Wszystko co mnie cieszy, co mnie zachwyca, czyli ulubieńcy ostatnich miesiący!


Witam Was w kwietniu!

Pierwszy wpis w tym miesiącu będzie lekki, kolorowy i pozytywny, w lekko świątecznym klimacie. 

W nowym poście postanowiłam pokazać Wam moich kosmetycznych ulubieńców z ostatnich miesięcy, produkty, które swoim działaniem mnie zachwyciły i każde ich użycie poprawia mi nastrój.

Zapraszam!



Tusz z odżywką 2w1 Growing Lashes marki Hean,
Tanie nie znaczy gorsze!

Tusz z odżywką 2w1 Growing Lashes marki Hean poznałam dzięki Ani @pinkishbeauty na Instagramie. Zwykle nasze kosmetyczne potrzeby się różnią, ale w przypadku tego produktu wreszcie jesteśmy zgodne i uważamy, że to naprawdę dobra maskara za niewielkie pieniądze. 

Produkt ten, na początku trochę rzadki, nie wywołał mojego entuzjazmu, ale z każdym kolejnym użyciem było coraz lepiej, aż w końcu na moich rzęsach zawitały firanki. Prosta szczoteczka ułatwia aplikację i dotarcie do najmniejszych rzęs w kącikach oraz tych dolnych. Tę maskarę wyróżnia też trwałość! Nie rozmazuje się, nie odbija, nie kruszy, nawet po całym, intensywnym dniu. 

Stymulacji wzrostu rzęs raczej nie zauważyłam, ale traktuje ten tusz jako połączenie makijażu z pielęgnacją. Na pewno podczas demakijażu wypada mniej rzęs niż w przy używaniu klasycznego tuszu. Podobnie jak wiele innych osób, ja również gorąco polecam tą maskarę! Kosmetyki Hean znajdziecie stacjonarnie m.in. w Hebe.


 Maska do Banana Hair Food Garnier Fructis,
Dlaczego tak późno?

Produkt przez wielu znany i lubiany, ale przeze mnie, z niewiadomych powodów, długo omijany. Wreszcie postanowiłam wypróbować na własnych włosach tę najbardziej popularną wersję i... przepadłam!

Maska do Banana Hair Food od Garnier Fructis pozytywnie zaskoczyła mnie smakowitym zapachem mlecznego koktajlu oraz pozytywnym działaniem na włosy. Nie jest to jedynie maska kondycjonująca, ale faktycznie poprawiająca stan włosów. Moje włosy po bananowej masce są nawilżone, wygładzone i dobrze się układają. Pyszny zapach maski utrzymuje się na nich jeszcze przez wiele godzin!

Używam tego produktu tradycyjnie, czyli jako maski, którą można śmiało wzbogacać o ulubione dodatki, np. olejki lub serum. Stosuję ją chętnie również jako odżywkę, za każdym razem, kiedy chcę osiągnąć efekt idealnych włosów. Na pewno sprawdzę pozostałe maski z serii, kuszą mnie też nowe, owocowe odżywki firmy Garnier.


 Alpha-h Balancing Cleanser z wyciągiem z aloesu,
Ultradelikatne oczyszczanie

Po czym poznać prawdziwego ulubieńca? Kiedy zabraknie go w sklepie wpadam w panikę i jestem w stanie zdobyć go za wszelką cenę, wyciągnąć wręcz z otchłani internetu. Tak było właśnie z Alpha-h Balancing Cleanser z wyciągiem z aloesu.

Cleanser Alpha-h to niepieniący się krem, który w niezwykle przyjemny sposób oczyszcza skórę, delikatnie chłodzi i łagodzi wszelkie podrażnienia już podczas mycia! Ten prosty kosmetyk pozostawia cerę przyjemnie gładką bez potrzeby nakładania dalszej pielęgnacji. Zakochiwałam się w nim z każdym kolejnym zastosowaniem, bo jest dokładnie tym, czego bardzo długo szukałam. Dodatkowo niezwykle przyjemny zapach oraz miła dla oka szata graficzna sprawiają, że krem myjący Alpha-h zostanie w mojej łazience już na stałe. 

Wyłączność na markę Alpha-h ma Sephora i w częstych promocjach w tym sklepie można zakupić Alpha-h w dogodnej cenie. Jako najlepsze potwierdzenie moich pozytywnych słów o tym niezwykłym kosmetyku zamieszczam Wam wyczerpującą recenzję Ewy Szałkowskiej na temat tego produktu (klik!). 


mineralny korektor Intensive Light Amilie,
Świeże spojrzenie

Korektor w proszku pod oczy? Oczywiście! Wiele osób obawia się przesuszenia okolic oczu oraz suchego, nieestetycznego wyglądu makijażu w tym miejscu. Wtedy ja polecam fantastyczny, rozświetlający, idealnie kryjący korektor Intensive Light marki Amilie!

Korektor Intensive Light, mimo że w formie sypkiej, to po aplikacji wygląda i zachowuje się niemal jak kosmetyk kremowy. Pięknie rozświetla oraz wygładza okolice pod okiem, ma dobry stopień krycia. Jest godnym odpowiednikiem wielu kremowych, rozświetlających korektorów. Uwielbiam go stosować nie tylko w makijażu mineralnym, ale też kiedy stosuję produkty kremowe i dokładam jedynie korektor sypki w celu dodatkowego rozjaśnienia okolic pod okiem i przykrycia niedoskonałości.

Więcej o tym idealnym, mineralnym korektorze znajdziecie w mojej recenzji z cyklu Mineralny Marzec (klik!). 


brzozowa pomadka ochronna z betuliną Sylveco,
Najlepsze z natury

O tym ulubieńcu, podobnie jak w przypadku bananowej maski, również mogę powiedzieć, że szkoda, że tak późno go odkryłam. Mowa o Brzozowej pomadce ochronnej z betuliną marki Sylveco, która służyła mi dzielnie przez wszystkie chłodniejsze miesiące i działaniem której jestem wręcz oczarowana. 

Ten gęsty, bogaty balsam do ust nie jest przesadnie tłusty i przyjemnie otula usta ochronną powłoczką. Nie ma mocno wyczuwalnego zapachu ani smaku. Długo utrzymuje się na ustach chroniąc je przed czynnikami zewnętrznymi, nie spływa z nich, dobrze nawilża, łagodzi i wygładza usta. Ten produkt pomógł moim ustom przetrwać najtrudniejszy czas bez zajadów oraz suchych skórek. 

To tania, dobra perełka kosmetyczna z moje ulubionej, polskiej marki, po którą na pewno jeszcze będę sięgać!




I to już wszyscy moi ulubieńcy! 
Kilka najlepszych produktów, które szczerze polubiłam, które będę polecać i wracać do nich w przyszłości. Stosowanie ich sprawia mi przyjemność i dzięki nim znów wróciła moja radość z używania kosmetyków, która gdzieś u mnie zanikła.


A co Was zachwyciło w ostatnim czasie?

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Dziękuję za Twój komentarz, sprawiasz mi nim ogromną przyjemność oraz motywujesz do dalszego działania.
Na każdy komentarz staram się odpowiadać.
Zachęcam Cię również do obserwowania mojego bloga oraz śledzenia mojego profilu w aplikacji Instagram.