Capsule wardrobe | Pokochaj swoje ubrania | Moja droga od szafiarki do minimalistki


Ten wpis planowałam od dawna! Nadchodzi wiosna, a to oznacza porządki w garderobie! Na pewno wiele z Was czeka już na moment, w którym wreszcie zrzucimy płaszcze i swetry i wskoczymy w lekkie sukienki i botki (: Ja też na to czekam! 

Zależało mi więc, aby ten wpis pojawił się właśnie teraz, w okresie, w którym wprowadzamy zmiany w swojej szafie. Czasem może to być kilka nowych dodatków, lekkie odświeżenie, a czasem totalna metamorfoza. Ale zanim zaczniecie wyrzucać z szafy stare ubrania i pobiegniecie do sklepu po nowe, trendowe części garderoby, najpierw zapraszam Was do lektury!

W tym wpisie chciałabym Wam opowiedzieć o mojej przemianie i o tym jak to zrobiłam, że zawsze mam się w co ubrać! Pokażę Wam jak z szafiarki i ciuchowej zakupoholiczki stałam się świadomą posiadaczką ubrań i jak udało mi się stworzyć kapsułkową garderobę. Chętnie opiszę Wam czym się prowadzę przy wyborze ubrań i jak zbudowałam swoją bazę. Lubię swoje ubrania i to one najlepiej opowiadają moją historię! Zapraszam!


 Historia mojej garderoby

capsule wardrobe, jak stworzyć capsule wardrobe, jak polubić swoje ubrania, funkcjonalna szafa, szafa kapsułkowa,
Zawsze lubiłam ubrania! 
Ubrania były dla mnie sposobem na wyrażenie siebie i podkreślenie swojej indywidualności. Zwykle również starałam się wyglądać odpowiednio do okazji, inaczej ubierałam się do szkoły, a inaczej na szkolną dyskotekę (: Od zawsze miałam świadomość tego, że strój dużo o nas mówi. W szkole podążałam za obecnymi trendami, ale nigdy specjalnie nie wybijałam się przed szereg. 

Rewolucja nastała, kiedy wyprowadziłam się z domu rodzinnego na studia do innego miasta. Nagle otworzyły się przede mną wielkie galerie handlowe. Wszystkiego było dużo, było kolorowo i tanio. Zaczęłam kupować ubrania za pieniądze, których nie miałam... Kupić, żeby kupić.

W tym czasie poznałam popularny portal Szafa.pl, gdzie można było kupić używane lub nowe rzeczy i się nimi wymieniać. Totalnie tam przepadłam! Zobaczyłam, że niewielkim kosztem mogłam mieć najmodniejsze modele ubrań z sieciówek. Wystawiłam swoje ubrania, wysyłałam i odbierałam paczki, ubrania przepływały przez moje ręce. To było niemal jak hazard. Nie pamiętam rzeczy, które wtedy nosiłam. Prawdopodobnie były to wiele "modnych" niepasujących do siebie ubrań. Praktycznie 80% rzeczy z wymianek na mnie nie pasowało, więc wracały dalej w obieg.

Coraz częściej zdarzały się sytuacje, kiedy nie miałam się w co ubrać. Wyjazd za miasto ze znajomymi? Nie miałam odpowiedniej kurtki i butów, jeansów. Wypad w góry? Wypad na majówkę? Miałam tony upolowanych za bezcen marynarek, obcasów, topów i bluzek, ale to nie była funkcjonalna garderoba. Nigdzie nie dało się w tym chodzić...

Zakupy w sklepie stacjonarnym również były dla mnie wyzwaniem. Szyld z napisem "SALE" działał na mnie jak światełko na robaczka. Leciałam do sklepu i musiałam kupić! Przecież to "tylko" 20 zł. Problem zauważył też mój Chłopak (wciąż ten sam:)), który podczas wspólnych zakupów zadawał mi podstawowe pytania: "Masz to do czego założyć?", "Gdzie będziesz w tym chodzić?", "Masz na to pieniądze?". Oczywiście te pytania okropnie mnie irytowały! Myślałam, że jest złośliwy i po prostu stara się popsuć mi zakupy. Prawda była jednak taka, że podczas studiów żyliśmy skromnie i to On pilnował naszego budżetu, a ja przepuszczałam sporo pieniędzy na "szmatki".

W swoim życiu przeżyłam kilka przeprowadzek, ale kilka lat temu miała miejsce ta najważniejsza, która zmieniła moje życie. Rozpoczęła się wtedy rewolucja w moim życiu, w mojej głowie. Spojrzałam na swoją szafę, na jej zawartość, a była to wtedy nijaka mieszanka ubrań biurowych z ciuchami po domu . Otworzyłam się na zmiany, podjęłam wyzwanie i potem wszystko już popłynęło jak na fali.

W tym trudnym okresie, magicznym zrządzeniem losu, wpadła w moje ręce książka Joanny Glogazy: Slow Fashion. Modowa Rewolucja. Czytałam tę książkę w pociągu jadąc na majówkę do rodzinnego domu i wtedy znów, podczas pakowania, pojawił się problem braku casualowych, luźniejszych ubrań. Chłonęłam historię Joanny i czułam, jakbym czytała o sobie. Wszystko robiłam źle i nie tak, to była gorzka i pouczająca prawda. Z majowego weekendu wróciłam odmieniona.

Czas zmian. Budowanie bazy

capsule wardrobe, jak stworzyć capsule wardrobe, jak polubić swoje ubrania, funkcjonalna szafa, szafa kapsułkowa,

Zanim zaczęłam pakowanie przeprowadzkowych katonów, najpierw wzięłam worek i, żegnając się z dawnym życiem, zaczęłam odkładać ubrania. Korzystałam z praktycznych porad Joanny, nie czułam wyrzutów sumienia. Nie przywiązuję się do ubrań, nie zostawiam ich na lepsze czasy. 

Ubrania, w których od dłuższego czasu nie chodziłam, które na mnie nie pasowały, coś mi w nich nie odpowiadało - wrzuciłam do worka i oddałam. Bardzo zniszczone sztuki - wyrzuciłam. Zostawiłam sobie jedynie bazę rzeczy, w których chodziłam stale, takie podstawy garderoby, żebym miała się w co ubrać przed rozpoczęciem kompletowania prawdziwej, praktycznej szafy.

Zaczynając od nowa mamy czystą kartkę.

Ja również wyjęłam dużą, białą kartkę i zaczęłam pisać. Mając mniej dokładnie widziałam, czego mi brakuje. Prowadząc się wskazówkami z książki, chciałam zbudować dobrą podstawę, bazę, która pozwoli mi potem na stworzenie idealnej garderoby. 

Na mojej liście podstaw znalazły się m.in.:
  • czarna, skórzana ramoneska, 
  • jeansowa kurtka, 
  • beżowy, wełniany płaszcz, 
  • biały, bawełniany T-shirt, 
  • czarne i granatowe jeansy rurki, 
  • szary, wełniany sweter, 
  • czarny golf,
  • skórzane botki na obcasie,
  • sportowe buty,

Te rzeczy to nic wymyślnego. Ale ja właśnie takich sztuk nie miałam w swojej szafie! Wiem, że ciągłe pisanie o podstawach garderoby może już być nudne. Ja jednak uwierzyłam w tę metodę i to faktycznie działa. Starałam się również zwracać szczególną uwagę na wykonanie bazowych ubrań i materiały.  

Ustaliłam twardo swoje zasady. Odstępstw od nich do dzisiaj żałuję!
  • buty miękkie, wykonane z naturalnej skóry,
  • torebki tylko i wyłącznie skórzane, 
  • koszulki i topy z bawełny, 
  • swetry, czapki i szaliki z wełny,
  • kurtki z kapturem,

Zaczynając od nowa, żeby było mi łatwiej, określiłam również swoją bazę kolorystyczną:
  • czerń (spodnie, buty, dodatki),
  • biel (koszule, T-shirty, swetry),
  • szarość (wełniany sweter, bluzki, marynarki),
  • niebieski (niebieskość jeansu, granat jeansu),

Tak uzbrojona w listę udałam się na zakupy. Początki nie były łatwe, ponieważ ciężko jest wyzbyć się starych przyzwyczajeń. Wciąż ciągnęło mnie do bylejakości. 

Moje pierwsze zakupy polegały na mierzeniu! Mierzenie nic nie kosztuje, a mogłam wtedy zobaczyć się w dobrym lustrze w różnych krojach i kolorach. Właśnie tak odkryłam kolejne kolory, w których wyglądam i czuję się dobrze: butelkowa zieleń, wiśniowa czerwień, ciemny, ciepły fiolet. Byłam wytrwała! Szarego, wełnianego swetra z warkoczami szukałam kilka miesięcy! Cierpliwość się opłaciła, bo znalazłam dokładnie to, czego szukałam i to w sklepie za rogiem. Ten sukces utwierdził mnie w przekonaniu, że upór ma znaczenie, bo ten sweterek z miejsca stał się moim ulubionym i jest nim nadal.

Listy trzymałam się kurczowo przez długi czas. Oczywiście czasem pozwalałam sobie na małe eksperymenty, ale zwykle kończyło się na przymierzalni (: Kiedy moja szafa była już kompletna, a większość pozycji z listy odhaczona, zaczęłam dopisywać do niej kolejne, bardziej wymyślne punkty. 

 

Medytacja w przymierzalni

capsule wardrobe, jak stworzyć capsule wardrobe, jak polubić swoje ubrania, funkcjonalna szafa, szafa kapsułkowa, wełniana spódnica, marynarka w kratę, szara torebka wittchen,

Tak, chodzę na zakupy do sklepów stacjonarnych. Udaję się zwykle po jedną, konkretną rzecz, więc nie rozpraszam się i nie oglądam sukienek, kiedy szukam spodni. Szanuję swój czas. Rzecz muszę przymierzyć, dotknąć, zrobić sobie zdjęcie (tak!) i pomyśleć. 

Nad czym Hellojza duma w przymierzalni? 

Jeżeli mierzę rzecz, która ma być dodatkiem do mojej bazy, to wizualizuję sobie, do czego tą daną rzecz będę zakładać, do czego pasuje. Znam swoją szafę bardzo dobrze, każdą sztukę, więc totalnie nie mam z tym problemu. Przykład? Dwurzędowa marynarka w kratę. W najprostszym zestawieniu połączę ją z czarnym golfem, czarnymi rurkami i brązowymi butami. Marynarka nie będzie czekać, aż "coś" do niej kupię. Od razu zaczyna funkcjonować w mojej szafie. Ubrania nie czekają na lepszy czas, noszę je często, chętnie i wcale ich (i na nich) nie oszczędzam (:

capsule wardrobe, jak stworzyć capsule wardrobe, jak polubić swoje ubrania, funkcjonalna szafa, szafa kapsułkowa, czarny golf, kilka sposóbów na czarny golf, plisowana spódnica, spódnica butelkowa zieleń,

Dla własnego bezpieczeństwa unikam wyprzedaży. Pisałam Wam kiedyś o tym przy okazji serii Smartshopping. Idąc za zakupy podczas szalejących wyprzedaży, na pewno kupię coś totalnie spoza listy i ta rzecz zwykle wtedy nie pasuje do reszty garderoby. Oczywiście całkowicie inaczej zachowuję się w sytuacji, kiedy pozycja z mojej listy jest obecnie przeceniona. Wtedy cieszę się z korzystnego zakupu, jak w przypadku tej pięknej, plisowanej spódnicy.

 

Funkcjonalna garderoba

capsule wardrobe, jak stworzyć capsule wardrobe, jak polubić swoje ubrania, funkcjonalna szafa, szafa kapsułkowa, czarny golf, kilka sposóbów na czarny golf, beżowy wełniany płaszcz, camelowy płaszcz,

Kiedy zauważyłam, że moja garderoba to faktycznie capsule wardrobe? Mogłam to doskonale dostrzec podczas częstych wyjazdów. Pakowanie zajmuje mi obecnie mniej czasu i jestem gotowa na każdą okoliczność. Zbudowałam bazę, dzięki której czuję się pewnie. Plan wycieczki to najpierw zwiedzanie, a potem spotkanie i kolacja? Nie ma problemu? Do walizki wrzucam wygodne buty i spodnie, a na wieczór sukienkę i botki na obcasie. Moje ubrania doskonale się uzupełniają, wszystkie elementy do siebie pasują. To gwarantuje mi komfort każdego ranka (:

Fajnie jest wyglądać fajnie, ale też porządnie. 

Śledzę trendy, ale nie dążę ślepo za modą. Oczywiście niektóre modne elementy staram się przemycać do swojej garderoby w ten sposób ją odświeżając. Wybierając ubrania starałam się, żeby były ponadczasowe i, co najważniejsze, idealnie podkreślające moją osobowość. Elegancja i minimalizm, chyba takimi przymiotnikami opisałabym swój obecny styl. Styl cięgle ewoluuje, każdego roku jesteśmy inni.

Ubrania obecnie wybieram mądrze. Ważny jest dla mnie materiał i krój. Zwracam szczególną uwagę na detale. Dodatkowo liczy się dla mnie praktyczność danego elementu garderoby. Wełniana spódnica sprawia, że wyglądam profesjonalnie i ultra kobieco, ale również gwarantuje mi ochronę przed chłodem w zimny dzień oraz jest odporna na zabrudzenia. Kaszmirowa czapka zapewni mi ciepło, ale też dobrą cyrkulację powietrza. Skórzane buty przy odpowiedniej impregnacji zaprowadzą mnie naprawdę daleko i posłużą mi kilka sezonów.

Pokochałam swoje ubrania! Bardzo często łapię się na tym, że rozglądając się za nowościami w sklepie stwierdzam, że lepsze rzeczy mam we własnej szafie. Tęsknię za nimi przy zmienię sezonów. Już czekam na założenie moich ulubionych, letnich sukienek (: Sezonowe ubrania chowam i, kiedy każdego roku ponownie do nich wracam, czuję radość! 

Bacznie przyglądam się swojej garderobie i jej funkcjonowaniu. Jeżeli jakiegoś elementu bardzo mi brakuje, to szybko zapisuję go na liście do przemyślenia lub kupienia. 2-3 razy w roku robię listę rzeczy, którymi chcę uzupełnić swoją garderobę. Zwykle wykonuję taką listę przy zmianach pór roku. Wpisuję tam również rzeczy potrzebne, kiedy jakiś element z poprzedniego sezonu już na mnie nie pasuje, zniszczył się lub po prostu potrzebuję czegoś nowego. Rzeczy z poprzedniej listy, których nie udało mi się zakupić, zwykle wpisuję na nową listę. "Ciuchlistę" dodaję do notatek w telefonie, ponieważ zawsze mam go przy sobie i korzystam z niej przy każdych zakupach (:

I dokładnie w taki sposób z szafiarki stałam się szczęśliwą posiadaczką ubrań! Droga była długa, wymagało to trochę wysiłku z mojej strony, ale było warto! Często dostaję komplementy, również od Was, na temat mojego stylu, moich ubrań. Cieszę się, bo wreszcie osiągnęłam w tej kategorii życia wewnętrzny spokój i mogę dać dobry przykład innym, że ubrania zdobią człowieka, a nie wieszaki w sklepie i mogą mu służyć przez wiele lat! 

Jestem bardzo ciekawa jak to wygląda u Was! 
Jak kupujecie ubrania i na co zwracacie uwagę? 
I czy w ogóle ubrania są dla Was ważne? 
Czekam na historie Waszej garderoby w komentarzach!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za Twój komentarz, sprawiasz mi nim ogromną przyjemność oraz motywujesz do dalszego działania.
Na każdy komentarz staram się odpowiadać.
Zachęcam Cię również do obserwowania mojego bloga oraz śledzenia mojego profilu w aplikacji Instagram.