Polecam

Lily Lolo Mineral Makeup | Naturalne szminki, błyszczyk & Mineral Starter

Lily Lolo Mineral Makeup | Naturalne szminki, błyszczyk & Mineral Starter


W dzisiejszym wpisie chciałabym Wam opowiedzieć więcej o mojej przygodzie z marką Lily Lolo, czyli czołowym producentem kosmetyków mineralnych z Wielkiej Brytanii. Marka Lily Lolo dostępna jest online np. w sklepie Costasy i dokładnie tam zakupiłam swoje kosmetyki. W asortymencie Lily Lolo znajdziemy m.in.: podkłady i pudry mineralne, korektory, róże i bronzery, palety cieni, szminki, błyszczyki oraz maskary do rzęs. Marka ta produkuje również pędzle i kosmetyki pielęgnacyjne. Dodatkowo dostępne są produkty w formie sypkiej lub prasowanej. Wszystkie produkty marki są zgodne z naturą i pozbawione drażniących substancji chemicznych, sztucznych barwników, parabenów, nanocząsteczek i wypełniaczy. Nie jest to moja pierwsza przygoda z makijażem mineralnym, bo z zamiłowaniem używam minerałów Annabelle Minerals (recenzja Get Set). Tym razem zdecydowałam się na szminki z lepszym składem, ponieważ moje usta są bardzo wymagające oraz błyszczyk. Miałam też wyjątkowe szczęście, bo w konkursie u Pauliny wygrałam zestaw miniaturek Mineral Starter Collection w kolorze Medium. Mogłam więc przetestować trochę więcej kosmetyków tej firmy i przyjść do Was z wyczerpującą recenzją! Zaciekawieni? Zapraszam!
Kiehl's | Natura warta swojej ceny?

Kiehl's | Natura warta swojej ceny?


Dzień dobry! Witam się z Wami po chwili przerwy. Każdy potrzebuje czasu dla siebie, prawda? Ostatnio u mnie wiele się dzieje, co możecie zobaczyć na moim profilu na Instagramie. W wolnym czasie odpoczywam, łapię oddech i chwile. Polecam ten styl (: Z tą recenzją bardzo długo zwlekałam, produkty te są ze mną od lutego! Dostałam je w ramach wcześniejszego, urodzinowego prezentu i niezwłocznie rozpoczęłam testowanie. Naprawdę długo się wstrzymywałam nad wyrażeniem własnej, subiektywnej opinii, ale chyba przyszła na to najwyższa pora. O wiele łatwiej pisze się wpisy o fantastycznych kosmetykach, perełkach, a trudniej o czymś co, mimo wielkich oczekiwań, nas zawiodło. Marka Kiehl's i ich kosmetyki to stali bywalcy blogosfery, a także znana marka z bogatą historią. Nie wiem czy wiecie, ale marka Kiehl's powstała w 1894 roku! i zaczynali jako typowa, dziewiętnastowieczna apteka, czyli Kiehl Pharmacy w Nowym Jorku. Twórcą marki oraz jej nazwy był uczeń aptekarza, czyli John Kiehl. Marka od początku stawiała na naturalne składniki i ziołowe receptury, bardzo popularne w tamtych czasach w ziołolecznictwie. Receptura flagowego toniku nagietkowego Calendula Herbal Extract Toner została opracowana w 1964 roku i zgodnie z aptekarską tradycją płatki nagietka widoczne w buteleczce wciąż umieszczane są w niej ręcznie, nieźle co? (: W 2005 roku do sprzedaży weszła specjalistyczna linia dermatologiczna, a w 2010 roku absolutny hit i bestseller - Midnight Recovery Concentrate. To tyle z historii i jak widać produkty tej marki mają duszę i są produkowane od wielu lat zdobywając coraz większą rzeszę fanów. Dlaczego zdecydowałam się na te, powiedzmy (napiszmy) to głośno, drogie kosmetyki i renomowaną markę? Ponieważ kocham naturalne produkty i ciekawe marki kosmetyczne! O kosmetykach Kiehl's czytałam jeszcze długo przed założeniem bloga, zawsze wydawały mi się poza moim zasięgiem, aż do teraz. Stwierdziłam, że ich przetestowanie i podzielenie się z Wami moimi spostrzeżeniami będzie ciekawym materiałem na bloga. Będzie to o wiele bardziej interesujące w czasach, gdy na rynku mamy naprawdę dużo fantastycznych, naturalnych kosmetyków z dobrym składem po niewygórowanych cenach. Co takiego ma w sobie Kiehl's, że wciąż o nim głośno? Do sklepu w zimowym Monachium wybrałam się z listą, na której były same popularne produkty! I dopiero teraz przychodzę z recenzją okraszoną klimatycznymi zdjęciami z ziołową herbatką (tak, to płatki nagietka podobnie jak w toniku). Jeżeli jesteście zainteresowani moją opinią na temat tych kultowych produktów, to zapraszam do dalszej lektury!

Olbrzymie denko nr 10! | Zużycia z trzech miesięcy

Olbrzymie denko nr 10! | Zużycia z trzech miesięcy


Dzień dobry! Byli ulubieńcy, więc przyszedł najwyższy czas na porządki i wyrzucenie pustych opakowań w formie projektu denko. Moje denko jest ogromne i sama nie wiem, czy powinnam się z tego cieszyć. Dosłownie i w przenośni kosmetyki same wyszły z denkowej reklamówki. Miałam ogarnąć ten bałagan jeszcze przed urlopem, niestety nie zdążyłam. Uwielbiam testować nowości, skrupulatnie zużywam produkty, nie otwieram nowości przed wykończeniem poprzednich kosmetyków. Mimo to denkowa górka się nie zmniejsza (: Jest tego naprawdę bardzo dużo, więc opiszę Wam krótko tylko produkty, które są szczególnie warte uwagi. 
No to co? Jedziemy z tym! Zasady jak zawsze są proste: ✔ oznacza, że dany kosmetyk się u mnie dobrze sprawdził, natomiast ✘ postawiony przed nazwą świadczy o tym, że się nie polubiliśmy (: Zapraszam!
Wakacyjni ulubieńcy ☀ | Lipiec & sierpień

Wakacyjni ulubieńcy ☀ | Lipiec & sierpień


Witam Was we wrześniu! Lato niestety dobiega końca i czas podsumować minione wakacje. Przygotowałam dla Was trochę kosmetyków, które najlepiej mi się sprawdziły w okresie letnim. Są to produkty, które mnie zaskoczyły i były doskonałym wyborem na wyjazd oraz takie, po które sięgam co roku! Znajdują się tu również takie kosmetyki, z których korzystam często i mam zamiar kupić je ponownie, ale są tak powszednie, że zawsze o nich zapominam przygotowując ulubieńców, a one z całą pewnością zasługują na to miano, bo to tacy mali bohaterzy mojej toaletki (: Jest też kila odkryć, które wywołały u mnie okrzyk "wow!". Czyli to naprawdę fajne kosmetyki i będzie mi bardzo miło Wam je wszystkie przedstawić! Ciekawi? Zapraszam!
Bielenda Botanic Spa Rituals | Natura z drogerii

Bielenda Botanic Spa Rituals | Natura z drogerii


Dzień dobry kochani! Dzisiaj przychodzę do Was z recenzją kolejnej marki drogeryjnej produkującej kosmetyki z naturalnym, lepszym składem. Ale czy to jest możliwe? Czy na sklepowych półkach pojawią się niedługo same ekologiczne, zielone kosmetyki prosto z natury? Jak widać trend jest bardzo mocny i nawet nasza pospolita Bielenda zdecydowała się na krok w "naturalną stronę mocy" tworząc nową linię o dumnie brzmiącej nazwie Botanic Spa Rituals. Bielenda to marka, która jest z nami już ponad 20 lat! Wszystkie ich kosmetyki od pomysłu do produktu finalnego powstają w Krakowie w Centrum Badań Bielenda i w większości oparte są na naturalnych składnikach. Bielenda w swoich produktach oferuje połączenie natury oraz technologii, unikalne formuły kosmetyczne i najwyższą jakość. Linia Botanic Spa Rituals oparta jest na wyciągach, wodach roślinnych, olejach, hydrolatach oraz ekstraktach, które w dużej mierze pochodzą z czystych polskich łąk i ogrodów i zatopione są formułach bez sylikonów, parabenów i sztucznych barwników. Znajdziemy tam m.in. olej z pestek malin, melisę, kurkumę, nasiona chia, aloes, opuncję figową, len oraz rozmaryn. Polska marka oferuje nam całkiem duży wybór produktów, mamy kosmetyki do oczyszczania twarzy, takie jak płyny micelarne, śmietanki, oleje i toniki. Na sklepowych półkach pojawiły się również masła, olejki oraz mleczka do pielęgnacji ciała. Wszystkie kosmetyki z serii Botanic Spa Rituals wyróżnia ładna, zielona, sielankowa szata graficzna i obietnica naturalności. Postawiłam je sprawdzić i podczas jeden z promocji w Rossmann skusiłam się na serum i dwie maseczki i po ich przetestowaniu z przyjemnością podzielę się z Wami moimi spostrzeżeniami na temat tych produktów. Zainteresowani? (: Zapraszam do dalszej lektury!
EO Laboratorie (Ecolab) | Rosyjskie kosmetyki naturalne

EO Laboratorie (Ecolab) | Rosyjskie kosmetyki naturalne


Dzień dobry Moi Drodzy! Mamy następny tydzień i przychodzę do Was z kolejną recenzją. W dzisiejszym wpisie przyjrzymy się rosyjskiej marce produkującej kosmetyki naturalne, czyli Eo Laboratorie. I tutaj, przy tej nazwie chciałabym się zatrzymać. Zauważyłam, że nie tylko mi nazwa tych kosmetyków sprawia małe problemy. Kiedy przeglądam strony polskich dystrybutorów, sklepy internetowe, to w każdym z nich nazwa ta jest zupełnie inna. Raz kosmetyki te znajdziemy pod nazwą Eco Laboratorie (w skrócie Eco Lab), a innym razem jako Eo Laboratorie. Osobiście posiadam kilka kosmetyków tej marki i na każdym z nich na polskiej naklejce widnieje inna nazwa (: Co dystrybutor, to inne oznaczenie. Myślę, że w błąd wprowadzać może również logo firmy, gdzie druga litera "o" jest przecięta napisem tak, że wygląda niemal jak "c", a następnie mamy okrąg stworzony z dwóch liści, co może sugerować, że jest "o"! No i chyba największa trudność sprawiają napisy cyrylicą, bo bez tego na pewno nie byłoby powyższych problemów. Często też spotkam się ze skrótem "Ecolab", zresztą sama tez tak pisałam, a marka Ecolab już istnieje i zajmuje się produkcją profesjonalnych środków czystości do mycia i dezynfekcji oraz preparatów do odkażania skóry rąk. Tak naprawdę  pisząc ten post sama nie jestem w stu procentach pewna jak ta marka się nazywa. Przyjmijmy więc, że będą to kosmetyki EO Laboratorie, taką nazwę znalazłam na sklepie triny.pl. 
Tyle o samym nazewnictwie, a teraz możemy przejść do samych produktów i do ich działania. Jak widzicie zebrałam już całkiem niezłą gromadkę tych kosmetyków i zamierzam ją powiększać, bo to naprawdę świetne i warte uwagi produkty! Jeżeli interesują Was powyższe kosmetyki lub intryguje Was ta marka i chcecie ją bliżej poznać, to zapraszam do dalszej częściej wpisu!