy m.in.: podkłady i pudry mineralne, korektory, róże i bronzery, palety cieni, szminki, błyszczyki oraz maskary do rzęs. Marka ta produkuje również pędzle i kosmetyki pielęgnacyjne. Dodatkowo dostępne są produkty w formie sypkiej lub prasowanej. Wszystkie produkty marki są zgodne z naturą i pozbawione drażniących substancji chemicznych, sztucznych barwników, parabenów, nanocząsteczek i wypełniaczy. Nie jest to moja pierwsza przygoda z makijażem mineralnym, bo z zamiłowaniem używam minerałów Annabelle Minerals (recenzja Get Set). Tym razem zdecydowałam się na szminki z lepszym składem, ponieważ moje usta są bardzo wymagające oraz błyszczyk. Miałam też wyjątkowe szczęście, bo w konkursie u Pauliny wygrałam zestaw miniaturek Mineral Starter Collection w kolorze Medium. Mogłam więc przetestować trochę więcej kosmetyków tej firmy i przyjść do Was z wyczerpującą recenzją! Zaciekawieni? Zapraszam!

 

 Lily Lolo Mineral Starter Collection Medium

  Lily Lolo Mineral Starter Collection Medium, Lily Lolo, Costasy, Lily Lolo podkład mineralny, minerały Lily Lolo,

Wygrałam zestaw startowy marki Lily Lolo, w skład którego wchodzą wersje mini podkładów Cookie, Warm Honey oraz Popcorn. Dodatkowo w zestawie znajduje się wersja mini pudru mineralnego Flawless Silk oraz pędzel Baby Buki. Wszystko to jest zapakowane w elegancki, czarno-biały kartonik. Estetyka opakowań kosmetyków tej marki bardzo do mnie przemawia i cieszy oko (: Znajdziemy tu cztery słodkie słoiczki i mały pędzelek, a wszystko to zostaje podane z dbałością o szczegóły i detale. Miniatury to najlepszy sposób na rozpoczęcie swojej przygody z kosmetykami mineralnymi. Właśnie tak odnalazłam swój ulubiony podkład z Annabelle Minerals. O minerałach Lily Lolo czytałam wiele pozytywnych recenzji i dostałam szansę, by móc przetestować je osobiście.   

  Lily Lolo Mineral Starter Collection Medium, Lily Lolo, Costasy, Lily Lolo podkład mineralny, minerały Lily Lolo,

Pędzelek Baby Buki od razu znalazł zastosowanie i zamieszkał w mojej wyjazdowej kosmetyczce, jako idealny pędzelek do zabrania w podróż. Nie mam mu nic do zarzucenia. Oprócz mniejszego kształtu nie różni się zbytnio od klasycznego pędzla Kabuki. Włosie jest miękkie i odpowiednio zbite, dzięki czemu możemy równomiernie rozprowadzić sypki produkt na twarzy. Jeżeli chodzi o resztę zestawu, to otrzymujemy trzy podkłady sypkie w kolorach  Cookie, Warm Honey oraz Popcorn i mineralny puder rozświetlający  Flawless Silk w słoiczkach o pojemności 0,75g. Wszystkie są dodatkowo zabezpieczone specjalną folią. Wybrałam zestaw Medium, ponieważ kierując się zdjęciami na stronie sklepu, jak i opisami na stronie i innymi swatchami stwierdziłam, że to właśnie będzie najlepszy wybór. Aby przybliżyć Wam kolorystykę mojej twarzy podpowiem, że obecnie jestem na poziomie Golden Fair z Annabell Minerals (zimą i wczesną wiosną używam Golden Fairest). Gama Golden z AM skierowana jest do skóry o ciepłym i lekko oliwkowym odcieniu i dokładnie taki kolor pasuje do mojej karnacji idealnie. A jak było z LL?

  Lily Lolo Mineral Starter Collection Medium, Lily Lolo, Costasy, Lily Lolo podkład mineralny, minerały Lily Lolo,
Podkład Lily Lolo Popcorn, puder Flawless Silk, podkład
Warm Honey i Cookie.
Celowałam w kolor Popcorn (czy ta nazwa nie jest apetyczna? :)), czyli ciepły, a nawet żółty beż. Niestety ten kolor podkładu okazał się być dla mnie zbyt żółty. Myślę, że bliżej mu do gamy Sunny z AM. Puder rozświetlający Flawless Silk jest praktycznie niewidoczny (i ma taki być). Używałam go kilka razy w klasycznym makijażu i muszę przyznać, że wygląda naprawdę pięknie jako puder, którym wykańczamy makijaż i omiatamy nim skórę. Puder ma jedwabistą konsystencję i dzięki zawartości rozpraszającej światło miki optycznie redukuje widoczność drobnych zmarszczek oraz niedoskonałości. Otrzymujemy dzięki niemu satynowe wykończenie i twarz nabiera zdrowego blasku. To naprawdę piękny efekt i chętnie sięgałam po niego wiosną, aby chociaż pudrem rozwiać tą wszechobecną wtedy szarość (: Jeżeli chodzi o dwa pozostałe kolory Warm Honey i Cookie, to niestety są dla mnie zdecydowanie za ciemne. Nawet po powrocie z wakacji kolory te dość mocno odcinały się na mojej twarzy i musiałam je mieszać z jaśniejszymi odcieniami. Mimo nie do końca odpowiednich odcieni, udało mi się kilka razy mieć podkład z Lily Lolo na twarzy i zauważyłam, że ich konsystencja jest odrobinę bardziej sucha niż minerałów z Annabelle Minerals. Miałam małe trudności z równomiernym nałożeniem produktu na twarz, który dość mocno się odznaczał, a ostatecznie całość wyglądała bardzo sucho, pudrowo. Odniosłam wrażenie, że podkłady te nie chcą trzymać się mojej skóry. Dodam, że aplikowałam je tak samo i na identyczną bazę, jak w przypadku minerałów od AM. Podkłady z LL cieszą się dużą popularnością i wydaje mi się, że o wiele lepiej sprawdziłyby się na skórze tłustej lub skłonnej do przetłuszczania. Moja mieszana, miejscami sucha skóra po prostu ich nie przyjęła. Jak widać każda marka kosmetyków mineralnych ma swoją formułę, dlatego warto testować różne firmy, aby znaleźć ten idealny podkład dla siebie (:

 

Lily Lolo Nude Allure, Scarlet Red i Peachy Keen

Lily Lolo Nude Allure, Lily lolo Scarlet Red, Lily lolo Peachy Keen, Lily Lolo szminka, Lily Lolo szminki, Lily Lolo błyszczyk,

Chyba najbardziej z całej oferty Lily Lolo ciekawiły mnie naturalne szminki do ust oraz czekoladowe błyszczyki. Słyszałam o nich wiele dobrego, jak również gama kolorystyczna tych produktów bardzo do mnie przemawia. Składając swoje pierwsze zamówienie na Costasy poszłam więc w klasykę z nutką ekstrawagancji (: Wybrałam piękny, dzienny odcień Nude Allure, malinową czerwień Scarlet Red oraz brzoskwiniowy błyszczyk ze złotymi drobinkami (podobno moda na nie wraca :)) Peachy Keen. Moje usta są bardzo wymagające, łatwo można je przesuszyć i wiele klasycznych szminek potrafiło zrobić im krzywdę, dlatego też skłoniłam się ku naturalnym produktom do ust.

Lily Lolo Nude Allure, Lily lolo Scarlet Red, Lily lolo Peachy Keen, Lily Lolo szminka, Lily Lolo szminki, Lily Lolo błyszczyk,

Szminki z oferty Lily Lolo posiadają klasyczną, nawilżającą, kremową formułę. Mimo to dają zaskakująco dobre krycie! Każdy odcień daje piękny, naturalny połysk. Ponadto, dzięki zawartości witaminy E oraz ekstraktu z rozmarynu pomadki Lily Lolo odpowiednio odżywiają usta. Ostatnio przeprosiłam się z matem na ustach, ale po kilku dniach intensywnego noszenia, nie oszukujmy się, wysuszającej pomadki, moje usta potrzebują odpoczynku i wtedy chętnie sięgam po te kremowe. Szminki Lily Lolo są bardzo komfortowe na ustach, nie wysuszają ich, wręcz sprawiają wrażenie nawilżającego balsamu. Pomadki zastosowane na kredkę całkiem długo się utrzymują, spokojnie wytrzymują na ustach kilka godzin, kiedy nie spożywamy posiłków. Mimo kremowej formuły nie rozlewają się poza kontur ust, nie pozostają na zębach, ładnie się zjadają i nie posiadają zapachu. Podoba mi się również ich czarno białe, proste, stylowe opakowanie. 

Lily Lolo Nude Allure

Lily Lolo Nude Allure, Lily lolo Scarlet Red, Lily lolo Peachy Keen, Lily Lolo szminka, Lily Lolo szminki, Lily Lolo błyszczyk,

Zacznijmy od szminki Lily Lolo Nude Allure, która moim zdaniem jest najpiękniejszym kolorem nude, jaki kiedykolwiek miałam i widziałam. Producent opisuje go jako naturalny, lekko brzoskwiniowy beż. Spokojny, neutralny odcień. Jak dotąd miałam duży problem ze znalezieniem dla siebie odpowiedniej pomadki w odcieniu nude. Moje usta same w sobie mają dość intensywny kolor, więc wszelkie jasne pomadki, nudziaki są na nich niemal niewidoczne. Nie przepadałam też za efektem korektora na ustach (: Beżową, dzienną pomadkę lub taką, którą można nałożyć do ciemniejszego makijażu oka, bardzo chciałam mieć w swojej kolekcji. I tak, totalnie w ciemno, wybrałam Nude Allure. To idealny nude! Nie jest zbyt ciepła (nie powoduje efektu żółtych zębów) ani zbyt zimna (efekt trupich ust gotowy). Kolor jest idealnie wyważony, a na moich ustach zyskuje delikatnie różowe nuty. To kolor, który zdobi i podkreśla kształt naszych ust. Nude Allure jest całkowicie kremowa, nie zawiera drobinek, mimo to nadaje subtelny blask. Lubię stosować pod nią konturówkę, idealnie pasuje do niej kredka z Essence Soft Contouring 02 Nude Painting. Wszystkim wielbicielkom ust w kolorze nude kolor Nude Allure z Lily Lolo gorąco polecam. Będziecie zachwycone ♥

Lily Lolo Nude Allure, Lily lolo Scarlet Red, Lily lolo Peachy Keen, Lily Lolo szminka, Lily Lolo szminki, Lily Lolo błyszczyk, Lily Lolo Nude Allure na ustach,
Lily Lolo Nude Allure 






Lily Lolo Nude Allure, Lily lolo Scarlet Red, Lily lolo Peachy Keen, Lily Lolo szminka, Lily Lolo szminki, Lily Lolo błyszczyk,

Błyszczyki Lily Lolo posiadają smakowity, czekoladowy smak, który absolutnie nie jest sztuczny, powiedziałabym nawet, że jest to zapach dobrej jakości gorzkiej czekolady. Dodatkowo zawierają witaminę E i olejek jojoba. Jest to więc kosmetyk o właściwościach pielęgnacyjnych i spokojnie można go używać zamiast nawilżającego balsamu. Z myślą o szmince Nude Allure wybrałam błyszczyk w kolorze brzoskwini, czyli Lily Lolo Peachy Keen. Solo błyszczyk ten jest niemal niewidoczny i lubię go stosować właśnie w duecie z pomadką w kolorze nude jako topper. Nie jest to klasyczny błyszczyk, ponieważ zawiera on delikatne, złote drobinki, które są niewyczuwalne na ustach.

Lily Lolo Nude Allure, Lily lolo Scarlet Red, Lily lolo Peachy Keen, Lily Lolo szminka, Lily Lolo szminki, Lily Lolo błyszczyk,

Przyznaję, że odrobinę obawiałam się tego efektu, ale na ustach błyszczyk ten prezentuje się naprawdę ładnie i w zestawieniu z Nude Allure tworzy zgrany duet. Kosmetyk ten ma odpowiednią konsystencję, łatwo się aplikuje i absolutnie się nie klei. Jest niesamowicie przyjemny na ustach, a smakowity zapach i smak umila każdą aplikację. Dodatkowo proste, przezroczyste opakowanie z klasycznym aplikatorem cieszy oko. Myślę, że nie jest to mój pierwszy i ostatni błyszczyk z tej marki. Jego właściwości nawilżające są satysfakcjonujące i z chęcią sięgnę po inny, klasyczny kolor do stosowania solo zamiast nawilżającej pomadki do ust (: 

Lily Lolo Nude Allure, Lily lolo Scarlet Red, Lily lolo Peachy Keen, Lily Lolo szminka, Lily Lolo szminki, Lily Lolo błyszczyk,  Lily lolo Peachy Keen na ustach,
Błyszczyk Lily Lolo Peachy Keen nałożony na pomadkę Nude Allure

 

Lily Lolo Scarlet Red

Lily Lolo Nude Allure, Lily lolo Scarlet Red, Lily lolo Peachy Keen, Lily Lolo szminka, Lily Lolo szminki, Lily Lolo błyszczyk,

Ostatnia szminka Lily Lolo to malinowa czerwień o dumnej nazwie Scarlet Red. Od czasu do czasu lubię nałożyć czerwień, zwykle jednak stawiałam na jej chłodniejsze i ciemniejsze, wiśniowe odcienie. Tym razem miałam ochotę na bardziej codzienną czerwień, którą spokojnie możemy nosić do pracy, nie tylko podczas większych wyjść. Scarlet Red właśnie taka jest! To ciepły odcień czerwieni, który jest wręcz idealny na wiosnę i który jest totalnie niezobowiązujący, możemy go nosić nawet do jeansów i trencza - paryski szyk (: Szminka bardzo dobrze kryje, ale żeby nałożyć ją idealnie zawsze stosują pod nią konturówkę. Odpowiedni kolor znalazłam również w szafie Essence i zakupiłam kredkę Soft Contouring 05 Melt your heart. Pomadka Lily Lolo Scarlet Red podobnie jak poprzedniczka pozostawia na ustach delikatny blask. Dostrzegam w niej mikroskopijne drobinki, które są jednak niemal niewidocznie i jedynie sprawiają, ze nasze usta wyglądają na soczyste i nawilżone. Zobaczcie sami (:

Lily Lolo Nude Allure, Lily lolo Scarlet Red, Lily lolo Peachy Keen, Lily Lolo szminka, Lily Lolo szminki, Lily Lolo błyszczyk, Lily lolo Scarlet Red na ustach,
Lily Lolo Scarlet Red

Podsumowując, przygodę z kosmetykami mineralnymi angielskiej marki Lily Lolo uznaję za udaną. Mimo że kolory podkładów z zestawu startowego okazały się dla mnie nieodpowiednie, to mogłam wypróbować ich formułę i sprawdzić, jak zachowują się na mojej twarzy. Największym pozytywnym zaskoczeniem okazały się naturalne produkty do ust, które są fenomenalne i każda posiadaczka wymagających ust, skłonnych do przesuszeń na pewno je doceni. Mamy tu do czynienia z pięknym kolorem oraz z właściwościami pielęgnacyjnymi. Pomadką w odcieniu Nude Allure jestem wręcz zauroczona. Wydaje mi się, że na naszym rynku niestety brakuje dobrych kosmetyków do ust z lepszym składem. Coś czuję, że chętnie sięgnę po inne propozycje od Lily Lolo, kuszą mnie ich mineralne kosmetyki prasowane, takie jak róże, bronzery i rozświetlacze. Z chęcią w przyszłości powiększę swoją kolekcję (:

Znacie kosmetyki mineralne marki Lily Lolo?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za Twój komentarz, sprawiasz mi nim ogromną przyjemność oraz motywujesz do dalszego działania.
Na każdy komentarz staram się odpowiadać.
Zachęcam Cię również do obserwowania mojego bloga oraz śledzenia mojego profilu w aplikacji Instagram.