Ulubieńcy jesieni ☂ | Wrzesień & październik


Listopad! Jesień nas w tym roku rozpieszcza (: Ja również przychodzę poprawić Wam nastroje i będzie mi miło przedstawić Wam  moich ulubieńców z dwóch ubiegłych miesięcy, czyli z września i października.
Będzie trochę makijażu, trochę pielęgnacji i pięknych zapachów. 
Zapraszam na herbatę!

 

Pielęgnacja stóp po lecie

Balea Hornhaut Reduzier Creme, Balea, Balea krem do stóp, co kupić w drogerii dm,

Moje stopy po wakacjach były w opłakanym stanie. Szukając czegoś, co w miarę szybko upora się z problemem, natknęłam się w drogerii DM na krem do stóp Balea z kwasami owocowymi.

Krem pięknie, owocowo pachnie, nie jest to zapach typowy dla kremu do stóp. Szybko się wchłania i nie klei się na stopach, nie pozostawia tłustej warstwy. Już po pierwszym użyciu zauważyłam sporą różnice w wyglądzie moich pięt! Skóra na stopach stała się odczuwalnie gładsza i miększa. W duecie w naturalnym pumeksem Hammam ten krem w kilka tygodni doprowadził moje stopy do porządku.

Uważam, że Balea Hornhaut Reduzier Creme to dobry produkt w korzystnej cenie. Polecam na niego zerknąć podczas wizyty w drogerii DM (:

 

 

Walka z przebarwieniami

Pharmeceris T krem z 5% kwasem migdałowym, Płyn bakteriostatyczny z Pharmaceris T,

Jesień to dobry czas na walkę z przebarwieniami. Na początku jesieni moja cera potrzebowała pomocy. Przebarwienia i wypryski w większej ilości niż zwykle - to to, z czym przyszło mi się zmierzyć. W tym ciężkim okresie sięgnęłam po znane i lubiane przeze mnie kosmetyki, po serię Pharmaceris T. Produkty te były już na blogu, pokazywałam Wam je w poście Skóra na detoksie. Kwas migdałowy, do którego Was serdecznie odsyłam.

Pharmeceris T krem z 5% kwasem migdałowym jak zawsze mnie nie zawiódł! Krem ten sprawia, że już po kilku użyciach cera staje się gładsza, a zmiany i przebarwienia zmniejszone.  

Płyn bakteriostatyczny z Pharmaceris T to doskonałe uzupełnienie kuracji kremem z kwasem. Po wieczornym demakijażu przemywałam płynem najbardziej problematyczne miejsca, jak broda, żuchwa, czoło i faktycznie wszelkie niespodzianki w tych miejscach o wiele szybciej się goiły. Płyn bakteriostatyczny dobrze się sprawdza również do stosowania na dekolt oraz plecy.

Po raz kolejny zestaw ten pomógł doprowadzić moją cerę do porządku. Na pewno będę wracać do tych dobrych, polskich dermokosmetyków.


Ultradelikatny demakijaż

Sylveco arnikowe mleczko oczyszczające, Vianek nawilżająca emulsja myąca do twarzy, Vianek nawilżający tonik - mgiełka, Vianek seia nawilżająa, Vianek seria niebieska,

Kuracja dermatologiczna to nie żarty. Moja skóra się zmieniła i ma aktualnie inne potrzeby. Cera stała się miejscami bardzo sucha i reaktywna, wrażliwa. Muszę się z nią obecnie obchodzić bardzo delikatnie, a czymś trzeba oczyszczać skórę. Kolejny raz sięgnęłam po znaną mi markę i postawiłam na Sylveco (Vianek).

Mój demakijaż zaczynam od mleczka, a dokładnie od Arnikowego mleczka oczyszczającego od Sylveco. To gęste i treściwe mleczko składa się praktycznie z samych olejów, nie ma w sobie żadnych środków myjących i spokojnie można je potraktować jako olejek w oczyszczaniu skóry olejami (OCM). Mleczka używam dwukrotnie: najpierw masuję nim suchą twarz i zbieram wacikiem rozpuszczony makijaż, następnie dokładam kolejną porcję i po krótkim masażu zmywam całość wodą. Mleczko to, wcześniej przeze mnie niedoceniane, jest najdelikatniejszą formą demakijażu! Produkt ten dobrze rozpuszcza makijaż, nie powoduje zbędnych podrażnień i pozostawia skórę niesamowicie miękką i ukojoną.

Kolejny krok to dogłębne oczyszczenie, czyli mycie twarzy. Do mycia mojej wrażliwej skóry doskonale sprawdza się Nawilżająca emulsja myjąca z niebieskiej serii Vianek. Tej emulsji już kiedyś miałam przyjemność używać i, uwaga, nie byłam z niej zadowolona! Wydawało mi się, że ten produkt nie myje, nie zmywa makijażu i ma zbyt intensywny zapach. Obecnie zmieniły się moje preferencje i potrzeby. Emulsja nawilżająca dobrze radzi sobie z resztkami mleczka oraz makijażu. Po zmyciu wodą pozostawia delikatną, ochronną powłoczkę, która absolutnie mi nie przeszkadza. Emulsji używam również do mycia twarzy rano i może dlatego tak szybko mi się skończyła (: Już mam w użyciu drugie opakowanie. Jedyną jej wadą jest zbyt intensywny, perfumowany zapach, ale można się do niego przyzwyczaić.

Ostatnim krokiem w demakijażu jest tonizacja. Do kompletu z mleczkiem zakupiłam nawilżający tonik-mgiełkę do twarzy. Ten tonik to idealne zakończenie mojego ultradelikatnego demakijażu. Po zmyciu kosmetyków kolorowych i dogłębnym oczyszczeniu skóry, spryskuję hojnie twarz tym tonikiem. Moja skóra wręcz piła ten tonik! Podoba mi się forma mgiełki, co oszczędza mojej cerze pocierania wacikiem. Toniku używałam z przyjemnością rano i wieczorem, a także w ciągu dnia. Nawilżający tonik przywracał mojej skórze równowagę, łagodził zaczerwienienia i podrażnienia i był dodatkową dawką, tak potrzebnego teraz mojej skórze, nawilżenia. Jedyny zarzut mam znów do zapachu, który jest dość intensywny i jakby cukierkowy, przypominający kosmetyki drogeryjne.

Nawilżająca, niebieska seria z Vianek to doskonała propozycja przy kuracjach dermatologicznych, łuszczącej się, suchej, reaktywnej skórze. Zanim polecicie do apteki po dermokosmetyki z wielkich koncerów o niepewnych składach, to może warto skusić się na nasz polski Vianek powszedni (:

 

Naturalna pielęgnacja. Magia Resibo

Resibo Energetyzująca esencja odmładzająca, Resibo, resibo miejski krem ochronny, Resibo krem pod oczy,

Nie ukrywam, że ja, jak i moja skóra, kochamy Resibo. Kosmetyki tej marki sprawdzają się u mnie zawsze i wszystko, co dotychczas miałam okazję przetestować, znajdowało się prędzej czy później w ulubieńcach.

W ubiegłych miesiącach doceniłam krem pod oczy z Resibo, który wspaniale się sprawdza pod makijażem. Ten lekki krem, nakładany rano, faktycznie delikatnie rozjaśnia okolice pod okiem i widocznie je wygładza. Kocham zapach tego kosmetyku. Ten produkt zasługuje na osobny wpis.

Na osobny wpis zasługuje również Miejski krem ochronny z Resibo. O ile w Austrii jakość powietrza jest całkiem dobra, to o polskim powietrzu nie można tego powiedzieć. Dzięki temu produktowi czułam się dodatkowo ochroniona przed wszelkimi, groźnymi zanieczyszczeniami, które na mnie czyhają (: Krem chroni mnie dodatkowo przed szkodliwym promieniowaniem ekranu komputera czy smartfona, przed którymi spędzam wiele czasu. Jest to kosmetyk ciekawy i, poprzez zastosowane składniki, innowacyjny. W użytkowaniu jest to dobrze nawilżający, lekki krem na dzień. Krem miejski sprawdza również się pod makijażem, tym zwykłym, jak i tym mineralnym, i cały dzień utrzymuje odpowiedni stopień nawilżenia skóry.

Ulubieńcem października jest Resibo Energetyzująca esencja odmładzająca! Pod koniec września esencja miała swoją premierę i do tego czasu podbiła wiele niewieścich (i nie tylko) serc (: Nie miałam najmniejszych obaw, aby ją nałożyć na moją podrażnioną, problematyczną skórę. Efekty mnie zaskoczyły! Ta esencja ma działanie lepsze niż niejedna maseczka do twarzy, jest niczym superfood dla skóry. Po aplikacji esencji skóra wygląda jak po jakimś profesjonalnym zabiegu w salonie kosmetycznym. Skóra jest gładka, napięta i pełna naturalnego blasku. Produkt ten wycisza wszelkie podrażnienia i zaczerwienienia przywracając skórze jednolity koloryt. To jeden z lepszych kosmetyków, jakich używałam w tym roku. Brawo Resibo! Czapki z głów!

 

Naturalny podkład, satynowe pomadki & zapach szałwii i morskiej bryzy

podkład Deborah Formula Pura w kolorze 02 Beige, Pomadki Golden Rose Soft & Matte Creamy Lip Color, Jo Malone Wood Sage & Sea Salt Cologne,

Zdenkowałam podkład Deborah Formula Pura w kolorze 02 Beige. Zużyłam go do ostatniej kropli, co w przypadku podkładów rzadko się u mnie zdarza, bo tak mi się podobał. To bardzo dobry, nawilżający podkład o dobrym poziomie krycia. Jego krycie można stopniować niemal do pełnego, bez obaw o efekt maski. Podkład Deborah wygląda na twarzy pięknie, tworzy niemal efekt flawless. Jest komfortowy na skórze, praktycznie niewyczuwalny. Kolor 02 Beige posiada ładne, żółte tony i na pewno ma wiele wielbicielek (: Dodatkowo podkład ten pachnie jak słodkie kakao. Moim zdaniem to jedna z ciekawszych, podkładowych propozycji z drogerii Rossmann.

Pomadki Golden Rose Soft & Matte Creamy Lip Color zawładnęły moją kosmetyczką, toaletką i sercem! Nie pamiętam, kiedy miałam aż trzy kolory tego samego kosmetyku. Te szminki to miłość od pierwszego użycia i wciąż niezmiennie kocham się w ciepłym kolorze 104. Wśród bogatej palety barw wytypowałam idealny, głęboki odcień na jesień, czyli 113. Skusiłam się również na chłodną, elegancką czerwień o numerze 115. Powtórzę się i napiszę jedynie, że te płynne szminki pięknie wyglądają na ustach, nie wysuszają ich i, zastosowane na konturówkę, są trwałe. Na wiosnę na pewno powiększą swoją kolekcję o kilka nowych odcieni (:

Mój nowy zapach na jesień i tym samym nowa miłość, to woda kolońska od Jo Malone Wood Sage & Sea Salt. Poszłam do Douglas jedynie sprawdzić i powąchać tą nowość, a wyszłam z małym flakonem perfum. Do teraz jestem zaskoczona swoim wyborem, bo zazwyczaj na tę porę roku wybieram cięższe kompozycje, takie jak Si Armani czy CK Euphoria. Tym razem wybrałam dla siebie świeży, niejednoznaczny zapach o męskiej nucie. Jo Malone Wood Sage & Sea Salt Cologne to kompozycja drzewna z dodatkiem morskiej soli. Mokra szałwia ze świeżo podlanego ogrodu oraz słona nuta morskiej bryzy - to właśnie ten zapach. Jest jednocześnie rześki i otulający, idealny na dzień. Ale jest w nim też coś eleganckiego, jak majestatyczne morskie fale. Chętnie używam tego zapachu na bardziej oficjalne okazje. Bardzo mi się podoba możliwość łączenia ze sobą zapachów Jo Malone, tzw. Fragrance combining i wyczuwam tutaj dłuższą znajomość z marką.


Tak się prezentują moi ulubieńcy jesieni ☂

Znacie te kosmetyki? 
A może coś szczególnie utkwiło Wam w pamięci? 
Dajcie znać w komentarzach!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za Twój komentarz, sprawiasz mi nim ogromną przyjemność oraz motywujesz do dalszego działania.
Na każdy komentarz staram się odpowiadać.
Zachęcam Cię również do obserwowania mojego bloga oraz śledzenia mojego profilu w aplikacji Instagram.