Polecam

Moja pielęgnacja włosów | Dlaczego nie zostałam włosomaniaczką

Moja pielęgnacja włosów | Dlaczego nie zostałam włosomaniaczką


Moi Kochani, dzisiaj przychodzę do Was z postem innym niż wszystkie, ponieważ będzie on całkowicie poświęcony pielęgnacji moich włosów! Wpis typowo włosowy już raz pojawił się na moim blogu, równo rok temu poruszyłam temat skóry głowy "Pielęgnacja skóry głowy - wcierki, peeling, oczyszczanie" ponieważ moim zdaniem jest to jedna z ważniejszych kwestii w walce o piękne i zdrowe włosy. Już od jakiegoś czasu planowałam na łamach mojego bloga opublikować wpis przedstawiający moje włosy, kosmetyki, które pomagają mi o nie zadbać oraz moje rytuały pielęgnacyjne. Jednak wciąż miałam pustkę w głowie, bo przecież ja nic szczególnego z włosami nie robię. Moje kosmyki są odrobinę osobnym bytem (: żyją sobie własnym życiem, mamy gorsze i lepsze okresy, czasem się nie dogadujemy, ale nareszcie udało mi się je zaakceptować takie jakie są. W moim życiu był okres, w którym praktycznie wszystko kręciło się wokół moich włosów, również przeżywałam fascynację "włosomaniactwem" i przeróżnymi sposobami na dłuższe i gęstsze włosy. Był czas, w którym ich nienawidziłam, nie rozumiałam dlaczego nie mogą wyglądać inaczej, dlaczego odziedziczyłam takie geny a nie inne. Teraz gdy na nie patrzę, kiedy przeglądam zamieszczone w tym wpisie zdjęcia - podobają mi się! Wyglądają lepiej niż mi się wydawało, są zdrowe, miękkie i lśniące. Co takiego się stało, jaką drogę przeszłam (przeszliśmy ja i włosy :)), że moja postawa wobec nich tak diametralnie się zmieniła? Dlaczego nie zostałam włosomaniaczką? Czy Moja Włosowa Historia zakończyła się happy endem? Odpowiedzi na te pytania znajdziecie w dalszej części wpisu! Rozsiądźcie się wygodnie przed komputerami, zapraszam! 
Vianek pod lupą | Fioletowa seria kojąca | Pielęgnacja cery naczynkowej

Vianek pod lupą | Fioletowa seria kojąca | Pielęgnacja cery naczynkowej


Dzień dobry! Nowy tydzień, nowy wpis - tak to u mnie wygląda (: Dziś przychodzę z długo wyczekiwanym postem, czyli z recenzją przetestowanych przeze mnie produktów z fioletowej, kojąco-wzmacniającej serii Vianek. Jak pewnie doskonale wiecie, bo często przewijają się na moim blogu, kosmetyki marki Vianek (Sylveco) bardzo lubię. Już jakiś czas temu recenzowałam produkty z wersji pomarańczowej, odżywczej, która wtedy była moją ulubioną "Vianek - odżywcza pielęgnacja". Jednak w ofercie marki wciąż czegoś mi brakowało, kosmetyków, które będą idealnie dobrane do potrzeb mojej skóry, czyli cery naczynkowej. Kiedy tylko zobaczyłam, że marka poszerza swój asortyment o serię fioletową, serię skierowaną głownie do osób z zaczerwienieniami na twarzy, wiedziałam, czułam w kościach, że to będzie hit! Miałam przeczucie, że to może być coś, co sprawdzi się u mnie równie dobrze, jak dedykowane cerom reaktywnym kosmetyki z apteki. Sukcesywnie dokupowałam kolejne kosmetyki z serii, aż uzbierałam niezłą gromadkę. Z recenzją zwlekałam długo, ponieważ chciałam je dobrze przetestować i wydać ostateczny werdykt o każdym z nich. Wiem, że wśród moich stałych czytelniczek są osoby z cerą naczynkową, z trądzikiem różowatym. Mój wpis na temat pielęgnacji cery naczynkowej cieszy się dużą popularnością i rozpiera mnie z tego powodu duma, bo włożyłam w niego mnóstwo pracy. Osoby te często korzystają z moich porad, kupują kosmetyki, które się u mnie sprawdziły, czyli u osoby, która zmaga się z naczynkami. Tak więc dziś przychodzę z moją opinią o kosmetykach marki Vianek. Jak te naturalne produkty sprawdziły się na mojej skłonnej do zaczerwienień skórze? Tego dowiecie się w dalszej części wpisu (: Przetestowałam produkty nie tylko do pielęgnacji twarzy, więc jeśli ta seria Was interesuje, to zapraszam do lektury, może znajdziecie coś ciekawego dla siebie!

Mega projekt denko nr 9 | Zużycia z trzech miesięcy

Mega projekt denko nr 9 | Zużycia z trzech miesięcy


Dzień dobry w czerwcu! Rany! Kiedy to minęło? (: Nowy miesiąc rozpoczynam na blogu od porządków, wyrzucam stare, zużyte opakowania, ponieważ najwyższy czas na nowe. Denko jest lekko spóźnione. Są to zużycia z marca, kwietnia i kawałka maja! U mnie jak zawsze duże denka (stąd nazwa wpisu:)). Lubię denkować produkty, nigdy niczego nie chomikuję, nie odkładam na lepszy czas, nie oszczędzam. Wrzucanie kolejnych, pustych opakowań do torby w łazience sprawia mi ogromną satysfakcję! Tak, całkiem sporo tego zużywam. Ostatnio nawet zastanawiałam się, czy jak jeszcze nie byłam blogerką (nie miałam bloga ;)), to czy kupowałam i zużywałam również taką samą ilość kosmetyków. Wydaje mi się, że prawdopodobnie tak! (: Tylko, że teraz robię z nich pożytek pisząc dla Was ciekawe recenzje! 
No to co? Jedziemy z tym! Zasady jak zawsze są proste: ✔ oznacza, że dany kosmetyk się u mnie dobrze sprawdził, natomiast ✘ postawiony przed nazwą świadczy o tym, że się nie polubiliśmy (: Zapraszam!

YOPE pod lupą | Natura w słodkim ubranku?

YOPE pod lupą | Natura w słodkim ubranku?


Witajcie ponownie na moim blogu! Dziś przychodzę do Was z kolejnym wpisem z serii "Pod Lupą", w której recenzuję ciekawe firmy kosmetyczne oraz ich produkty. Przyszedł najwyższy czas, żeby przyjrzeć się bliżej polskiej marce kosmetyków naturalnych YOPE. Sam pomysł na stworzenie tej marki przez małżeństwo Pawła Kosowicza i Karolinę Kuklińską-Kosowicz zrodził się już w 2012 roku, a pierwsze kosmetyki powstały w 2014 roku. W kolejnym roku ruszyła już masowa produkcja i sprzedaż w Internecie. Jest to więc rodzinny biznes, sami twórcy i ich rodzina oraz znajomi testują swoje wyroby i wiele nowości najpierw przechodzi przez ich własny dom i sprawdzana jest "w praktyce". Historia YOPE zaczyna się od mycia rąk, codziennej, higienicznej czynności, która przy nieodpowiednim specyfiku do oczyszczania dłoni staje się nieprzyjemna i upierdliwa, a przecież ręce myjemy kilka razy dziennie! YOPE postawiło na mydło z delikatnymi substancjami myjącymi, mydło, które jest przyjemne w użytkowaniu i sprawi, że mycie rąk będzie się kojarzyło z czymś miłym! YOPE zaczęło od mydła do rąk, tradycyjnego kosmetyku i na mydle się wybiło (; Produkty YOPE to również wesołe, oryginalne opakowania, a także obietnica naturalności i starannie dobranych składników. Oferta tej firmy wciąż się powiększa, widać, że proponowane kosmetyki spodobały się konsumentom. Przetestowałam dla Was kilka z nich, produkty z różnych kategorii i przybywam z recenzją! Sprawdziłam co się dokładnie kryje w tych słodziutkich "ubrankach"(: Zapraszam! 
Wiosenne nowości z marca i kwietnia | Rossmann | Meet Beauty | Prezenty | Dużo zdjęć!

Wiosenne nowości z marca i kwietnia | Rossmann | Meet Beauty | Prezenty | Dużo zdjęć!


Dzień dobry! Witam się z Wami z Polski i z mojej majówki. Odpoczywam. Mimo że długo się wzbraniałam, to bardzo potrzebowałam chwili wytchnienia. Od bloga jednak nie robię sobie urlopu i przygotowałam dla Was coś lekkiego. Przychodzę do Was z wielkim, bo aż dwumiesięcznym haulem zakupowym! Przyznaję, poszalałam i trochę się tego nazbierało. Jednak marzec to mój miesiąc (; i lubię wtedy sprawiać sobie małe przyjemności. To czas, w którym realizuję pozycje ze swoich list zakupowych bez wyrzutów sumienia. Bo przecież najlepsze prezenty sprawię sobie sama, bez niespodzianek (: Uprzedzam też komentarze w stylu "wow, ale tego dużo", ponieważ większość z tych kosmetyków jest już w użyciu, niektóre dostałam, a kilka produktów już zdenkowałam! Na moim profilu na Instagramie w formie relacji na Instastories bardzo często pokazuję Wam na bieżąco otwieranie paczek i zakupy. Postanowiłam jednak nie rezygnować z tego wpisu, bo posty tego typu mi samej pozwalają prowadzić na blogu statystykę zakupów i zużyć. No i zdjęcia zakupów, nowych produktów dobrze się ogląda! Mam dla Was wiele zdjęć, więc zaparzajcie kawkę lub herbatkę i zapraszam do przeglądania. Może znajdziecie coś interesującego dla siebie (;
Wiosenni ulubieńcy | Marzec i kwiecień

Wiosenni ulubieńcy | Marzec i kwiecień


Witam się z Wami w maju Kochani! Kocham ten miesiąc, w który wszystko rozkwita! Na dobry początek przygotowałam dla Was wpis z ulubieńcami. Tym razem będą to dwumiesięczni, wiosenni ulubieńcy, czyli kosmetyki, które skradły moje serce lub wyróżniły się czymś szczególnym. W większości są to nowości, które z miejsca mnie zachwyciły i odmieniły moją kosmetyczkę. Są to też produkty ogólnie znane, jednak odkryte przeze mnie zupełnie niedawno i teraz sama podzielam wszelkie zachwyty! Jeżeli ciekawi Was jakie perełki zgromadziłam przez te dwa miesiące, to zapraszam Was do dalszej części wpisu (;