Ulubieńcy marca i kwietnia | Wiosenna pielęgnacja & makijaż


Witajcie Kochani! Czas na ulubieńców!

Przygotowałam dla Was zestawienie moich ulubionych produktów, które przez dwa minione miesiące sprawdzały się u mnie najlepiej, po które sięgałam najchętniej i które zachwyciły mnie swoim działaniem i po prostu ich stosowanie sprawiało mi czystą przyjemność (:

Chcecie poznać te produkty? Zapraszam na wiosennych ulubieńców marca i kwietnia!


Resibo krem odżywczy, krem odżwyczy resibo opinie, Biochemia Urody serum ochronne Antiox z filtrami, serum antyoksydacyjne,

 Dobre, bo polskie

♥ Czy wśród moich ulubieńców mogłoby zabraknąć Resibo? (: Tym razem, dzięki uprzejmości marki, mogę przetestować Krem Odżywczy, czyli jeden z pierwszych kosmetyków marki. Mimo że w pełni ufam marce Resibo, to do kremu odżywczego byłam nastawiona sceptycznie. Obawiałam się jego cięższej konsystencji i, co z tym związane, zapychania. Krem zaskoczył mnie jednak bardzo pozytywnie!

Po pierwsze, jego konsystencja, która jest w sam raz! Krem odżywczy nie jest ciężki ani tłusty, zaraz po aplikacji szybko się wchłania i nie obciąża skóry. Po drugie, Krem odżywczy pięknie łagodzi podrażnienia i zaczerwienienia, np. po demakijażu. Dobrze radzi sobie z moimi czerwonymi policzkami. Produkt ten stosuję głównie na noc w ramach wieczornej pielęgnacji. Nakładam go solo lub na Serum Normalizujące marki, albo łączę z kilkoma kropelkami Serum Naturalnie Wygładzającego. Krem świetnie łączy się z innymi produktami marki i, moim zdaniem, wzmacnia ich działanie pielęgnacyjne. Efekty? Po przebudzeniu skóra jest gładka, naprawdę dobrze odżywiona i nawilżona, rozjaśniona, a nawet niespodzianki są lekko zminimalizowane. Krem odżywczy to produkt, który naprawdę działa i efekty widać i czuć na skórze. To kosmetyk, który poleciłabym mamie, partnerowi i najlepszej koleżance i do którego na pewno chętnie będę powracać!

Kolejnym wspaniałym kosmetykiem, który w ostatnim czasie mnie zachwycił, jest Serum Ochronne Antiox z filtrami. Przyznam szczerze, że bardzo długo się wzbraniałam przed kosmetykami DIY. Wydawało mi się, że nie dam rady odpowiednio dobrze wykonać kosmetyku i nie będę zadowolona z jego formuły oraz działania. Jednak produkty z Biochemii Urody mnie do siebie przekonały, ponieważ na stronie producenta mamy bardzo wyczerpujące opisy substancji aktywnych oraz szczegółowe instrukcje, które mogą się okazać pomocne dla osób początkujących (: 

Po serum Antiox sięgnęłam, kiedy skończyła się moja ukochana Esencja Energetyzująca z Resibo. Serum Antiox godnie zastąpiło mojego dotychczasowego ulubieńca. W tym miejscu chciałabym dodać, że uważam te produkty za bardzo do siebie podobne. Antiox to równie antyoksydacyjna bomba, która doskonale nadaje się do stosowania codziennie rano pod krem z filtrem. Serum z Biochemii Urody także zawiera witaminę C w swojej najbardziej stabilnej formie (Tetraizopalmitynian askorbylu), ekstrakt z czerwonych alg Nori (6%), będący unikalnym, roślinnym filtrem anty-UVA oraz ekstrakt z budleja (3%) - naturalny filtr anty-UV, IR i HEV. Serum ma postać żółtej emulsji o niezbyt przyjemnym zapachu, ale jego działanie całkowicie mi to rekompensuje. Moja skóra je wręcz pije! Po kilku tygodniach regularnego stosowania zauważyłam widocznie zmniejszenie się przebarwień, z którymi ostatnio się borykam oraz ogólnie rozświetlenie i rozjaśnienie skóry, zmniejszenie jej tendencji do czerwienienia się (naczynka). Serum utrzymuje również  doskonały poziom nawilżenia skóry po filtrem. Serum Antiox zachwyciło mnie na tyle, że w zapasach czeka kolejny zestaw do wykonania tego kosmetyku! Na pewno zostanę przy nim na dłużej i chętnie spróbuję innych kosmetyków do samodzielnego wykonania ze strony Biochemia Urody.

Pure by Clochee nawilżająca emulsja oczyszczająca, Biovax maska intensywnie regenerująca,
Wiosenna pielęgnacja 

W ramach wiosennej pielęgnacji postawiłam na regenerację włosów po zimie. Po kilku włosowych wpadkach powróciłam do sprawdzonych i kiedyś bardzo przeze mnie lubianych kosmetyków marki Biovax. Wybrałam chyba najbardziej znaną Maskę intensywnie regenerującą, czyli serię pomarańczową do włosów suchych i zniszczonych z ekstraktem z miodu, cynamonu, henny i olejem ze słodkich migdałów. W zestawie z Maską intensywnie regenerującą otrzymujemy, całkiem niezłej jakości, foliowy czepek, który możemy stosować do zabiegu regenerującego z użyciem maski. Biovax kolejny raz mnie nie zawiódł i moje włosy po zastosowaniu tej maski wyglądają idealnie! Po wysuszeniu włosy prezentują się pięknie, są pełne objętości, odbite od nasady, nie tracąc przy tym blasku oraz gładkości. Przy regularnym stosowaniu maski powróciło utracone podczas zimy nawilżenie, a końcówki prezentują się o wiele lepiej. Z powodzeniem nakładam ją również na skórę głowy! Nie obciąża oraz nie wzmacnia przetłuszczania włosów. To naprawdę godny polecenia kosmetyk i wszystkie pozytywne opinie na jego temat są jak najbardziej prawdziwe! 

♥ Mam przyjemność testować nowe dziecko szczecińskiej marki Clochee, czyli dostępną w drogeriach Hebe serię Pure by Clochee. W paczce od marki otrzymałam m.in. Nawilżającą Emulsję Oczyszczającą. Bardzo doceniam naturalne, łagodne produkty do mycia twarzy. Mimo że na rynku mamy olbrzymi wybór kosmetyków, to naprawdę ciężko znaleźć te naprawdę delikatne, które jednocześnie dobrze oczyszczają, ale też nie naruszają naturalnej bariery ochronnej skóry. Nowość od Clochee tak naprawdę nie jest emulsją taką jaką znamy (biała zawiesina), to raczej rzadki żel, który prawie się nie pieni. Emulsja od Clochee to bardzo przyjemne myjadło o intensywnym, owocowym zapachu, które faktycznie dobrze oczyszcza nie powodując przy tym podrażnień oraz ściągnięcia skóry. Jestem z niego zadowolona i mycie nim twarzy to niesamowita przyjemność. Na pewno trafi na moją listę fajnych, polskich! kosmetyków myjących z dobrym składem!

Kredka do brwi marki Wet n Wild w odcieniu Ash Brown, żel do brwi Golden Rose Longstay Brow Styling Gel,
Fokus na brwi

Makijaż bez brwi jest niepełny! Lubię podkreślać brwi nawet w delikatnym, dziennym makijażu, ale nie chcę, żeby mój makijaż brwi zajmował mi zbyt wiele czasu. Lubię szybkie rozwiązania, które gwarantują naturalny wygląd moich brwi, jedynie podkreślających ich naturalny kształt. Od pomad i cieni do brwi o wiele bardziej wolę kredki, najlepiej takie w zestawie ze spiralką.

♥ Idealną kredkę w dobrej cenie i w pasującym, ładnym kolorze znalazłam w Drogerii Natura. Kredka marki Wet n Wild w odcieniu Ash Brown jest grubsza od tych, których używałam dotychczas. Dzięki swojemu wyprofilowanemu rysikowi o wiele szybciej pomaga wypełnić brwi. Kredka jest odpowiednio twarda, posiada łady, chłodny kolor, jest trwała i ma dobrą cenę! Jeżeli szukacie dobrej kredki do brwi, to gorąco ją Wam polecam!

Po wyrysowaniu i wypełnieniu brwi kredką, trzeba odpowiednio ułożyć i utrwalić włoski i do tego doskonale sprawdza się ultra-trwały żel do brwi Golden Rose!  Longstay Brow Styling Gel posiada delikatny kolor i czasami stosuję go solo, gwarantuje on wtedy niezwykle naturalny, trwały efekt. Z tym żelem trzeba jednak pracować szybko, bo w kilka sekund zasycha na brwiach i jest wtedy nie do ruszenia. Utrwala on makijaż i kształt brwi na cały dzień! To jeden z lepszych żeli do brwi jakich używałam (:

Tusz Sensique Sensitive Skin Perfect Beauty 2 in 1, Fenty Beauty by Rihanna Błyszczyk Fenty Glow, Fanty Glow, Fenty Beauty, Fenty Glow opinie, Fenty glow błyszczyk,
Wiosenny makijaż

Wraz z nadejściem wiosny mój makijaż staje się lżejszy. Ostatnio mój makijaż dzienny to najczęściej rozświetlona powieka, podkreślone rzęsy i nawilżone usta. Uważam, że taki makijaż, zwłaszcza z samego rana, prezentuje się świeżo i najlepiej ukrywa oznaki zmęczenia. 

W takim makijażu upiększającym ważny jest dobry, dobrze rozdzielający i wydłużający rzęsy tusz. Kolejny raz w moich ulubieńcach pojawi się maskara polskiej marki Sensique! Tusz Sensique Sensitive Skin Perfect Beauty 2 in 1 okazał się równie dobrym bratem tuszu Show Off, który pokazywałam Wam w ostatnich ulubieńcach. Tusz Perfect Beauty posiada jeszcze bardziej klasyczną szczoteczkę z dużą ilością gęsto rozstawionych ząbków, które chwytają każdą rzęsę i dokładnie pokrywają ją tuszem. Po dwóch warstwach tusz daje na moich rzęsach piękny efekt pełnych, podkręconych rzęs bez sklejania. Tusz nie osypuje się, nie odbija na powiece, dobrze się zmywa. Wadą tego tuszu jest niestety jego szybkie wysychanie w opakowaniu, bo już po 2 miesiącach mocno gęstnieje i tworzą się w nim grudki. Jestem mu to jednak w stanie wybaczyć! Za tę cenę i efekt na rzęsach uważam, że warto! 

Po latach królowania matowych pomadek do łask wróciły błyszczyki! Uradował mnie powrót tego trendu, bo nie zawsze mam ochotę na matowe pomadki, które przy dłuższym stosowaniu wysuszają moje usta. W porannym makijażu stawiam na świeży efekt i właśnie wtedy najlepiej sprawdza się połyskujący błyszczyk imitujący efekt mocno nawilżonych, wręcz mokrych ust. Z okazji Dnia Kobiet skusiłam się na zestaw z rozświetlaczem i błyszczykiem marki Fenty Beauty by Rihanna. Błyszczyk Fenty Glow zachwycił mnie od pierwszego użycia swoim lekkim, beżowym kolorem, który subtelnie podkreśla naturalną barwę moich ust. Zawarte w nim drobinki wcale nie są nachalne i subtelnie migoczą w świetle dziennym. Błyszczyk nie klei się, jest komfortowy na ustach i nawet delikatnie je nawilża. Nałożony na konturówkę godnie zastępuje mi klasyczną szminkę. Trwa na ustach kilka godzin, a jego aplikację można ponowić nawet bez lusterka, np. będąc w drodze lub w biegu (: To naprawdę udany produkt, który skutecznie przekonał mnie, że błyszczyki to już nie to, co kiedyś! Nie wykluczam zakupu pełnowymiarowego opakowania!

To już wszyscy moi ulubieńcy!
Dajcie znać, czy coś wpadło Wam w oko! 
I jak się Wam podobają takie kolorowe zdjęcia? (:

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za Twój komentarz, sprawiasz mi nim ogromną przyjemność oraz motywujesz do dalszego działania.
Na każdy komentarz staram się odpowiadać.
Zachęcam Cię również do obserwowania mojego bloga oraz śledzenia mojego profilu w aplikacji Instagram.