Moja walka o piękną cerę cz.III | Jesteś tym, co jesz! Dieta Clear Skin na piękną skórę


Witajcie! Nareszcie zebrałam się do napisania trzeciej, ostatniej części opowiadającej o mojej walce o piękną, zdrową cerę. Dlaczego tak długo zwlekałam z publikacją tego tekstu? 

Jeżeli chodzi o temat diety, musiałam sobie wszystko dobrze przemyśleć i poukładać w głowie, aby nie pisać Wam tutaj referatów, a mam całkiem dużo to powiedzenia w tej kwestii. Wszystkie wątki musiałam sobie przeanalizować i przyjść do Was z samymi zasadniczymi sprawami. Dodatkowo chciałam dokończyć lekturę pewnej kontrowersyjnej książki na temat diety leczącej trądzik, którą otrzymałam do recenzji od wydawnictwa Znak.

Postanowiłam połączyć recenzję książki z tematem, który jest mi bardzo bliski i który chcę poruszyć w dzisiejszym wpisie. Nie jest to jednak wpis sponsorowany, ponieważ książka jedynie pasuje tematycznie do poruszanych zagadnień i dlatego postanowiłam ją tutaj zamieścić.

W dzisiejszym wpisie opowiem Wam jak zmiana diety wpłynęła na stan mojej cery i czy faktycznie jedzenie może wywoływać trądzik. Przypominam również, że to jedynie moja historia i doświadczenia oraz wnioski, a zasady mojej diety nie są uniwersalne (: 

Czy istnieje dieta na piękną cerę? 

tetralysal, dieta na piękną cerę, dieta clear skin, clear skin, clear skin nina ronda nelson, dieta na trądzik, kuracja dermatologiczna, dieta przeciwzapalna, dieta a stan cery,

Jedzenie to nasze paliwo! Wpływa na naszą energię, stan zdrowia, od diety często zależy nasza waga. Nie znam osoby, która nie przerobiła w życiu jakiejś diety, a to wszystko w imię zmian. O tym, że jedzenie ma wpływ na stan cery dowiedziałam się bardzo późno, w sumie nadal się o tym uczę. W pierwszym wpisie z serii opowiadałam Wam o mojej Dermatolog, która jako pierwsza zasugerowała mi, abym spróbowała odstawić nabiał na początek tylko na dwa tygodnie! O tej dużej zmianie pisałam Wam również w poście o pielęgnacji cery naczynkowej (klik)! 

Bardzo mało się mówi o wpływie diety na stan skóry i nie chodzi tutaj o nietolerancje czy alergie pokarmowe. To, że od czekolady robią się pryszcze nikogo przed spożywaniem jej nie odstrasza. To samo tyczy się kawy... Wiele osób nie widzi związku i nawet podczas kuracji dermatologicznych nie może sobie odmówić kawki z mleczkiem, pizzy i innych fast foodów. Wynika to z tego, że wciąż nie ma zbyt wielu naukowych dowodów potwierdzających wpływ jedzenia lub poszczególnych produktów, w tym czekolady, na stan cery! Dlatego lekarze nie podchodzą do tego poważnie i zwykle od razu przepisują leki. W przypadku czekolady niekorzystny wpływ może mieć zawarte w niej mleko, tłuszcz i cukier, niekoniecznie kakao! Objadanie się mleczną czekoladą na pewno nie jest zdrowe dla organizmu i to jest akurat fakt (:

W moim przypadku odstawienie nabiału były dość trudne! Byłam fanką wiejskich serków na śniadanie, twarogu i płatków z mlekiem, oczywiście krowim, bo jakim? W tamtych czasach, a było to ładnych parę lat temu, nie było aż tak dużego wyboru mlek roślinnych i zamienników innych produktów zawierających nabiał. Skupiłam się głównie na rezygnacji z mleka krowiego, po prostu przestając go używać do kawy i innych potraw. Prawda jest niestety taka, że nabiał jest praktycznie wszędzie! Naprawdę miałam takie momenty, że zupełnie nie widziałam co mam zjeść...
Odstawienie (lub bardziej zmniejszenie) ilość spożywanego nabiału pokazało mi, że dieta naprawdę ma wpływ na stan cery! Wypryski pojawiały się rzadziej i poczułam, że odzyskuję kontrolę nad skórą. Każda nabiałowa bomba znacząco pogarszała stan mojej cery. Połączyłam więc fakty i postanowiłam wycofać ze swojej diety mleko krowie i trwam w tej decyzji do dzisiaj.

Wpływ nabiału na stan cery ujawnił się u mnie na drodze eliminacji. Mimo braku nietolerancji laktozy, nabiał mi widocznie szkodzi i wywołuje u mnie również problemy trawienne. Po dość rygorystycznym odstawieniu tego składnika z diety, każdy powrót do niego wywoływał mocniejsze skutki uboczne. 

Jeżeli przy odpowiednio przemyślanej pielęgnacji i przebytej kuracji dermatologicznej ze skórą wciąż coś dzieje się nie tak, to może warto przejrzeć się diecie i temu, co trafia na nasz talerz?

 

Jesteś tym, co jesz!

tetralysal, dieta na piękną cerę, dieta clear skin, clear skin, clear skin nina ronda nelson, dieta na trądzik, kuracja dermatologiczna, dieta przeciwzapalna, dieta a stan cery,

A wygląd Twojej skóry zależy od tego, czym ją karmisz (: Tak jak pisałam w pierwszej części tej serii, do stanu cery zaczęłam podchodzić całościowo. Uświadomiłam sobie, że nie tylko leki i kosmetyki mają wpływ na wygląd mojej skóry, ale również dieta! Przecież jesteśmy tym, co wkładamy na talerz! Nasze paznokcie, włosy oraz skóra odżywiają się składnikami z jedzenia. Może trądzik to wynik nieodpowiedniego odżywiania? Postanowiłam to sprawdzić (: 

Oczywiście wydawało mi się, że jadam zdrowo! W sumie zwykle większość osób tak odpowiada. Kiedy Ania kosmeologika wspomniała o wpływie diety na stan cery byłam odrobinę skonsternowana. Przecież od lat nie jem nabiału i odmawiam sobie lodów, jogurtów, sera! Czego jeszcze nie mogę jeść?!

Jako podpowiedź dostałam od Ani krótki artykuł o diecie przeciwzapalnej, którą stosuje się w łuszczycy, która, podobnie jak trądzik, jest chorobą przewlekłą (link do artykułu). W przytoczonym artykule sporządzona została m.in. lista produktów żywnościowych, które mogą nasilać procesy zapalne w organizmie, a przez to zaostrzać przebieg choroby. W przeprowadzonych badaniach zaobserwowano korzystny wpływ spadku masy ciała na zmniejszenie nasilenia łuszczycy. Badanie to trwało 20 tygodni i uwzględniało interwencję żywieniową wraz z leczeniem ogólnoustrojowym oraz aktywnością fizyczną. Zmiana nawyków żywieniowych może więc zmniejszyć dokuczliwe przypadłości towarzyszące chorobie. Czyli coś jest na rzeczy!
 
Moja cera z dnia na dzień się pogarszała... Dermatolodzy, u których najpierw byłam, nie dali jednoznacznej odpowiedzi. Czekałam na wizytę u mojej Pani Doktor. Nie miałam nic do stracenia i postanowiłam jeszcze raz, metodą eliminacji, sprawdzić co może mi szkodzić!

Przed rozpoczęciem kuracji dermatologicznej Tetralysalem wprowadziłam bardzo restrykcyjną dietę eliminacyjną, aby sprawdzić, czy usunięcie z diety podejrzanych składników może faktycznie wpłynąć na poprawienie się wyglądu cery. Jako osoba do bólu praktyczna, przez pierwsze dwa tygodnie prowadziłam notatki z moich posiłków i baczniej przyglądałam się podejrzanym produktom, które mogą przyczyniać do powstawania nowych stanów zapalnych. Skupiłam się głownie na obecności i ilości w mojej diecie nabiału (w każdej postaci), słodyczy (w tym czekolady), cukru, soli, pszenicy oraz wysokoprzetworzonych produktów.

Po około miesiącu (tyle czekałam na wizytę u mojej Dermatolog i tym samym na receptę na antybiotyk) efekty bardzo mnie zaskoczyły! Buzia się wyciszyła, ogólne samopoczucie również się poprawiło (zniknęło zmęczenie, senność, uczucie ciężkości po posiłku). Dodatkowo zauważyłam lekki spadek wagi! Najmocniej dającym do myślenia skutkiem wprowadzonych zmian żywieniowych była totalnie bezbolesna miesiączka w tamtym cyklu! To był dla mnie wyraźny sygnał, że podążam dobrym tropem i wraz z przyjmowaniem leków zdecydowałam się na kontynuowanie swojej diety na piękną cerę (:

Moja dieta na piękną cerę

tetralysal, dieta na piękną cerę, dieta clear skin, clear skin, clear skin nina ronda nelson, dieta na trądzik, kuracja dermatologiczna, dieta przeciwzapalna, dieta a stan cery,

Moja dieta nie jest dietą idealną ani uniwersalną! Nazywam ją dietą na piękną cerę, ponieważ nie miałam na celu zrzucania zbędnych kilogramów. To jedynie pozytywny skutek uboczny. Taka dieta opiera się na metodzie prób i błędów i ciągłej obserwacji skóry i ciała. Najprościej można powiedzieć, że odrzuciłam z diety to, co w dużej ilości i jedzone często po prostu mi szkodzi.

Czego unikam:
  • Nabiału i wszystkich przetworów z mleka krowiego (masła, jogurtów, śmietany, sera) oraz produktów z dodatkiem mleka,
  • Jajek - tutaj wciąż nie mam pewności, ale spożywane w dużej ilości bardzo mi nie służą, ograniczyłam więc ich ilość i sprawdzam czy w jedzonych przeze mnie produktach również ich nie ma, 
  • Soli i mocno słonych potraw. W domu staram się nie solić, używam ziół i innych przypraw,
  • Cukru. Przestałam jeść słodycze, w swojej kuchni również nie używam cukru. Po odstawieniu słodyczy bardzo słodkie jedzenie przestało mi smakować i szybko czuję, że cukier mnie po prostu mdli, 
  • Białej mąki pszennej. Nie mam nietolerancji glutenu, ale od kiedy przestałam jeść chleb o wiele lepiej się czuję i moja skóra też,
Uważam na:
  • Kakao i to nie tylko w czekoladzie. Uważam na produkty z dodatkiem kakao, ponieważ zauważyłam, że nie tylko czekolada, ale również kakao w postaci napoju lub jako dodatek do ciasta nie wpływa pozytywnie nie stan mojej skóry, 
  • Wysokoprzetworzone produkty oraz fast food'y. Moje motto, które często powtarzam to: wolę być głodna niż zjeść z McDonald's. Nie pamiętam kiedy ostatni raz tam byłam. Raz przydażyło mi się mocne zatrucie po posiłku w tej restauracji i już nigdy tam nie wrócę! 
  • Alkohol, zwłaszcza na piwo z obecnością pszenicy,
  • Tłuszcze. Mniej smażę (piekę lub duszę), jem mniej tłustych produktów. Ukochane awokado staram się jeść jedynie od czasu do czasu,
  • Mięso. Ograniczyłam spożywanie mięsa czerwonego, po którym niezbyt dobrze się czuję i mam problemy z żołądkiem. Jadam mięso, głównie drób, maksymalnie 2x w tygodniu, 
  • Drożdże. Te w cieście i te w piwie.
A co w takim razie jem?
  • Mleka roślinne, głównie mleko ryżowe i kokosowe, skutecznie zastąpiły mi mleko krowie. Dodaje je do kawy, smażę na nim naleśniki, robię koktajle. Wybieram takie bez dodatku cukru, 
  • Mąkę jaglaną, kokosową, kasztanową, z ciecierzycy - na tych wszystkich mąkach można upiec ciasteczka, ciasto, placuszki, zrobić naleśniki. Mają dużą zawartość błonnika i wiele wartości odżywczych, 
  • Mlekiem kokosowym z puszki zastąpiłam śmietanę, 
  • Błonnik. Tego składnika w mojej diecie musi być dużo! Płatki owsiane, warzywa sączkowe, produkty skrobiowe szybko dają uczucie sytości,
  • Jem dużo sezonowych warzyw i owoców, czyli w zgodzie z naturą latem objadam się truskawkami, a zimą wyjmuję słoiki z kiszonkami (: Korzystam z małych, lokalnych targów z warzywami, 
  • Pszenny makaron zastąpiłam kaszą, ryżem i makaronem z mąki kukurydzianej, batatami,
  • I najważniejsze! Jem zawsze wtedy, kiedy jestem głodna! O każdej godzinie!

Jak widać, mimo dość sporych ograniczeń, mam co do garnka włożyć, co niezmiernie mnie cieszy, bo lubię gotować, próbować nowych smaków, eksperymentować w kuchni i po prostu jeść. Nie chodzę głodna, lubię szukać ciekawych przepisów, głównie na blogach wegańskich (Jadłonomia). Są one zwykle pozbawione składników, których unikam (mąka pszenna, nabiał). Nie gotuję wyłącznie dla siebie, dlatego tym bardziej biorę odpowiedzialność za to, co mamy na talerzu i zawsze się cieszę, kiedy moje kuchenne, zdrowe eksperymenty smakują (: 

Bardzo często pokazuję przepisy i wynik moich eksperymentów na moim Instagramie, gdzie serdecznie Was zapraszam! Jeżeli szukacie inspiracji, to właśnie tam, na moim i innych kontach zdrowo jedzących osób, na pewno je odnajdziecie.


Kontrowersyjna dieta Clear Skin, czyli skóra bez trądziku w sześć tygodni

tetralysal, dieta na piękną cerę, dieta clear skin, clear skin, clear skin nina ronda nelson, dieta na trądzik, kuracja dermatologiczna, dieta przeciwzapalna, dieta a stan cery,

Książkę do recenzji otrzymałam od wydawnictwa Znak.pl. Zgodziłam się, ponieważ temat trądziku i walki z nim jest mi bliski. Autorkami tej książki są siostry: Nina i Randa Nelson, czyli nastoletnie aktorki, gwiazdy YouTube z Ameryki. Dziewczyny postanowiły opisać swoje zmagania z ostrym trądzikiem, który podobno wyleczyły samą dietą! W książce znajdziemy całą historię autorek oraz innych osób walczących z niedoskonałościami.

Dlaczego napisałam w tytule, że dieta proponowana przez dwie Amerykanki jest kontrowersyjna? Dziewczyny proponują dość restrykcyjną i ograniczoną dietę, a mianowicie lekką dietę roślinną całkowicie pozbawioną tłuszczu (głównie oleju i produktów wysokotłuszczowych np. awokado). Jak powszechnie wiadomo zdrowe tłuszcze, jako nośniki witamin, są bardzo potrzebne w zrównoważonej diecie. Według teorii autorek, to właśnie tłuszcz wywołuje przetłuszczanie się skóry i, co za tym idzie, trądzik... Nawet kilka dni temu otrzymałam komentarz pod zdjęciem tej książki na Instagramie, że dieta ta jest bardzo niebezpieczna dla zdrowia i powinno się przed nią ostrzegać. A jakie jest moje zdanie?

Cóż, pozycja ta wydała mi się ciekawa ponieważ, tak jak wspominałam na początku wpisu, o wpływie diety na stan cery, a zwłaszcza o diecie w trądziku, bardzo mało się mówi. Myślę, że ta książka jest jedną z niewielu, która nazywa sprawę po imieniu i zachęca do przyjrzenia się zawartości naszego talerza podczas walki z niedoskonałościami. Znalazłam w niej dużo inspirujących i mądrych fragmentów, np. o wpływie trądziku na psychikę, o depresji wywołanej przez trądzik (!), o mocy wsparcia rodziny i przyjaciół oraz o trądziku jako chorobie, którą faktycznie jest!

Niestety, jeżeli chodzi o samą dietę, to jest ona dopasowana raczej do amerykańskich realiów i stylu odżywiania młodych Amerykanów. Już po samej lekturze tej książki można stwierdzić, że ich dieta daleka jest od tej zdrowej, zalecanej, a na pewno w dużym stopniu różni się od polskiego sposobu odżywiania. Np. podczas nieobecności rodziców głównym (i jedynym) daniem autorek były grzanki z białego pieczywa z masłem orzechowym... Nigdy nie byłam w Stanach Zjednoczonych, ale z opowiadań i wielu publikacji oraz reportaży wiem, że w sklepach znajdziemy tam ogromną ilość przetworzonego jedzenia, gotowców oraz  pakowane (i podobno dość drogie) warzywa i owoce.
 
Może właśnie stąd pomysł Niny i Randy na wprowadzenie tak mocnych, dietetycznych restrykcji, ponieważ łatwiej jest nie jeść czegoś wcale niż tylko troszkę (bo ile to troszkę?).
W swojej książce podały praktycznie gotową instrukcję odżywiania i dopasowały swoje przepisy do tego, co można dostać w lokalnych sklepach. I właśnie z tej przyczyny dieta ta trochę nie pasuje do naszej polskie rzeczywistości, gdzie przy odrobinie dobrej chęci możemy dostać warzywa prosto z działki, jaja od wybieganych kur i miód od prawdziwej pszczoły. W naszej diecie znajdziemy o wiele więcej warzyw, zup i sezonowych produktów. Większość z nas je naprawdę dobrze! Bądźmy za to wdzięczni (:
tetralysal, dieta na piękną cerę, dieta clear skin, clear skin, clear skin nina ronda nelson, dieta na trądzik, kuracja dermatologiczna, dieta przeciwzapalna, dieta a stan cery,

Jak oceniam książkę Clear Skin? Uważam, że to co robią dziewczyny jest naprawdę fajne oraz wartościowe i na pewno pomogły wielu osobom oferując im odpowiednie wsparcie i dietę zamiast silnych leków. No i pochwała dla nich, że zauważyły i udokumentowały faktyczne oddziaływanie diety na stan skóry! Książka niestety raczej nie sprawdzi się na naszym polskim podwórku, bo podczas lektury czasem miałam wrażenie, że czytam artykuł o niezdrowej diecie w Ameryce...  W tym miescu również chciałabym wspomnieć o tym, jak czytać poradniki! Książka typu poradnik, to zbiór doświadczeń autora, który się z nami nimi dzieli, ale których nie musimy przyjmować jako słuszne, jedyne i oczywiste fakty. Zamiast ostrzegać się przed groźną dietą, można przeczytać tę książkę i podejść do tego z dystansem wyciągając dla siebie jedynie to, co wartościowe (: Myślę, że wielu czytelników ma swoją własną głowię i zdanie na wiele tomatów i raczej nie podąży ślepo za nieznanym bliżej autorem.


Jako podsumowanie napiszę, że sama czasem grzeszę. Dużo mi brakuję do Niny i Randy Nelson i nie zawsze przestrzegam ograniczeń, które sama sobie narzuciłam. Jestem tylko człowiekiem i od czasu do czasu pozwalam sobie na zabronione pyszności. Ale wtedy i tylko wtedy, kiedy są one warte grzechu i nie będę miała po nich wyrzutów sumienia! Pyszna domowa pizza lub ciasto urodzinowe, pierniczek do kawy - dla niektórych rzeczy mogę się złamać i wtedy delektuję się każdym kęsem, bo wszystko smakuje jak niebo! Czy kolejny pączek w Tłusty Czwartek jest wart złamania swoich zasad? Tutaj już przydaje się mocna wola i wiara w dobre efekty!


Walka z trądzikiem to u mnie dobrze dobrana i poprowadzona kuracja dermatologiczna, odpowiednio skomponowana pielęgnacja i dieta!
Te trzy filary są postawą mojego dobrego stanu cery, z którego obecnie bardzo się cieszę. Mam nadzieję, że Wam również się uda! Dobry stan cery, taki, który w pełni akceptujemy i jesteśmy z niego zadowoleni, to gwarancja dobrego samopoczucia, lepszej samooceny i kolejny krok do pokochania samego siebie!


To trzecia i ostatnia część serii o mojej walce o piękną cerę! Link do pierwszej i drugiej części:


Dajcie znać w komentarzach jakie jest Wasze podejście do diety? 
Widzicie zależność między dietą a stanem cery? 
A może sami unikacie jakichś szkodliwych składników?
Jestem bardzo ciekawa Waszych odpowiedzi!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za Twój komentarz, sprawiasz mi nim ogromną przyjemność oraz motywujesz do dalszego działania.
Na każdy komentarz staram się odpowiadać.
Zachęcam Cię również do obserwowania mojego bloga oraz śledzenia mojego profilu w aplikacji Instagram.